Jump to ratings and reviews
Rate this book

Reportaż

Pięć kilometrów do bomby. Rowerem przez Afrykę

Rate this book
Czy pięć miesięcy pedałowania przez Afrykę można nazwać podróżą poślubną?

Ela i Tomek wybrali właśnie taką formę. Zmagali się ze zmęczeniem, różnym stanem dróg, stereotypami na temat Afryki, z trywialnymi, ale jakże doskwierającymi kłopotami w poszukiwaniu wody i jedzenia, a także z byciem razem 24 godziny na dobę w warunkach dalekich od all inclusive.

W Namibii biwakowali na pustyni, nasłuchując, czy nie krążą wokół nich dzikie zwierzęta. Jadąc w pięćdziesięciostopniowym upale, rozmyślali nad ludobójstwem Herero i dyskutowali o współczesnych problemach mieszkańców tego kraju.

Do Zimbabwe wjechali pełni mieszanych uczuć – spotkani na granicy ludzie odradzali im podróż rowerem przez teren łowiecki. "Tam jest mnóstwo lwów", słyszeli. W tym kraju poznali Didymusa, który poluje na kłusowników. Dosłownie.

Malawi przywitało ich nagłówkami gazet informującymi o cholerze. To tu złościli się na bezradność Afrykańczyków, biedę i brak edukacji, a także na kraje Zachodu, których interesy utrzymują mieszkańców Afryki w zacofaniu.

Tanzania ich zaskoczyła: malarią, atakiem much tse-tse i porą deszczową w pełnej krasie. W Rwandzie zmagali się z tragiczną historią Tutsi i Hutu.

Dlaczego w Burundi można poczuć się osaczonym? Jakie historie o czarach opowiada się w Zambii? Co to jest bomba i jak wygląda kłusownik? Wkraczając do Mombasy, kiedy licznik wskazał 7560 km, już znali odpowiedzi na te pytania. Ale w głowach pojawiło się mnóstwo nowych...

448 pages, Paperback

First published April 25, 2018

1 person is currently reading
13 people want to read

About the author

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
3 (14%)
4 stars
7 (33%)
3 stars
6 (28%)
2 stars
2 (9%)
1 star
3 (14%)
Displaying 1 - 2 of 2 reviews
6 reviews
March 4, 2019
Drugi raz wziąłem w obroty książkę o (niemal) teraźniejszej Afryce. Kolejny raz Czarny Ląd obserwowałem oczami podróżników. Wcześniej był to młody Arkady Fiedler, a tym razem małżeństwo: Elżbieta Wiejaczka i Tomasz Budzioch

Namibia, Zambia, Botswana, Zimbawe, Mozambik, Malawi, Tanzania, Burundi, Rwanda, Uganda i wreszcie Kenia rowerem? Czemu nie! Pomysł zwariowany i bardzo odważny, do tego pełniący rolę podróży poślubnej.

Na szczęście o rowerach jest w tekście niewiele, napiszę: konieczne minimum. Autorzy skupiają się na krajobrazach, mijanych wioskach i spotkanych osobach, a książce to wychodzi tylko na dobre.

Najlepszymi fragmentami książki są te, w którym małżeństwo próbuje zrozumieć zjawiska zachodzące na kontynencie. Ciągle wraca pytanie: skąd w mijanych krajach bierze się bieda i dlaczego międzynarodowa pomoc jest tak nieskuteczna. Odpowiedź zawsze jest ta sama: brak edukacji.

Problemy Afryki to nie jedyny temat tej rowerowej relacji. W książce roi się od opisów pięknych i intrygujących miejsc. Niemało miejsca poświęcone jest zwyczajom i mentalności miejscowej ludności. Raz po raz odmalowany zostaje bogaty portret osoby, zazwyczaj kogoś ubogiego, kto zdecydował się pomóc Polakom z jakimś problemem. W pozycji nie zabrakło także urzekających fotografii. Wszystko to razem działa na plus.

Czy "Pięć kilometrów do bomby" ma zatem mankamenty? Pewnie tak, lecz są one na tyle nieistotne, że po przeczytaniu ostatniej strony żadnego nie potrafię skonkretyzować.
Displaying 1 - 2 of 2 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.