Książka SeeIT to debiut literacki Jagny Rolskiej wydany przez Wydawnictwo Mięta. Jest to pozycja, która zagłębia się w niezbyt optymistyczną wizję przyszłości.
Świat, w który wprowadza autorka, budzi przerażenie. Na kartach powieści malowany jest obraz miejsca ponurego, gdzie nadzieja umarła, a władza opływa w luksusowych. Gdzie wolność straciła na znaczeniu, a idea rodziny została zamieciona pod dywan.
Fabuła z początku wydaje się być bardzo chaotyczna i pomieszana. Przez długi czas miałam problem ze zrozumieniem, o co w tym wszystkim chodzi, ale im dalej, tym więcej pojmowałam. Mimo to takie wprowadzenie może zniechęcić czytelnika do poszukiwania wyjaśnień w drugiej połowie książki.
Chaos wynika nie tylko z kilku narracji, ale także z zabiegu retrospekcji, po który autorka sięga z dużą częstotliwością. I o ile lubię retrospekcje, bo pozwalają zbudować historię bohatera, tak w tej książce miałam z nimi mały problem. Głównie dlatego, że stanowiły jednolitą część reszty tekstu - nie zostały w żaden sposób oddzielone, a akcja potrafiła skakać w przeszłość bez żadnego ostrzeżenia, co nie raz wprawiło mnie w chwilowe zagubienie.
Jak na debiut książka jest niezła. Chociaż momentami dialogi wybrzmiewały sztucznie, a akapity potrafiły ciągnąć się na ponad stronę, czytało się ją dobrze, zwłaszcza jak już początkowy chaos zaczął się klarować. Co prawda wielki plot twist można określić jako artefakt z przeszłości, co w moich oczach odebrało mu impetu, to dobrze pasuje do przedstawionego świata.
Cliffhanger, który został zaprezentowany na sam koniec, jestem jednym z najgorszych w rodzaju. I nie chodzi o to, że jest słaby czy przewidywalny. Należy do rodzaju, który zakańcza najważniejsze wątki, zostawia furtkę na kontynuację, ale także miejsce dla czytelnika na własne dokończenie. Choć to dość popularny zabieg w sci-fi, nie należy do moich ulubionych.