Mimo upływu wielu lat od wojennej zawieruchy warto sięgać po publikacje dotyczące tego okresu, aby stale pamiętać o piętnie wojny. Po wielu latach wracam zatem reportażu mistrza tego gatunku – Krzysztofa Kąkolewskiego „Co u Pana słucha?”. Jest to zapis rozmów Autora z dziesięcioma zbrodniarzami wojennymi, prominentnymi działaczami III Rzeszy, którzy chociaż stanowili istotne tryby w przyczynieniu się do zbrodni ludobójstwa na światową skalę w zasadzie obronną ręką wyszli z wojennych rozliczeń. W tym gronie pojawia się grono „badaczy” i tak np. nazistowski antropolog, który prowadził badania na ludzkich czaskach w Auschwitz (Hans Fleischhaker), promotor chemicznej sterylizacji Słowian (Reinhard Hoenh), twórca medycyny kosmicznej, na potrzeby której eksperymentował na więźniach obozu w Dachau (Hubertus Strughold), ale i Ci którzy odpowiadali za eksterminację, czyli prokurator, który odpowiadał za masowo wydawane wyroki śmierci (Hermann Stolting ), i pomysłodawcy i realizatorzy nazistowskiej wielkiej wędrówki ludów (Otto von Fircks, Aleksander Dolezalek i Konrad Meyer), generał odpowiedzialny za pacyfikację Warszaw (Heinz Reinefarth), czy prymusi w szerzeniu zagłady – Heinz Rolf Höppner – który wespół z Adolfem Eichmannem pozbawił życia cztery i pół miliona ludzi, czy Wilhelm Koppe – generał policji i SS.
Wszyscy oni stają przed jednym pytaniem które zadał im Kąkolewski „Co u Pana słychać?”. Czy po latach mają oni poczucie skruchy, czy pojawią się refleksja o bestialstwie w jakim brali udział, czy kajają się i ze łzami w oczach błagają o przebaczenie? Poszukując odpowiedzi na te pytania warto sięgnąć po ten reportaż. Mimo upływu lat – po raz pierwszy ukazał się w 1975 r. w żaden sposób nie traci on na swej aktualności. Treść wywołuje emocje, podnosi ciśnienie, wzbudza poczucie niesprawiedliwości, zdziwienie dla brak powszechnego społecznego potępienia wojennych zbrodniarzy, a wreszcie zdziwienie, że mimo ich udziale w krwawej historii wielu z nich uniknęło kary i przez lata prowadziło spokojne życie jako szanowani obywatele. Polecam. Ku przestrodze i ku pamięci.