Grzegorz Stern w latach 2006–2018 dwanaście razy podróżował do Birmy. Rozmawiał z buddyjskimi mnichami, więźniami politycznymi, oficerami rządowego wojska. Wędrował przez góry z oddziałami partyzanckich armii, przez rok mieszkał w domach uchodźców na pograniczu tajsko-birmańskim, był świadkiem najważniejszych wydarzeń w kraju: ustanowienia nowej stolicy przez rządzących Birmą generałów, śmiertelnego cyklonu Nargis, pierwszych od dwudziestu pięciu lat demokratycznych wyborów. Poznał ludzi zniewolonych strachem, którzy nauczyli się, że każde nieszczęście trzeba "wydrwić, wykpić i tym samym odebrać mu złą moc".
Bordeline to uniwersalna opowieść o rozpaczliwej walce ze złem, końcu systemu totalitarnego i pierwszych latach wolności, aktualna wszędzie tam, gdzie skończyła się dyktatura.
Birma obserwowana podczas kolejnych podróży. Myślałem, że pojadę. Nie pojechałem, bo nie mogłem, bo swędziała mnie noga, bo nie mogłem pojechać. I gdzieś pomiędzy tym męskim Ja Ja Ja - kilka trafnych obserwacji. Szkoda, bo potencjał był - więc w sumie 1.5 *
Bardzo dobra książka. Bohaterem każdego rozdziału jest inna osoba poznana przez autora. Oczami Birmańczyków poznajemy nie tylko aktualna sytuację w kraju, ale też jego historię (a w zasadzie jej część). Pomimo bardzo trudnego tematu książkę czyta się dobrze. Miejscami z zaciekawieniem przechodziłam od rozdziału do rozdziału, a w innych miejscach z kolei musiałam robić przerwę w środku rozdziału, żeby przetrawić to co właśnie przeczytałam. Książka jest krótka, ale zapewniła mi emocjonalny rollercoaster. Jeśli kogoś ciekawi temat, polecam.
Bardziej takie 2,5 gwiazdki. Z książki nie sposób dowiedzieć się niczego nowego, wszystkie tematy potraktowane są bardzo płytko. Ma się wrażenie, ze autor swoje podróże do Birmy odbywał tranzytem. Książce brakuje objętości, ale i gęstości.
Reportaż o Birmie ukazuje uniwersalne zmagania się ludzi z brutalnością władz, dyktaturą i choć Birmańczycy różnią się od Europejczyków historią i kulturą, to w ich kraju też można dostrzec walkę o wolność, apatię i beznadzieję wobec toczącego się zła
słabizna, autor skacze między różnymi wątkami wprowadzając przez to chaos. tematy poruszane są powierzchownie, nie byłam w stanie się czymkolwiek zaciekawić