Myszka Miki, Star Wars, Christian Louboutin, Andy Warhol to tylko niektóre z ikon popkultury wybrane przez autorkę w celu pokazania, jak regulacje prawne – czasem sprytnie zinterpretowane – przyczyniły się do wykreowania koncernów, wytwórni, przedsiębiorstw, nazwisk, postaci czy symboli.
Książka zawiera bogato ilustrowane opisy najciekawszych spraw sądowych, sporów oraz zjawisk społecznych związanych z ochroną dóbr niematerialnych w obszarze kultury popularnej. Z lektury czytelnik dowie się m.in. dlaczego Myszka Miki może być chroniona wiecznie.
Publikacja pokazuje też kwestie wykorzystywania ikon popkultury poza pierwotnym obszarem ich istnienia, gdzie stają się pożądanym atrybutem działalności rynkowej przedsiębiorców i producentów, umożliwiają rozpoznawalność marek lub też nadają im prestiż.
Bardzo interesująca pozycja, do której przeczytania niepotrzebna jest wiedza z zakresu prawa. Książka została napisana w sposób niezwykle przystępny, brak w niej typowo prawniczych sformowań, które mogłyby przeszkadzać w odbiorze czytelnikom niezwiązanych z prawem. Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że stanowi ona doskonałe uzupełnienie wiedzy z zakresu prawa własności intelektualnej (zaczęłam ją czytać na dwa dni przed egzaminem z tego przedmiotu), ale może również być lekturą samą w sobie, dla osób zaciekawionych taką tematyką. Dobór spraw jest różnorodny, ponieważ w książce obok kwestii związanych z prawami do świata wykreowanego przez Tolkiena czy postaci Sherlocka Holmesa mamy też rozdziały o lalce Barbie, architekturze, street arcie, pop-arcie, Hello Kitty czy wizerunków sportowców, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Bardzo wiele można wynieść z tej lektury, poczytać nie tylko o tym na czym polega prawna ochrona własności intelektualnej (np. prawa autorskie, prawo patentowe, prawo znaków towarowych), ale również o przykładach spraw, które faktycznie toczyły się bądź toczą. Należy jednak pamiętać, że zdecydowana większość spraw toczy się na gruncie prawa amerykańskiego i angielskiego, wobec czego w świetle prawa, które obowiązuje nas w Polsce wyroki mogłyby być inne.
Czuję niedosyt. Mam wrażenie, że lepiej byłoby podzielić książkę na problemy, a nie na konkretne ikony. Momentami treść sama sobie zaprzecza. Brakowało mi też podpisów pod ilustracjami, niestety same linki w tej roli się nie bronią.