Michał Cholewa, laureat Nagrody im. Janusza Zajdla, przedstawia kolejną powieść w cyklu „Algorytm Wojny”.
Po zagładzie świata, który przeminął w Dniu, gdy Sztuczne Inteligencje postanowiły unicestwić ludzkość, ta jednak przetrwała, zwyciężyła i teraz podzielona na trzy mocarstwa walczy o pozostałości dawnej cywilizacji.
Unia Europejska oraz Stany Zjednoczone muszą jednak zawrzeć rozejm bo straszny wróg, który miał już nie istnieć nagle się znów pojawił. Nadarza się okazja by dowiedzieć się więcej o okręcie SI który udało się zdobyć.
Czy Hakken, schwytana Sztuczna Inteligencja poróżni ludzi i zdoła uciec do nieznanego zakątka wszechświata w którym odradza się potęga krzemowych istot?
Solidna, mocna kontynuacja serii, zwłaszcza dla wszystkich miłośników militarnej SF. Tutaj powinni być więcej niż usatysfakcjonowani, gdyż, lekko licząc, ponad połowa książki to opis bojów, głównie kosmicznych. Autor zdecydowanie czuje przestrzeń kosmiczną, świetnie oddaje starcia i, ale do tego już przyzwyczaił, doskonale się czuje, odmalowując obraz beznadziei i rozpaczy po stronie "tych dobrych" :). Ostatnie dwie opisane bitwy mało mają równie epickich odpowiedników u innych autorów. Męczyć może motyw "Pan Admirał przewidział i ma plan B, C... X, Y, Z" w wykonaniu dowodzącego flotą Unii. Trochę razi odpalona na końcu powieści strzelba Czechowa (więcej nie napiszę, by nikt mnie tutaj nie wyklnął). Jednym z wielu atutów fabuły są plany SI, ich przemyślność, zdolność przewidywania ludzkich ruchów to zdecydowany atut książki. Tutaj naprawdę można zacząć się bać, że kiedyś SI przejmie władzę nad ludzkością.
Pierwsze co urzekło mnie w tej książce, to opisy bitew kosmicznych. Są niesamowite, naprawdę szczyt światowego poziomu w tym temacie. Skojarzenia z Dawidem Weberem i jego serią o Honor Harrington jak najbardziej słuszne. Trochę słabiej było w sekcji "piechoty", która w tej części schodzi na trochę dalszy plan, jakby autor nie bardzo miał pomysł co zrobić z Wierzbą i jego oddziałem podczas kosmicznych bitew, ale i tak było OK. Jedno do czego można by się ewentualnie przyczepić to wszechwiedza i wszech-zajebistość głównodowodzącego flotą UE. Co by się nie działo, zawsze przewidział wcześniej, zawsze zaplanował odpowiednie ruchy, zawsze... W jakie tarapaty autor by floty nie wpakował, Wujek Dobra Rada pomagał i wychodził nawet nie obronną co zwycięską ręką, miejscami było to straszliwie sztuczne.
Tak czy inaczej czekam na kolejny tom !!!
P.S. No chyba że Wujek jednak nie jest zwykłym wujkiem za którego się podaje...
W Sente akcja się zagęszcza i rozwija. Ludzkość wchodzi w otwarty konflikt z SI ... ale w formie innej niż oczekiwanej.
Jest to co trzeba - bitwy w kosmosie, manewry, sojusznicy, zdrady, setki rakiet latających pomiędzy okręta, zwroty akcji.
Sente buduje już historię pod kolejne dwie części gdzie kolejny konflikt pomiędzy ludźmi a SI jest już pewny.
Dobry kandydat, i ta książka w serii i kolejna, na dobry serial SCiFi. Jest dobra, polska seria "w kosmosie"
------------ Dla Przypomnienia:
Książka (i cykl) tworzy dobre universum, ciekawe, nie oczywiste, z dużymi możliwościami. Gambit wprowadza nas do tego metaversum, pokazuje postacie i ich pierwsze przygody. Sam Gambit nie powala, nie jest to najelepsza książka jaką czytałem, raczej z tych średnich.
Universum: cywilizacja z Ziemi, która zagospodarowała już część kosmosu, dostaje cios w plecy od sztucznej inteligencji, przeżywa go ... i po kilku latach stara się poskładać znowu do kupu to co kiedyś zbudowała, gdzie nie wszędzie już może dotrzeć bez wsparcia SI.
Wreszcie! Jak dobrze znowu wrócić do naładowanej adrenaliną przestrzeni kosmicznej. Nie mogę uwierzyć patrząc na ostatnie zdania Epilogu, że znowu muszę spędzić kilka-kilkanaście miesięcy na kroplówce oczekiwania na kolejny tom. Tak się po prostu nie robi. Czy Autor ma jeszcze jakiekolwiek pozostałości tkanki biologicznej w swoim elektronicznym sercu? Naprawdę wątpię.
W pełni rozkręcony cykl. Zasady universum są już ustalone, teraz w obrębie tych reguł autor wykonuje taniec z figurami. Czyta się wartko, przygody zarówno na gruncie jak i w kosmosie wesołe i barwne, nie ma czego nie lubić. Twist na końcu raczej nie zaskakuje, co wcale nie ujmuje książce.
Szkoda tylko że nie ma jeszcze następnej części :)
Tempo czytania miałem słabe, ale to nie wina książki, z nią wszystko w porządku było - trzymała w napięciu, były mocne zwroty akcji, działo się dużo ale w przemyślany sposób.