Gruzja. Dla wielu wciąż nieodkryta, dla innych – fascynująca. Pełna wyjątkowych smaków, zapachów, dźwięków muzyki, bajkowych krajobrazów i życzliwych mieszkańców.
Tych, którzy jeszcze w Gruzji nie byli, i tych, którzy odwiedzili ją choć raz – w podróż po tym niezwykłym kraju zabiorą Anna Dziewit-Meller i Marcin Meller. Autorzy opowiedzą między innymi o tym, skąd w Gruzinach tak głęboko zakorzeniona duma, jak radzą sobie gruzińskie kobiety w świecie typowych macho i na czym polega gruziński nienachalny stosunek do punktualności. Ale nie tylko. Przytoczą barwne anegdoty opowiadane o Gruzinach przez nich samych. Oprowadzą po gruzińskich górach i morskich wybrzeżach, opowiedzą o gruzińskiej historii, a przede wszystkim – sztuce świętowania i niespotykanej radości życia.
Jeśli Gruzja jest choć w 5% tak magiczna, jak opisują ją Państwo Mellerowie, to nasze wakacje we wrześniu będą jednymi z lepszych w życiu. "Każdy ma takich Gruzinów na jakich sobie zasłużył" - ten przerobiony cytat ze Szczygła (w kontekście "Gotlandu") spodobał mi się najbardziej. Gruzja to ludzie i jakkolwiek trywialnie to zabrzmi, dzięki lekturze tej książki, właśnie w ten sposób zamierzamy do niej podejść. By poznać jak najwięcej ludzi, ich wspaniałą kulturę oraz podejście do życia. I oczywiście nie ukrywam, że jedzenie, wino i czacza też jak najbardziej mają mieć miejsce.
Sama książka jest czasem ciepła i spokojna (rodzinne opowieści, głównie historie Pani Ani); czasem akcja dzieje się wartko i strzela jak z karabinu (głównie historia z ogarniętej wojną Abchazji i tonącego statku, niesamowita!) - to chyba mocno oddaje klimat Kaukazu oraz samych Gruzinów. Gdy mogą, cieszą się życiem, gdy trzeba walczą.
Faktycznie, Gruzja przedstawiona jest bardzo subiektywnie, niektóre historie nudniejsze (dlatego odejmuję gwiazdkę), często dotyczą tego samego, ale na koniec dnia o to chyba chodzi. Nie widziałem lepszej reklamówki jakiegokolwiek kraju, niż to, co Mellerowie opisali w "Gaumardżos!"
My wife has read two books by this author and they were... less than stellar so I didn't have high hopes for this one. The first chapter didn't help, being an extremely boring account how they met each of their Georgian friends, how big are their families and so on. Fortunately after that it quickly gets really good. The book focuses a bit too much on Georgian drinking and eating culture - I understand that it is a very big deal out there, but it makes the book very repetitive... but some other chapters are REALLY well-written and touching. The ones about escaping from a town during the war, the ones about Georgian minorities and the role of women as well as the one about Flight 6833 and the investigation surrounding it were very, very good. I'm happy to have read this book and when I see something more from these authors I will give it a chance.
Pozycja znana od lat, więc nawet nie próbuję analizować, bo to już dziesiątki i setki osób zrobiło. Luźny zbiór felietonów o Gruzji autorstwa małżeństwa Mellerów. Od zamierzchej historii, któa wpłynęła na tradycję, aż po historię najnowszą - utratę Abchazji i Poudniowej Osetii, zaanektowanych przez Rosję. To wszystko jest tłem dla przeżyć i wrażeń autorów, którzy wielokrotnie Gruzję odwiedzali i zapewne odwiedzać będą, ponieważ zyskali tam grono przyjaciół. Bardzo miła lektura, przybliżająca "od kuchni" jeden z tych krajów, które zazwyczaj znamy słabo, a które leżą nie tak znowu daleko. Dość duży rozstrzał tematyczny poszczególnych rozdziałów sprawia, że się nie nudzimy, a jednocześnie nie zgłębia żadnego temetu tak dokładnie, żeby nie chciało się doczytać więcej o tym, co nas zainteresowało.
Z każdym rozdziałem malał mój sceptycyzm a rósł entuzjazm. Mellerowie tak znają Gruzję i Gruzinów, że aż im tego wrośnięcia tam zazdroszczę, a ich opowieści potrafią wzruszyć do łez i rozbawić. Doskonała lektura w podróży. Bez Ani Dziewit-Meller nie wiem czy umiałabym sama odnaleźć się w łaźni :)
Audiobook wysłuchany podczas objazdówki po Gruzji.
Straszne mydło i powidło, bardzo mało konkretów, informacji czy puent. Wstęp autora chaotyczny, bez sensu, przeczytany tak bardzo byle jak, że potem już tylko autorka się udzielała. Autorka była od opisywania przyziemnych tematów, autor od cytowania samego siebie z jego czasów reporterskich podróży, nieodpowiedzialnego pakowania się w kłopoty i przypałów po pijaku/na kacu. Nawet opowieść o ich gruzińskim weselu mnie nie porwała…
Dobrze, że zachwyciłam się Gruzją na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji, bo autorzy według mnie sami nie potrafili przekazać swojego rzekomego zachwytu nad tym krajem.
I have never been to Georgia although I would love to. This book provides quite a good picture about the country and culture. However, the stories of repetitive libation started to be a bit boring after some time, especially that I'm not a fan of such behaviour. That is even more annoying when you're trying to get to some place and people would rather stay and drink. But that's maybe one of the cultural differences. Also the number of drunk (and I mean really drunk) drivers is also worrying. This book was written several years ago and I hope that something is being done about this now.
W sumie to nie wiem jak zakwalifikować tą książkę. Nie jest to przewodnik po Gruzji, chociaż czytając poszczególne rozdziały mamy coraz większą chęć pojechać i pozwiedzać poszczególne regiony tego kraju. Nie jest to książka historyczna, chociaż zapoznaje nas z kilkoma ważnymi aspektami formowania się tego kraju. Ot taka pozycja zawierająca trochę tego i owego nie pomijając przy tym kuchni gruzińskiej i kultury biesiadowania. Zawiera dużo zdjęć przepięknych widoków z terenów górskich ,ale również zdjęcia "obyczajowe", tj. z imprezy, z kolacji, portrety. Myślę, że to może być idealny wybór dla kogoś, kto rozważa czy nie skoczyć w tamte regiony na wakacje, a chciałby poznać najpierw podstawowe elementy tej odmiennej kultury. Książka napisana jest lekkim językiem, więc spokojnie można zabrać ją ze sobą, bo przynajmniej nie umęczymy się czytając.
Moje pierwsze spotkanie z Gruzją w formie tego audiobooka. Kilka rozdziałów na różne tematy - kuchnia, kultura, historia - ciekawe, poszerzające horyzonty. Jeden rozdział łzawy i ckliwie dramatyczny (ten o miłości Katarzyny Pakosińskiej). Z tej książki Gruzja jawi mi się jak kraj pełen alkoholu, ludzi zmuszających do picia, wyzwolonych kobiet, które lubią gotować i usługiwać mężczyznom, niepunktualności i wspaniałej przyrody.
Książkę polecam miłośnikom podróży, a także fanom historii, zwłaszcza tej współczesnej. Zachwyceni będą też smakosze, bo w tej książce jest dużo o jedzeniu i o gruzińskim sposobie biesiadowania (wyjątkowym :).
„Był środek tygodnia, Giorgi i Sandro Poli w Tbilisi i co tu kryć, zerwał im się film. Kiedy Giorgio się obudził, był dzień i co go trochę zdziwiło, leżał w łóżku z Sandro. Co zastanowiło go jeszcze mocniej, ale bez jakiegoś szczególnego wstrząsu, znajdowali się w obcym pokoju. W prawdziwe zdumienie wprowadził go dopiero widok za oknem: w promieniach słońca pysznił się majestatycznie Kazbek, nie trzeba było być mistrzem geografii, żeby się zorientować, że są ponad 150 km od Tbilisi, w Wielkim Kaukazie. Ale ścinający promile szok przyszedł dopiero wtedy, kiedy Giorgio zobaczył na podwórku za oknem swój samochód. Szarpiąc, gwałtownie obudził Sandro: „Nawet mi, kurwa, nie mów, że na totalnej bani nas tu przywiozłeś!”. Wytrącony ze snu przyjaciel wymamrotał obruszony: „Nie powiem, bo ty nas przywiozłeś!” - Jak tyś to zrobił? – spytałem z szacunkiem Giorgiego. Wbił we mnie intensywne spojrzenie: - No wiesz, to jest Gruzja”. Tamże, str. 56-59.
„Jak komuś się wydaje, że kiedyś najadł się do syta i że dwudniowe wesele kuzyna Miecia w Iławie w 1997 roku było najbardziej spektakularną biesiadą, w jakiej zdarzyło mu się uczestniczyć, to od razu wiadomo, że ten ktoś nie był nigdy gościem na gruzińskiej Suprze, czyli uczcie, i że nigdy nie siedział za gruzińskim stołem. Trzeba by zrobić stół – mówią Gruzini. I dopiero kiedy go zrobią, pojmujemy, że tak naprawdę nic o ucztowaniu do tej pory nie wiedzieliśmy. W sformułowaniu „Zrobić stół” nie chodzi jednak wcale o sztukę ciesielską, ani nawet o upiększenie mebla srebrną zastawą rodową, nie chodzi też o gotowanie tego, co się na stole znajdzie. Należałoby raczej powiedzieć, że „zrobić stół”, to stać się owym stołem, częścią wyjątkowej, jednorazowej wspólnoty zgromadzonej przy posiłku. „Gruziński stół to biesiada przebiegająca według ustalonego porządku, to teatr, w którym każdy ma do odegrania swoją rolę, to rytuał” – pisze Wojciech Górecki w „Toaście za przodków”.” Tamże, str. 117.
Gruzja to chyba nadal niezbyt popularny cel dla turystów, według jednych to kraj niebezpieczny, według innych biedny i nie mający nic do zaoferowania. Jednak są tacy którzy byli, zobaczyli i w Gruzji się zakochali. Do takich z pewnością zaliczają się autorzy tej książki.
"...Z drugiej jednak strony nie udajemy obiektywnych obserwatorów: przyznajemy uczciwie - jesteśmy Gruzją zaczadzeni."
Ja po niedawnej lekturze "Dzieci lwa" nabrałam ochoty na bliższe poznanie Gruzji, póki co nie byłam tam osobiście, ale za sprawą "Gaumardżos" mogłam spojrzeć na ten kraj oczami autorów. Dowiedziałam się nieco o tradycjach, jedzeniu, piciu, historii i życiu zwykłych ludzi.
Anna Dziewit - Meller opowiada o czasach współczesnych, o tym gdzie byli, co widzieli, o ludziach, których poznali i ich ugościli. Nawiasem mówiąc, ja bym się chyba obawiała takiego ugoszczenia, z przymrużeniem oka oczywiście. Marcin Meller w swoich wspomnieniach przenosi się również do wcześniejszych lat, kiedy pojechał do Gruzji jako reporter, w trudnym czasie dla narodu gruzińskiego. To pozwala nam zaobserwować zmiany, jakim ulega lub nie tamten kraj i jego mieszkańcy.
Oczywiście w tej książce nie brakuje anegdot, zabawnych sytuacji, ale znajdziecie również sprawy cięższe i trudniejsze, które są plamą na historii kraju. Książkę wypełniają liczne zdjęcia, oraz mapa, co jest świetnym dopełnieniem.
Moim zdaniem książka jest ciekawa zarówno dla tych, co jeszcze nie byli nigdy w tamtych stronach, ale może myślą o tym, aby tam pojechać, tak samo jak dla tych co już odwiedzili Gruzję, i mogą porównać swoje doznania z opisami autorów. Dla mnie to była bardzo interesująca lektura. Polecam wam ją serdecznie.
Miała być prosta i niezbyt ambitna lektura przed wizytą w Gruzji. Była lekka i fajna. Trochę "o wszystkim i o niczym" ale w dobrym znaczeniu tego wyrażenia. Świetnie się czytało o miejscach które się poznało, np. droga Zugdidi - Mestia (PDK xD) czy pomnik Paradżanowa który okazał się być o 2 rzuty kamieniem o Tbilijskiego hotelu.
Dotknięcie wielu tematów: -ludzie -kuchnia, supry, chlanie -jazda konno -muzyka -historia -kontekst kulturowy -polityka, dużo o dwóch największych prezydenturach: Saakashwilego i Szewardnadzego -dziennikarstwo wojenne - Abchazja i mocna historia z tonącym statkiem -porwanie samolotu 6833 do Batumi '83 -unexpected Katarzyna Pakosińska (tak, ta od plagiatu)
A collection of stories about Georgia (an enchanting country between Eastern Europe and Western Asia) written by a married couple of two passionate journalists. Chaotic, but very vivid. No wonder this book has encouraged so many people to travel there. I feel like going myself ;).
I usually dislike travelogues written by more than one person. Such reads are often rather disorderly and almost always uneven. This book was no exception. Moreover, the authors kept jumping between very different topics.
All in all, even if I preferred Anna's style, it was pretty good to see Georgia from two POVs.
Przyjemny wstęp do historii i kultury Gruzji, gęsto przetykany osobistymi historiami autorów, którzy są w tym kraju zakochani. Niekiedy miałam wrażenie, że to emocjonalne podejście nieco zaślepia Mellerów i skutkuje bezkrytycznością wobec mentalności Gruzinów - mogłabym spokojnie obejść się bez dziesiątek anegdot o wielodniowych popijawach, szczególnie gdy są przestawiane jako śmieszne historie albo wręcz szczeniackie przechwałki w stylu „tyle wypiliśmy!”
Po przeczytaniu książki zdawać się może, że autorzy w Gruzji żyją na codzień. Na pewno jest to książka warta przeczytania jeśli ktoś się waha przed podróżą do tego pięknego kraju
Zachęca do wizyty, czasem jest przewodnikiem (korzystałem z rekomendacji knajp w Tbilisi, nie zawiodłem się :)) , ale nie jest jakoś wybitna. Polecam fanom Gruzji i gruzińskiej kuchni.
Jako zachęta do odwiedzenia tego fantastycznego kraju sprawdza się znakomicie. Zaznajamia też czytelnika z gruzińską kulturą i podejściem do życia mieszkańców.