Asja bezoekt haar ex-man en zijn nieuwe Duitse vrouw in hun vakantiehuisje op een Kroatisch eiland. Ze is vergeetachtig, slordig en impulsief. Al joggend breekt ze zich het hoofd over hoe ze haar leven een andere wending kan geven. Dan krijgt ze een raadselachtig telefoontje van een collega. Radost is net gescheiden van de schurkachtige Bobi en woont weer in het flatje in Sofia waar ze opgroeide. Ze gooit haar leven drastisch om: ze mediteert, loopt hard en maakt haar eigen beautyproducten. Ook heeft ze zich verdiept in de astrologie. Met haar collega Asja, zo blijkt, heeft ze een speciale astrale band. En Asja hangt iets boven het hoofd. Ze moet ingrijpen.
This book and I didn’t get on together very well. I picked it from the shelves of new books in the library happy to find a female Bulgarian author translated into Dutch, which fits into my aspiration to read a woman author from each EU Member country this year. The alluring cover – rain, clouds, two feminine figures dressed in white – indicates it won a European Union Prize for Literature (not that I heard about that Prize before).
(Valeri Tsenov, Temptation)
It has been ages I didn’t finish a book, but this one I almost threw out of the window – as it was a copy from the public library (and I haven’t the heart to give books that bad a treatment anyway), I continued, fribbling on with little appetite. I should have known from the title this wasn’t a book for me, the ‘astrologer’ in the title a fair warning (to put it euphemistically, astrology, horoscope birth charts and the influence of the constellation of the stars on one’s Fatum are not my cup of tea). The novel focusses on two women, the titular Asja and Radost (Bulgarian for delight, happiness, joy) whose lives intersect. Asja has to figure out some things in life and therefore joins her former husband and his new German wife in their holiday home on the Croatian island of Krk, leaving her second husband Misjo (Big Misjo) and her son (Small Misjo) behind for more than a month. Radost, one of her co-workers, is obsessed by astrology and by Asja’s life – she has supernatural powers and can read other people’s thoughts, during the absence of Asja in Sofia nevertheless intruding in Asja’s life as she is convinced she has been reading signs that something terrible will happen to Asja. This threat permanently hovers over the events – both women’s voices and perspectives get alternated in the novel. Most of the pages are filled with Asja recounting on beach life and how she is running and swimming on the island, apparently symbolising she is running away from something, at least doing so for not having to think (as she confesses herself), until she gets ill and has to face what she has been running away from. Meanwhile Radost distillates out of the life of Asja a transformative experience.
It took me until page 199 to come across a line that made me pensive for a while, the thought that one gets precisely struck by the things one fears (not that this perhaps is that particularly ground-breaking). Both characters left me indifferent, as did most platitudes on fate and coincidence. What I liked most in the novel were the gentle fourteen year old son of Asja and his terribly cute nest of five kittens. The prose, including the descriptions of the island, was rather flat and the narrative too flimsy to keep my interest going. Much on the lives of both women is left in the dark, without the suggestion that what resides there in the dark would be fascinating.
(Valeri Tsenov, Nereid)
As it left me dissatisfied and I don’t want to leave Bulgaria with that impression, I will try to read another book of a Bulgarian woman author this year, even if unfortunately not (yet) translated into Dutch (Border: A Journey to the Edge of Europe, Kapka Kassabova).
Non so che cosa pensare di questo romanzo. L'idea di alternare due voci ben distinte e riconoscibili (quelle di Asja e Radost) è molto interessante e funzionale alla narrazione. Dopo un po', però, annoia e diventa ripetitivo. Mi sono ritrovato a salatare pagine piene di descrizioni di sudori, corsette e spese. Inoltre, quest'anno sembra la mia maledizione, mi sono sciroppato di nuovo descrizioni di oroscopi e astrologie varie. Non ho nulla contro chi ci crede o chi pratica l'astrologia sia ben chiaro. La struttura è il punto di forza del romanzo perché lo stile non ha chissà quale segno riconoscitivo da dire: "Ah, sto leggendo L'isola del crollo". Insomma, non è un brutto libro, anzi, offre tanti spunti interessanti su che cosa voglia dire essere donne in Bulgaria, ma è gestito male, con molte parti inutili sulla quotidianità di Asja e ben poche parti di riflessione femminsita. Leggetelo, ma prepratevi fare la spesa e andare a fare corsette con Asja.
Jeśli na ten moment potrzebujecie lektur w miarę lekkich, ale niebanalnych i z jakiegoś mniej znanego literacko zakątka świata, to możecie sięgnąć na przykład po "Wyspę Krach" Iny Wyłczanowej (w tłumaczeniu Hanny Karpińskiej). To powieść bułgarskiej pisarki, chociaż niemal cała akcja dzieje się (niestety) na chorwackiej wyspie. Niestety, bo Chorwacja jako taka kojarzy mi się dobrze i obudziły się we mnie wspomnienia z jednych z najfajniejszych wakacji, ale jednak chciało mi się więcej współczesnej Bułgarii w tej powieści. Między wierszami znajdziemy jednak przemycone treści o niełatwej sytuacji bałkańskich kobiet. Bo książka jest o dwóch kobietach, które w zasadzie się nie znają, ale ich losy są ze sobą niejako powiązane. To co mi się podobało, to pewna doza niedopowiedzenia, niedokończenia historii, pewnej dowolności w interpretacji zdarzeń w książce.
A jeśli zachce wam się więcej Bułgarii, to możecie potem sięgnąć po znakomitego Gospodinova i jego cztery wydane w Polsce książki.
Dwie kobiety i dwie przeplatające się historie. Obie pracują w tej samej firmie, nie przyjaźnią się jednak, i choć pozornie zupełnie się od siebie różnią, to łączy je coś nieuchwytnego i nieokreślonego. A przynajmniej tak twierdzi jedna z nich. Radost bowiem mocno interesuje się astrologią, układa horoskopy i przewiduje przyszłość czytając z gwiazd. Kiedy układa horoskop Asji odkrywa, że są gwiezdnymi siostrami. Od tego momentu kobieta obsesyjnie interesuje się życiem Asji, a gdy ta znika na kilkutygodniowe wakcje na wyspę Krk (nazywana wyspą Krach) do domu swego byłego męża, Radost jest zaniepokojona jej długą nieobecnością. W gwiazdach wyczytała bowiem jakąś czyhającą tragedię i chce uchronić swoją gwiezdą siostrę przed niebezpieczeństwem. I nic więcej o fabule! Książka bułgarskiej pisarki Iny Wyłczanowej to ten rodzaj literatury kobiecej, który uwielbiam. Jest dziwnie, nie wprost, nietuzinkowo i niecukierkowo. Pełno tu niedomówień, tajemniczości, domysłów oraz po prostu wrażliwości i kobiecości. A między wierszami jest też o akceptacji i o niełatwej sytuacji bałkańskich kobiet. No i plus do uroku za to, że część fabuły dzieje się w Chorwacji, miło więc było, choćby literacko, powrócić do tego cudnego pachnącego figami i winogronami kraju. Polecam !
È raro che io compri un libro senza conoscerlo, entrando in una libreria e lasciandosi ispirare dall' autrice e dall'incipit. Ma complice la bella libreria di quartiere mi sono lasciata tentare dall'autrice bulgara e dall'ambientazione del libro. Ne è risultata una lettura piacevole e lieve, senza pretese ma necessaria a svuotare la mente.
Европейската награда за литература е напълно заслужена. Както и националната на конкурс "Развитие".
Ина Вълчанова успява да "извади душите" на героите си и да ги сблъска с очакванията на читателя, с очакванията на обществото въобще. Не разбирам нищо от астрология и не магиите са ми интересни, но за моя радост - не това е важната, централна тема. По-скоро спомагателна. Помага на една от главните персонажи да извърви пътя си през тази история. Другата - смея да твърдя, не се нуждае от никакво спомагане и намира вътрешната сила да продължи напред в непозната обстановко. Но колко и да е непозната - ей къде е Хърватска. И тези Куни ... щом отидеш до тази страна и неизменно започваш да мислиш, да обръщаш Куни в по-познати валути. Може би, защото малко преди да я прочета бях в Хърватска и затова приключенията там ми бяха близки.
Има книги, които ги оценяваш като добра литература, но които ти е тягостно да четеш и се радваш, когато свършат. Има книги, които не разпознаваш като добра литература, но ти е забавно да ги четеш и напредваш бързо по страниците. А има и книги, които хем ти е забавно и приятно да четеш, хем са добра литература. Романът "Остров Крах" на Ина Вълчанова е от третия тип. Той беше получил някакви литературни отличия преди няколко години и тогава попаднах на възмутен коментар, че тематиката му е лековата и други романи, с по-"сериозна" тематика, които не са били отличени, са ги засалужавали повече. Вътрешно се възпротивих на това подмятане – все пак не е ли литературното майсторство това, което може да направи и от най-баналната тема добра литература? Е, сега, когато и аз се запознах с романа, за пореден път се убедих, че е така. Да, романът не се занимава със сериозни исторически, политически или социални теми. Две жени – такива, каквито можем да срещнем в ежедневието си, ни се представят в едно тяхно не особено екзотично приключение. Впечатли ме това колко пълноценно е представен светът, мислите и чувствителността на всяка една от тях (действието се развива през гледните точки и на двете), колко различно звучат гласовете им – а това е висше майсторство, и как добре са преплетени двете нишки на повествованието, така че заедно да придвижат действието. Езикът е чудесен – хем богат, хем без никакви изхвърляния, конструиран единствено за да обслужва развитието на сюжета и героите. И не на последно място – аз изслушах аудио книгата на Сторител и искам да подчертая колко добре беше изпълнена от Илиана Коджабашева и Линда Русева.
Van ez a varázslat az irodalomban. Hogy adott egy vállaltan fiktív világ, benne vállaltan fiktív szereplőkkel, és mégis: ezeknek a fiktív szereplőknek a problémái fontosabbnak tűnnek, mint a mi nagyon is húsba vágó gondjaink. A teremtett világ (jó esetben átmenetileg) átveszi a valóság helyét, mert erősebbnek bizonyul nála. Az író, aki ezt el tudja végezni, bármilyen zsánerben alkosson is, zseni. No most Valcsanova (jegyezzük meg biztatóan: még) nem ilyen író.
Két női elbeszélőnk van. Az egyik azon dolgozik, hogy tökéletesen harmonikus feng shuiba rendezze az életét. A másik meg elmegy Krk szigetére lazulni egyet. Kettejük élete összekapcsolódik – noha véleményem szerint nem túl organikusan. Nem mondom, időnként élveztem a szerző (ön?)iróniáját, és egyszer-egyszer mintha elkapott volna a lelkesedés, elkezdett érdekelni, hogy ugyan most mi lesz. De aztán ez elmúlt, és unatkozni kezdtem. Mindazonáltal haszna volt a kötetnek: megtudtam, hogy nem csak a nyugat-európaiak képesek jó sokat vekengeni marginális kérdéseken, hanem a bolgárok is. Ez, vegyük olybá, a nyugati értékek győzelmét bizonyítja a Balkán brutalitása fölött. Kár, hogy ennek a jövőbe mutató érzésnek az ábrázolásához az írónak csak a lendülete volt meg, de a mélység és finomság hiányzott. Mert ezek nélkül ez az egész könyv – attól félek – tényleg csak vekengés.
Ksiazka przyzwoita, szybka do przeczytania, ale nie zachwycila ani nie porwala. Historia skupiajaca sie na dwoch kobietach z Bulgarii. Zupelnie roznych, a jednak polaczonych horoskopem, ktory jedna z bohaterek traktuje wrecz naukowo. Asja spedza swoje mini wakacje na chorwackiej wyspie, odcinajac sie od swiata, plywajac, chodzac i pomieszkujac u innych. Druga Bulgarka zostaje w Sofii, i tam kontaktuje sie z mezem Asji, co nie skonczy sie tragicznie, ale jakos specjalnie pozytywnie tez nie. Lekka historia, troche kobietach, dziejaca sie w tej czesci Europy, o ktorym nie wiem nic, takze na plus byla sama akcja powiesci (mimo ze nie byla to glownie Bulgaria). Poza tym, nic specjalnie wybitnego, watpie, zeby zapadla mi w pamieci na dluzej.
Страшен потенциал, много ме развълнува и ми харесваше, докато в средата героините не започнаха да се държат неправдоподобно спрямо изградените си характери. Първото лице при Ася рязко смени стила и регистъра, а Радост направо се държи неадекватно, като отива при тази врачка - разбирам, че донякъде идеята е да се покаже, че героите излизат от рамките, но начинът, по който се осъществява това, е твърде рязък и също толкова неправдоподобен. Радост - героиня с чувство за превъзходство пред другите, но същевременно и с комплекс за малоценност заради всичко, което е търпяла през живота си, решава да отиде при врачка точно за едно от най-важните решения. Самата врачка така и не се е доказала пред нея като авторитет като цяло, освен това персонаж, подобен на Радост, би бил разкъсван от съмнения, защото тъпче достойнството си. Още повече, че у нея липсва и капка вина или чувство за разбито достойнство след Мишо. Финалът - или по-точно липсата му - ме смути и ме разочарова. Освен това съществува чисто фактологическа грешка в книгата, която не е просто по невнимание на Радост - няма как тя да си е въобразила, че с Ася са родени в една и съща година, ако е родена на 4 януари и е по-малка с един/два месеца. Къде е съдбата? Никъде. Къде е обаче порастването на Радост в сферата на общуването? Също никъде. Не смятам, че подобрените й отношения на работа или пък "общуването" й с Малкия Мишо са особена промяна в светогледа й. В крайна сметка тя си остава с чувството за превъзходство. Като цяло според мен първата част от тази книга е страхотна, но смятам, че втората трябва да се пренапише.
"To miejsce istniało tylko wtedy i tylko o tym wczesnym poranku. I rzeczywiście były pszczoły i brzęczały wśród kwiatów, i te białe skały były chyba wapienne, i wszystko ponad nimi kwitło w najprzeróżniejszych kolorach, a my leżeliśmy nadzy wśród tych białych skał w świeżo wyklutym porannym świetle." 🖤
Historie dwóch kobiet stojących na rozstaju dróg, na dwóch końcach - tak daleko od siebie, a jednak dziwnie blisko, połączone przepowiedniami losu, połączone nie pozostawiającym złudzeń przeczuciem jednej, z naznaczonym klęską życiem tej drugiej, nad którą te czarne chmury powoli się zbierają. I to ciągłe pytanie rodzące się w głowie czytelnika: Czy zza tych ciemnych chmur wyjdzie słońce? Czy te wszystkie słabości, lęki, frustracje mają gdzieś swój koniec? Czy szykuje nam się druzgocący krach? Śledzimy historię tych dwóch, zagubionych kobiet i pytamy: Która z nich w tym zagubieniu jest bardziej zatopiona? W którą z nich wierzyć? I wreszcie: Czy nasza historia jest gdzieś zapisana? Czy można dalsze losy wyczytać z gwiazd? Czy można oszukać przyszłość, skraść jej sekrety ot tak?
Ina Wyłczanowa snuje niespieszną historię pełną tajemniczych przeczuć, znaków, których nie sposób bagatelizować. Jej tekst rodzi wiele pytań, o to w co wierzymy, o rolę przeznaczenia, o przypadkowość zdarzeń, wreszcie o stopień naszego sprawstwa, kontroli nad życiem.
A co kluczowe i przyjemne dla mnie w tej historii, to możliwość poszybowania daleko, przez monumentalny most unoszący się nad wodną otchłanią, ku brzegom pięknej chorwackiej wyspy Krk. Miejsce jak z bajki, miejsce nieco odrealnione, miejsce, które Ina Wyłczanowa wymalowała przed nami w sposób niezwykle wyraźny. Tam czas płynie nieco inaczej, tam rodzą się nowe odruchy, tam człowiek wychodzi ze swojej zasklepionej skorupy ku słońcu, ku barwnym pejzażom, ku zapachowi wody. Dla mnie, miłośniczki chorwackiej krainy, ta książka była w szczególności opowieścią o znajomej wyspie, na którą dzięki Wyłczanowej, trafiłam ponownie i ponownie poczułam się oczarowana panującą tam atmosferą. Co cudowne, autorka postarała się całą swoją mocą oddać piękno, oddać klimat chorwackiej wyspy... przywiązując wagę do szczegółowości opisu. Te fragmenty obudziły we mnie nostalgię, silne pragnienie powrotu w to niesamowite miejsce.
"Wyspę Krach" można czytać z wielu powodów, można mieć wobec z niej różne oczekiwania. Sama historia jest jak najbardziej wciągająca, powiem nawet, że czasem na siłę zwalniałam by nie kończyć przygody z tą pozycją zbyt szybko. Przez tę książkę można przebiec szybciutko, ja zaś wolałam się podelektować, posiedzieć trochę na chorwackiej plaży, pozanurzać w Adriatyku nie raz nie dwa. Bo dla mnie ta lektura była wycieczką, przygodą w miejsce znane i ukochane. Bo ja z takim nastawieniem po nią sięgałam, podekscytowana miejscem akcji dla mnie szczególnym, którego przyznam szczerze od dłuższego czasu w literaturze upatrywałam i znaleźć nie mogłam. Aż tu nagle bułgarska autorka zwraca wzrok ku wyspie Krk i mówi: Tak, właśnie w Chorwacji będzie toczyła się moja historia. I cudownie, bo tego mi brakowało, bo gdzieś po cichu, tak długo liczyłam, że w końcu jakiś autor/jakaś autorka postanowi dać szansę tym niesamowitym terenom. Liczyłam na dość sporą ilość fragmentów dotyczących samej wyspy - i na szczęście dostałam to czego oczekiwałam. Dziękuję Autorko, za podarowanie mi Chorwacji na te parę dni, to była krótka, ale piękna, bogata we wrażenia przygoda.
Bierzcie poprawkę na moje ochy i achy, bo mi po prostu w tym przypadku ciężko ocenić obiektywnie całość. Mnie sam klimat oczarował, przymknął oczy na ewentualne słabości, sprawił, że zwykła historia, zyskała jakiś magiczny, wyjątkowy wymiar.
* Pozaznaczane przeze mnie fragmenty w tekście mówią same za siebie, idealnie oddają powód dla, którego sięgnęłam po tę lekturę oraz przyczynę mojego zachwytu- ich zdecydowana większość dotyczy samej Krk, konkretnych miejsc na wyspie.
Questo è un libro che parla di crisi personali declinate al femminile e lo fa in modo originale e non per tutti i gusti. Ci sono due donne: Asja e Radost. Asja è bella, molto sbadata, ha un divorzio alle spalle, un nuovo compagno e un figlio dal precedente matrimonio. Radost è una donna con tante ossessioni, in cerca di equilibrio, perso a causa delle ferite provenienti dal passato, che prova a curare studiando astrologia a livelli professionali e leggendo temi natali.
Le due donne sono colleghe nello stesso ufficio. Tra loro c'è stata una breve interazione anni addietro, che mentre per Asja non ha significato nulla, tanto che nemmeno la ricorda, per Radost è stato l'inizio di un grosso momento di cambiamento. Radost, studiando il tema natale di Asja - a sua insaputa - comprende che la donna ha bisogno di aiuto, che sta per entrare in una fase difficile della sua vita e le piacerebber poter accorciare le distanze e aiutarla, anche se non sa come.
Il libro segue i due punti di vista, evidenziati anche da due diversi font e segue le vicissitudini delle due donne alle prese con il racconto dei loro rispettivi momenti di crisi.
La figura di Radost mi è parecchio piaciuta in quanto io stessa sono studiosa di astrologia e ho ritrovato nei discorsi di questo personaggio tante riflessioni che spesso faccio in merito alla materia astrologica e al suo utilizzo per la vita quotidiana.
Quello di cui mi sono resa conto leggendo, tuttavia, è che un lettore che non ha mai approcciato l'astrologia in maniera seria (dunque al di là del mero oroscopo dei giornali) non avrà modo di capire appieno il senso di questo romanzo e il messaggio che l'autrice - certamente astrologa a sua volta - voleva regalare alle sue protagoniste. Per questo, penso che il romanzo possa essere approcciabile nella sua interezza solo da coloro che hanno studiato astrologia a livelli professionali. Altrimenti le numerose riflessioni di Radost risulteranno delle chiacchiere senza senso. Mi chiedo se l'autrice si sia soffermata a pensare a questo mentre lo scriveva, o se forse nel suo ambiente (Ina Valcanova è scrittrice bulgara) siano tutti così interessati all'astrologia come evidentemente lo è lei.
Comunque, nel 2016 ha vinto, con questo libro, l'EU Prize for Literature, segno che è stato capito a prescindere dalla conoscenza astrologica del lettore. Leggendo le recensioni freddine a questo romanzo, qui su GR, non mi tolgo dalla testa l'idea che non sia una lettura facile nè adatta a tutti.
Jest to najdziwniejsza książka jaką kiedykolwiek udało mi się przeczytać. Napisałam udało i uważam to za duże osiągnięcie, ponieważ było bardzo ciężko, chciałam tę książkę parokrotnie odłożyć. Już nie mówiąc o tym, że czytałam ją dwa miesiące! Pozostawiam bez oceny, bo na takie coś nie ma skali 😅 Pod spodem spoiler. ‐-------------------------------------------------------------------
W książce mamy dwie bohaterki.Jedna z nich zajmuje się astrologią i horoskopami, widzi w tej drugiej swoją bratnią duszę, gwiezdną siostrę, ponieważ urodziły się tego samego dnia tego samego miesiąca. Od 10 lat śledzi losy tej drugiej, sprawdza jej horoskop, chociaż tamta nie wie w ogóle o jej istnieniu, a są, można powiedzieć, koleżankami z pracy. Jedna wyjeżdza, zostawia męża i dziecko, druga widząc zagrożenie czyhające na swoją gwiezdną siostrę probuje ja odnaleźć, kontaktuje sie z jej mężem i spi z nim 😅Na końcu książki okazuje się, że jednak nie urodziły się tego samego dnia tego samego miesiąca, nie są ze sobą w jakikolwiek sposób związane. Tadaaaam.
Уф. "Европейска награда за литература", но не и книга, която ме разчувства, замисли кой знае колко или пък промени. Оценявам типизираните герои, които пък същевременно имат разни отличителни черти, Вълчанова отново гради добра представа за мястото и му придава дух (както и в "Потъването на Созопол"), но нито усетих кой знае какво послание за свободата, за въпросите и смислите, нито се почувствах особено след като я приключих. А пък вярвам, че изкуството трябва да оставя дъх и вкус след като докосва. Имаше моменти в книгата, които ми се виждат странни като поява в целия сюжет (бременността например) и като цяло хич не си паснахме като честоти с това книжле. 2.5
Iskreno, ljetujem na jednom otoku i svidio mi se naslov knjige Otok Krah i na nagradnoj igri dobila sam knjigu bugarske autorice Ine Valčanove. Iako knjiga nije štivo koje bi ja izabrala za čitanje, zainteresirala me je i pročitala sam ju. U knjizi Ina Velčanova se poigrala astologijom kroz priču čija se radnja izmjenjuje u Hrvatskoj i Bugarskoj, te kroz ispreplitene živote dviju žena govori o autoanalizi, želji za upravljanjem vlastitim životom i o snažnoj čežnji za slobodom. Roman je majstorski prošaran zagonetkama. Na kraju knjige ona kaže:" Na otoku Krahu nije bilo nikakvog kraha. Na otoku
Super mi je legao nacin pripovijedanja koji podsjeca na dva paralelna, detaljna dnevnika dvije osobe koje za vrijeme trajanja price nemaju direktan kontakt iako se price dijelom poklapaju. Do kraja sam imala osjecaj kao da potpuno kuzim mentalni sklop i jedne i druge. Iako se obe do kraja potpuno promijene i sazriju svaka na svoj nacin, nista od toga nije ni isforsirano ni iznenadjenje nego logicna posljedica vanjskih dogadjanja, ali i puno promisljanja o vlastitom zivotu. Nakon svega osjetim divljenje kada vidim takvu odlucnost za promjenom vlastita zivota na bolje. To je svakome tesko.
Questa è la storia di due donne, entrambe in fuga da una vita che non sentono più loro, e il cui destino si incrocia pur non incontrandosi mai. Sullo sfondo la fascinosa isola croata di Krk, ovvero l'isola del crollo del titolo, e una calda e opprimente Sofia. Le protagoniste, a volte sgradevoli ma estremamente credibili e ben tratteggiate, ci accompagnano dentro le loro vite con cruda onestà e condividono con noi vicende e pensieri solo in apparenza leggeri, alla ricerca delle nuove loro stesse.
Харесва ми, че има две главни лица в книгата, и гледната точка се сменя от глава на глава. Признавам, в началото книгата беше леко скучновата, но се заинатих само заради стила на непознатата за мен Вълчанова. Обаче книгата си остана монотонна до самия ѝ край, уви. Както доста съвременни български прози, и в тази имаше потенциал, който обаче не беше дори отгърнат, че да бъде развит. Отдавна не бях "слушала" българска книга на аудио, но гласът на Илияна Коджабашева винаги е въздействащ.
На остров Крах няма крах - това най-много ми хареса в тази книга. Разказ за две жени, съвсем различни една от друга, два възможни варианта на Аза, две доказателства за това, че реалностто рядко отговаря на представите. Усмихнах се, приходи ми се ужасно много на море в Хърватска. Корицата е много красива.
Świetna książka o tym jak postrzegamy i oceniamy życie innych oraz jak na tych wizjach budujemy swój świat. Historia dwóch bohaterek, z których jedna zafascynowana drugą stara się ją uchronić przed katastrofą wyczytaną z gwiazd. Bardzo dobrze zarysowane postacie i interesująco poprowadzona fabuła podzielona na dwie oddzielne historie, które zaczynają się przenikać. Polecam!
Ik vind de verhaallijnen nogal vreemd. Toch is er iets dat me doet doorlezen. Dit boek werd één van de winnaars van de EU Literatuurprijs vanwege de kleine observaties, de beschrijvingen van de natuur en van de verhoudingen tussen mensen.
2,5 * Книгата е малко монотонна,и останах леко разочарована. Все пак беше интересно това,че имаше две главни героини и два паралелни разказа. Слушах книгата в Storytel и не мога да отрека,че заслугата за все пак положителното преживяване беше изцяло на четящата Илияна Коджабашева!
Най-добрия роман на Ина Вълчанова за мен. Хвана ме от самото начало с ярките си персонажи. Конфликт и заплетена фабула по-скоро няма, но на мен не ми липсваше. С удоволствие бих чел продължение.