Czasami myślimy, że święta w cudowny sposób rozwiążą nasze problemy.
Niektórzy jednak mają umiejętność pakowania się w takie kłopoty, że nawet cud im nie pomoże…
Wszystko zaczyna się od niewinnego zdjęcia zrobionego z ukrycia na lotnisku w Pyrzowicach.
Finka Ślęczka w samolocie z Londynu zauważa mężczyznę o oryginalnej urodzie i nieobecnym spojrzeniu - z hipsterską brodą i tatuażami mógłby być zarówno kryminalistą, jak i modelem awangardowych projektantów. Kiedy później z przyjaciółką Martyną próbują go odnaleźć przez Facebook, sprawiają, że Rafał staje się bohaterem wielkiego internetowego zgrywu. Jego przyjaciel Heniek, młody adwokat-casanova, specjalizujący się w piorunującym wrażeniu i niebanalnym uwodzeniu kobiet, chce wytoczyć dziewczynom proces stulecia. Ale szybko okazuje się, że od nienawiści do miłości droga jest bardzo krótka, a mieszanie uczuć z interesami może nieźle nabałaganić w życiu.
Gorąca jak świąteczny grzaniec i zabawna jak wirujące płatki śniegu opowieść o wzajemnym poszukiwaniu i odnajdywaniu, o strachu przed bliskością i niegasnącej tęsknocie za nią, o cudzie spotkania i tajemnicy przypadków. I o tym, że nic nie jest dane raz na zawsze.
Książka skusiła mnie cudowną okładką... Niestety na tym cuda się kończą, bo musiałby się stać prawdziwy cud, żebym ją dokończyła z przyjemnością. Z niesmakiem może tak... Ale nie tego szukałam przed świętami, zatem po jakiś 20 stronach książkę odłożyłam. Zastanawiam się czy da się gorzej opisać spotkanie ze "starą miłością" i spontaniczny seks z nią... Mam nadzieję, że jednak nikt filmu na jej podstawie nie zrobi....
Miałam ochotę na coś prostego, do bólu przewidywalnego, romantycznego i utrzymanego w klimacie świątecznym. Widząc reklamę w "Książkach" oraz czytając opis, postanowiłam "Do Wigilii się zagoi" dać szansę. Niestety...
Nie lubię oceniać niedokończonych tytułów. Ale ponad 50% oraz wydane na nią pieniądze, dają mi pewne do tego przyzwolenie. Wiem, że nie jestem docelowym odbiorcą tego typu pozycji. Dlatego do tej powieści podchodziłam z ogromną dozą wyrozumiałości. Ale nawet największe pokłady cierpliwości nie zastąpią braku dobrego redaktora. Pomijam już słabiutki język, ale te nikomu niepotrzebne opisy mnie wykańczały. W książce mieliśmy całe akapity, gdzie bohaterowie rozmawiali o niczym. Naprawdę, te dialogi nie służyły niczemu poza zapychaniem kolejnych stron.
Plus, daleko mi od bycia ciotką moralistką, ale kurczę
Nie polecam. I chyba wyleczyłam się na długi czas z sięgania po kolejne obyczajówki.
Śmiać się czy płakać? To jest pytanie.... Ta książka to jedna wielka porażka. Na każdym kroku seksualizowane jest wszystko. Bohaterowie zamiast się poznawać i rozmawiać ze sobą to od razu przechodzą do sfer łóżkowych. Nienawidzę takich rzeczy. Dodatkowo są oni egoistyczni i strasznie głupi. Przez niektóre fragmenty w tej książce miałam ochotę rzucić książką i zrobić DNF, ale wytrwałam. Zastanawiałam się jakie rzeczy miała w głowie autorka, żeby porównywać piersi do bombek na choince? XDD Serio? Wszystko tu było takie żenujące.. Plusem są święta i fajny klimat jest. Bardzo też mnie zaciekawiła historia i postać brata Finki. Książkę czyta się szybko bez większego wciągnięcia się.
Zakończenie... Pozostawia wiele do życzenia. Niby otwarte a niby nie. Może będą inne tomy? Cholera wie. Koncepcja ciekawa, ale w realizacji już duże braki.
Już na samej okładce sugeruje się czytelnikowi i na podstawie tej książki powinien powstać film, proszę nie. Może i byłby zabawny ten film,ale nie wiem czy chciałabym oglądać męskich bohaterów zabawiającymi się z dziewczynami i skaczącymi z kwiatka na kwiatek. Katowice pokryte śniegiem, niezbyt często się zdarzają w polskich powieściach świątecznych. Całość kręci się wokół nieudanego flirtu, świątecznej atmosfery i problemów, które jak dla mnie sami bohaterowie sobie tworzą przez swoją głupotę i nieodpowiedzialność. Tak naprawdę to mamy tu jakiś trójkąt i dwie dodatkowe dziewczyny na przyczepkę bo panowie lubią się zabawiać. W pewnym momencie nawet ich wygłupy doprowadzają do nieszczęśliwego wypadku. Czas dorosnąć panowie. I to zakończenie nagle ze śniegu i sali szpitalnej autorka przenosi czytelnika na plażę, niemal jak wylot na wakacje do ciepłych krajów i zakończenie typu domyśl się czytelniku, może dzięki temu przeczytasz drugą część.Zapowiadało się fajnie, ale mnie nie „porwało” i nie sięgnę po kolejną część.