Jump to ratings and reviews
Rate this book

Ja nie leczę, ja uzdrawiam. Prawdziwa twarz polskich bioenergoterapeutów

Rate this book
Rocznie umiera kilka tysięcy chorych na nowotwór – bo przerwali leczenie za namową uzdrowicieli.

Dlaczego niektórzy tak bardzo im ufają? Co sprawia, że zawierzają swoje życie komuś, kto uzdrawia przez telefon? Albo leczy raka witaminami?

Choć oficjalnie polegamy tylko na medycynie konwencjonalnej, na spotkaniach z bioenergoterapeutami gromadzą się tłumy. Dla niektórych jest to jednorazowa przygoda, inni jeżdżą na nie regularnie przez kilkanaście lat...

W Polsce zarejestrowanych jest ponad sto tysięcy uzdrowicieli. Żadna nisza, biznes jak każdy. Kilka tytułów prasowych, profesjonalne strony internetowe, kursy i sklepy z gadżetami. Katarzyna Janiszewska dociera do pacjentów i ich uzdrowicieli. Rozmawia z etykami, duchownymi oraz lekarzami. Przygląda się mechanizmom stojącym za przemysłem uzdrowień.

Kim naprawdę są bioenergoterapeuci? Cudotwórcami? Rzemieślnikami Pana Boga? Oszustami?

400 pages, Paperback

First published February 27, 2019

4 people are currently reading
71 people want to read

About the author

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
7 (12%)
4 stars
23 (39%)
3 stars
21 (36%)
2 stars
4 (6%)
1 star
3 (5%)
Displaying 1 - 8 of 8 reviews
Profile Image for Fyrrea.
487 reviews29 followers
October 30, 2025
Fajnie napisane, poczułam się jakbym sama była na seansie takiego bioenergoterapeuty. Zasługa osoby autorskiej, czy też magiczne moce działają nawet poprzez przekaz ebookowy? :)
Profile Image for Monika.
Author 6 books29 followers
December 17, 2025
Najpierw ciekawe historie bioenergoterapeutów, mechanizmów ich działania, a potem festiwal żenady i stereotypów z ust lekarzy czy psychologów. Ugh
Profile Image for L.L..
1,077 reviews21 followers
December 10, 2024
Ja myślałem, że to jakieś heheszki będą, a to całkiem poważna książka! I... bioenergoterapeuci tam opisani zrobili na mnie bardzo dobre wrażenie ...gorsze zrobili lekarze, a już najgorsze duchowni :D no może nie wszyscy, ale zwłaszcza ten pierwszy.
Ale po kolei: książka to takie wywiady autorki z bioenergoterapeutami, lekarzami, duchownymi, kilka relacji pacjentów, trochę o historii... Jest to dobrze złożone, autorka z powagą i otwartością podeszła do tematu i książka jest bardzo ciekawa, dobrze i szybko się czyta (tylko nie ma spisu treści - właśnie zauważyłem! masakra, książka bez spisu treści?!).
Bioenergoterapeuci wypowiadają się bardzo sensownie i nawet niezbyt fantastycznie, podkreślają że pacjentów zachęcają do regularnych wizyt lekarskich, a zniechęcać im nie wolno i się z tym zgadzają. Lekarze natomiast krzyczą, że uzdrowiciele. odwodzą ludzi od leczenia - to jak to jest? Lekarze mówią o jakichś przestarzałych sprawach, o akurat innych ludziach niż ci którzy udzielili wywiadów do książki czy uzdrowiciele kłamią? Nie wiem, jeśli nie zniechęcają to ok, jeśli zniechęcają, to nie ok, no ale oceniam to co czytam, a po tym co przeczytałem zrobili dobre wrażenie. Baa, nawet pomyślałem, że ja mógłbym skorzystać! :P Chory nie jestem, to nie ma problemu, ale może by mi trochę energii dodali, nawet jeśli to miałoby być tylko placebo, może zadziała ;) Nie mówiąc już o tym, że ten hotel-piramidę w Tychach fajnie byłoby odwiedzić nawet nie ze względu na założyciela, ale dlatego że to po prostu ładny i ciekawy hotel jest! (a i okolica chyba niebrzydka).
No ale przejdę teraz do cytatów, a trochę ich mam...

"Dawniej dużo się mówiło o boskich energiach. Dziś bioenergoterapia jest czymś, co można poznać, praktykować. Wiadomo, jak się to robi, jaki powinien być efekt. Że, na przykład, jeśli bioenergoterapeuta odpowiednio ułoży dłonie na czyichś kolanach, to jest w stanie wywołać w nich ciepło. Jeżeli będzie chciał, to wywoła ciepło nie w kolanach, ale w stopach. A jak za chwilę zmieni zdanie, wywoła ciepło w ramionach, trzymając nadal dłonie na kolanach." (str.16)


- ciekawe...

"[Leszek Mallibruda:] Z biznesowego punktu widzenia to naturalna sytuacja. Jest popyt, jest podaż, biznes się kręci. Czy należy za to kogoś potępiać? Moim zdaniem nie. Jeśli ludzie chcą wydawać pieniądze i polepsza się dzięki temu ich samopoczucie, to pod warunkiem że przy okazji się im nie szkodzi, nie powinno to podlegać restrykcjom czy potępieniu.
Tym bardziej że bioenergoterapeuci bardzo często poprzez psychologiczne mechanizmy wiary i autosugestii faktycznie powodują nie tylko polepszenie samopoczucia, ale również odporności organizmu. Proszę pamiętać, że cała medycyna odwołuje się do tego mechanizmu. Przecież to nie lekarze leczą. Oni tylko pomagają w tym, aby organizm sam się wyleczył. Najpierw badając możliwości, później podając farmaceutyki zwiększające odporność lub, na przykład chirurgicznie, obniżając pole rażenia zmian chorobowych. Chodzi o to, by umieć uruchamiać naturalne, własne, odpornościowe siły organizmu u każdego pacjenta. A w dużym stopniu uruchamia je wiara."
(str.34)


- w sumie to prawda. Jeśli coś nie może zaszkodzić (a jeśli bioenergia zdaniem lekarzy nie istnieje, to nie może), to nie ma problemu. I tak też wielu specjalistów się z resztą wypowiada:

"Na pytanie, czy bioenergoterapeuci leczą, udzieliliśmy odpowiedzi jednoznacznie negatywnej. Nie leczą, ale pomagają. Poprzez autosugestię, sugestię, wiarę, poprzez wszystko to, co odnosi się do mechanizmów psychologicznych, które, jak wiemy, odgrywają niesłychanie istotną rolę w budowaniu odporności organizmu." (str. 120)

"„Nie ma nieuleczalnie chorych, są choroby, których nie potrafimy jeszcze leczyć. Poznałem siłę nadziei i destrukcyjną moc rozpaczy. Zalecam trwanie przy nadziei, nigdy bowiem nie wiadomo, w której chwili i skąd może przyjść ocalenie” — profesor Julian Aleksandrowicz" (str.135)


Tu z kolei pewne możliwe wyjaśnienie "działania" uzdrawiaczy:

"Uzdrowiciele nie żądają dokumentacji medycznej. Opierają się na tym, co mówi pacjent. To może być seria przekłamań. Na przykład chory, który przyjeżdża do uzdrawiacza, jest leczony z powodu nowotworu i otrzymał informację, że jeżeli nowotwór byłby w fazie rozsiewu, to rokowanie będzie złe. Ale ten nowotwór - okazuje się - nie był w fazie rozsiewu. I gdyby ta osoba nie przyszła do bioenergoterapeuty, też by przeżyła jedenaście lat." (str.139)

"To są ludzie, którzy mają pewną intuicję i wrodzoną zdolność nawiązania bliskiego kontaktu z człowiekiem chorym: nawiązywania relacji, informowania, wzbudzania zaufania, wiary, nadziei. To wszystko składa się na wyjaśnienie fenomenu lecznictwa niemedycznego, który z kolei przekłada się na milion trzysta tysięcy wizyt rocznie w gabinetach różnych uzdrowicieli. Ich działanie opiera się na efekcie placebo, potrafią go uruchomić. Ale to powinna być przecież domena lekarzy." (str.159)

"Rocznie umiera około pięciu tysięcy osób z rozpoznanymi nowotworami, bo albo przerwały leczenie pod wpływem sugestii bioenergoterapeutów, albo w ogóle się nie zgłosiły do lekarza, tylko leczyły się u uzdrawiacza, z wiadomym skutkiem, czyli zerowym." (str.164)


- a to jest już smutne...

"Rei to energia, z niej zbudowany jest wszechświat i wszystko, co istnieje. Ki jest indywidualne, każdy ma własne: każda istota żyjąca, ale też samochód, dom, kamienie szlachetne.
- Dla pani ten stół to zwykły przedmiot - mówi. A ja widzę, że jest złożony z atomów, a każdy atom ma jądro, protony. Wszystko jest materią, wszystko ma swoją energię."
(str.259)


- o, to bardzo rezonuje ze mną. Też tak świat widzę.

No a teraz hit, wypowiedź ks. Aleksandra Posackiego:

"- Uzdrawiacze chcą człowiekowi zabrać cierpienie, nie pytając Boga, czy On tego chce - tłumaczy ojciec Posacki. - Jest to naiwny optymizm, że jakieś działania, których natura nie jest do końca jasna, mogą zmienić stan chorego i go uzdrowić. Takie arbitralne, aprioryczne założenia nie mają żadnych racjonalnych przesłanek." (str.284)


-...ja bym chciał żeby to wybrzmiało:

"Takie arbitralne, aprioryczne założenia nie mają żadnych racjonalnych przesłanek."

- to mówi ksiądz. Ksiądz (katolicki?). Bardzo jestem ciekawy jakie racjonalne przesłanki ma w takim razie wiara w Boga. Bo na razie przypomina mi to przepychankę fana Batmana z fanem Spidermana na temat tego który bohater jest prawdziwy ;)

"W przypadku Madzi z Brzeznej zawiadomienie o przestępstwie złożył szpital. Rodzice, nawet siedząc w areszcie, nie chcieli zeznawać przeciwko znachorowi." (str.371)


- wcale się nie dziwię, mnie też by było wstyd.

Na koniec cytat może nie bezpośrednio związany z zagadnieniem, ale warty uświadomienia sobie:

"[prof. Zbigniew Libera:] Mamy w głowach obraz chłopów, takich jak z ekranizacji dzieł Reymonta - ładnych, uczesanych, przypominających nas z dzisiaj. W tamtych czasach wiele osób było ospowatych, bez kończyn, palców - w czasie roboty fizycznej łatwo było je stracić. Nie byli tacy piękni, rześcy, rumiani, jak to sobie wyobrażamy. Ulegamy stereotypom, że kiedyś ludzie byli zdrowsi, dłużej żyli, bo się lepiej odżywiali, jedzenie nie miało konserwantów. A prawda jest taka, że ludzie głodowali, jedli według dzisiejszych standardów - byle co. Byli chorowici, słabi." (str.311)


Podsumowując: książka dobra, temat podjęty z otwartością i bez ocen, więc ja też uzdrowicieli nie będę oceniać. Minus za brak spisu treści.

(czytana: 24.11-5.12.2024)
5-/5 [8/10]
Profile Image for Iza Ożga.
95 reviews2 followers
January 29, 2026
Temat potraktowany z każdej możliwej strony i perspektywy. Bardzo dobry reportaż.
Displaying 1 - 8 of 8 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.