Jump to ratings and reviews
Rate this book

Historia warszawskich kin

Rate this book
Dawno, dawno temu, w zupełnie innej Warszawie… Tak można by zacząć opowieść o stołecznych kinach. Zaczęło się ponad 110 lat temu, a na dobre rozkręcało po roku 1908, kiedy to pełną parą ruszyła elektrownia na Powiślu. W miarę jak energia elektryczna stawała się coraz powszechniej dostępna, otwierano kolejne iluzjony, zwłaszcza wzdłuż głównych ulic. Tuż przed wybuchem II wojny światowej w mieście działało około 70 kin! Podobną ich liczbę udało się osiągnąć dopiero w latach 60. XX wieku. Dziś przybytków X muzy jest mniej niż przed wojną, za to sal kinowych, ekranów oraz miejsc – znacznie więcej, królują bowiem wielosalowe multipleksy.
Najnowszy i najnowocześniejszy z nich – kino HELIOS – właśnie został otwarty w centrum handlowym Blue City. Ale współczesna Warszawa ma też minipleksy oraz kina studyjne, klubowe i muzealne, cieszące się uznaniem wielu widzów, których nie zadowala popkulturowa średnia półka.

344 pages, Paperback

First published February 13, 2019

1 person is currently reading
16 people want to read

About the author

Jerzy S. Majewski

35 books2 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
0 (0%)
4 stars
5 (45%)
3 stars
5 (45%)
2 stars
1 (9%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 2 of 2 reviews
Profile Image for Józef Lorski.
51 reviews7 followers
April 4, 2019
Przedstawiając jedno z kin okresu przedwojennego Jerzy S. Majewski cytuje jego opis z dawnego przewodnika po Warszawie i komentuje: "Entuzjazm, z jakim opisywane było kino, wziął się nie tylko z jego wyjątkowości, ale też z faktu, że to zapewne Bortkowski [właściciel tego kina] sponsorował wydanie przewodnika."
Książka jest zasadniczo leksykonem warszawskich kin, jednak rozpoczyna się od obszernego opisu, poświęconego historii rozpowszechniania filmów, a nawet polskiego filmu jako takiego. Na końcu tego rozdziału autor zajmuje się szczegółowo działalnością firmy Helios, która w chwili pisania tekstu dopiero budowała swój stołeczny multipleks. Koniec części leksykonowej to opis kompleksu kinowego Heliosa w Blue City, wbrew alfabetycznemu układowi. Firma Helios należy do edytora książki, spółki Agora, i jest też partnerem wydawcy, czyli nie owijając w bawełnę, sponsorem.
Nie piszę tego, żeby ironizować, ale dlatego, że ta historia bardzo dobrze ilustruje coś, co się rzuca w oczy przy czytaniu „Historii warszawskich kin”. Otóż wtedy, gdy obowiązują prawa rynku, kino jest przedsięwzięciem niepewnym. Aż do wybuchu drugiej wojny światowej kina bez przerwy upadały, zmieniały właścicieli i nazwy, budynki i sale przerabiano na inne cele, często na potrzeby teatrów, rewii i kabaretów, wyburzano, czasem kina się odradzały w zupełnie innym kształcie. W zasadzie tylko czas PRL, kiedy sieć kin była upaństwowiona lub uspołeczniona (odpowiednie decyzje zapadły od razu w 1945 r.), zapewnił kinom większa stabilność, choć i wtedy różnie bywało.
Dla kogoś, dla którego jak dla mnie kino jest częścią życia, leksykon Majewskiego ma wartość nieocenioną. Owszem, zauważam w nim wiele usterek, dla mnie jest trochę zbyt chaotyczny i niekonsekwentny, ale i tak bardzo mi takiej książki brakowało. Autor, varsavianista, pisze trochę o wszystkim: dużo o architekturze i twórcach sal kinowych, przytacza często wspomnienia warszawiaków (choćby Tyrmanda), cytuje artykuły, przywołuje repertuar, przy czym w okresie przedwojennym wybiera z upodobaniem moment końca II Rzeczypospolitej, czyli ostatnie dni sierpnia, a nawet 1. września 1939 r. Bywa, już w części powojennej, że wtrąca też wzmianki o swoich własnych kinowych doświadczeniach. Z praktycznego punktu widzenia, konieczne jest posługiwanie się indeksem, ponieważ alfabetyczne spisy kin podzielone są na trzy okresy, a po tym ostatnim, zaczynającym się od roku 1945, oddzielnie omawiane są multipleksy. Nie każdy wie, że np. kino Światowid istniało już przed wojną (jako Mars) i dlatego nie ma go w rozdziale poświęconym czasom najnowszym.
Jeśli chodzi o lata PRL i późniejsze, to w zasadzie byłem prawie we wszystkich tu uwzględnionych, w każdym razie w Warszawie lewobrzeżnej, a nawet niektórych, które się w książce nie znalazły (Majewski zastrzega, że jego dzieło nie jest kompletne). Jednak czasy wcześniejsze są, jak dla pewnie większości czytelników, terra incognita. Wydaje mi się, że z tego powodu, a także dlatego, że układ miasta mocno się zmienił, bardzo pomocne byłoby dodanie mapy ówczesnej Warszawy z zaznaczeniem lokalizacji poszczególnych kin. Autor podaje wprawdzie zawsze dokładny adres sali kinowej, opisuje często plastycznie jej okolicę, ale dla mnie brak planu bardzo przeszkadza.
No cóż, czyta się, jak zawsze Majewskiego, dobrze. Myślę, że jeszcze nieraz do „Historii warszawskich kin” będę zaglądał.
Displaying 1 - 2 of 2 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.