Gdy po dwóch latach kompletnej uczuciowej suszy, dopadnie cię klęska urodzaju, możesz mieć problem z wyborem.
Karolina jest zabawną i błyskotliwą dziewczyną, od roku zakochaną bez wzajemności w koledze z pracy. I oto któregoś dnia spotyka go nad jeziorem, a wszystko się zmienia. Jednak świat bywa złośliwy, na drodze Karoliny staje nie tylko Kuba, ale i pewien nieprawdopodobnie seksowny Włoch...
Przezabawne perypetie miłosne i rodzinne głównej bohaterki są tematem pierwszej obyczajowej powieści Gosi Lisińskiej z serii Miłość w Tychach.
Książka nie próbowała wmówić mi, że jest czymś innym niż głupią historią romantyczną. Natomiast tego samego nie można powiedzieć o bohaterce. Kilka razy powtórzyła "rodzinna inteligencja", ale jakoś nie było tego widać w jej zachowaniu. Wszyscy wkoło jej mówili, że źle postępuje, że gra na dwa fronty, a ona dalej uparta jak osioł powtarzała, że "nie zrobiła nic złego" i jeszcze miała czelność się złościć, gdy Kuba okazał zazdrość. Karolina zachowywała się infantylnie, miała huśtawki nastrojów jak przedszkolak, już nawet pięcioletni Czarek był bardziej dojrzały emocjonalnie od niej. Okropna bohaterka, naprawdę. Poza tym strasznie nie lubię takiego zabiegu, gdzie do bohaterki odzywa się przystojny facet, a ta nagle staje się jakąś amebą umysłową i nie potrafi sklecić dwóch prostych zdań.
Słuchałam w audiobooku przy pracy, więc akurat poziom tej książki mi odpowiadał, bo nie musiałam się za bardzo skupiać, żeby nadążyć za fabułą i to chyba największy jej plus.
Mam do tej książki mieszane odczucia. Z jednej strony, patrząc na gatunek, spodziewałam się lekkiej, niewymagającej powieści poprawiającej humor. Pod tym względem spełniła swoje zadanie. Jednak już dawno nie czytałam książki w której główna bohaterka tak by mnie irytowała. Jest dziecinna, egoistyczna i bardziej się zachowuje jak szesnastolatka targana hormonami, niż dorosła osoba. Ciągłe zmiany nastrojów od "nienawidze Cię" do "bierz mnie" , były po prostu nie do wytrzymania. Dodatkowo słowo "puszczalska" użyte w tej powieść chyba wielokrotnie, zdecydowanie najlepiej opisuje niewyżytą główną bohaterkę. Czy sięgnę po kolejne tomy cyklu, jeszcze nie wiem. Nie skreśliłam ich od razu, tylko dlatego, że Karolina nie będzie w nich już główną postacią.
Uroczy romans, który można przytulić do serduszka. Bohaterowie konkretnie i wiarygodnie opisani/stworzeni. Nic tylko brać w ciemno w leniwe odmóżdżające i przyjemne wieczory. Ps. Czarek wymiata.