Młody chłopak, naznaczony od narodzin przerażającym piętnem, zostaje wzięty pod opiekę mrocznego maga. Rothgar, mistrz nekromancji, szkoli go w sztuce władzy nad nieumarłymi. Nie wie jednak, co drzemie w duszy niepokornego ucznia, obdarzonego potężną, zakazaną magią. Już wkrótce jego szokująca tajemnica wstrząśnie posadami świata.
Każdy akt, z którego rodzi się nekromanta, musi być z definicji aktem nieprawości, aktem gwałtu i zepsucia. Pan Ciemności nie daje swojej mocy pierwszemu lepszemu przybłędzie, któremu roją się marzenia o mocy nad życiem i śmiercią! Wielu zdolnych magów próbowało i większość poniosła sromotną porażkę. Nie – prawdziwy nekromanta rodzi się ze zła i z jego piętnem kroczy swoją ścieżką. Ale tylko prawdziwie Wielcy nekromanci rodzą się z Wielkiego zła, Wielkiego zepsucia i najwyższego naruszenia Boskich Praw.
Książka rozwija się powoli i trochę pod tym względem przypomina mi „Grę o tron” (po innymi również), bo zarys świata, sytuacji i powiązań rodzinnych jest tutaj dość skomplikowany i wymaga dość szczegółowego przedstawienia. Czy mnie to nudziło? Absolutnie nie! Kiedy już dochodzimy do akcji właściwej, lecimy na łeb, na szyję i nie zatrzymujemy się nawet na sekundę aż do ostatniej strony. Po drodze zaliczamy wiele „o kurła”, „ociepanie” i innych westchnień towarzyszących zdziwieniu. A jeszcze między tym wszystkim zaliczamy parsknięcia i uśmiechy pod nosem, bo sarkastyczny humor jest tutaj wręcz wyborny. Przypominał mi trochę humor Jaya Kristoffa - lepiej się nie da 😊
Świat wykreowany przez autorkę mnie zachwycił. Chyba nigdy wcześniej nie czytałam o nekromantach, więc było to dla mnie coś nowego, ale i zarazem coś znanego, bo E. Raj nie próbuje odkryć koła na nowo, tylko robi reaserch i opiera się na tym, co w literaturze i grach fantasy jest od dawna w użyciu. Czy to sprawia, że książka jest nudna? Absolutnie nie, bo fabuła jest oryginalna, ale osadzenie jej na znanych nam mechanizmach (np. jak powstaje licz) dodaje jej autentyczności. Każdy rozdział zaczyna się fragmentem ze starych ksiąg, tomików poezji czy artykułów i to również dodaje nutkę autentyczności.
Nie spodziewałam się, że aż tak spodoba mi się ta książka. To było wybitnie ożywcze (hłe hłe, ożywcze o nekromantach) i na bank sięgnę po kolejne tomy.
Gdybym miała się czegoś uczepić, to byłby jeden błąd stylistyczny i… papier. Jeżu w malinach, papier jest tak biały, że oczy wypala, a przy tym tak ciężki, że czytanie szło mi bardzo wolno, bo książka po prostu była niewygodna. Warto jednak to znieść, bo treść wynagradza wszystko.
Książka bardzo wciągająca i ciekawa. Styl magii zastosowany przez autorkę wydaje się dobry i nietrudny w pojęciu co tylko ułatwia wchłanianie lektury. Sporym minusem jest duża ilość wątków, które nie zawsze przeplatają się ze sobą w dobry sposób. Czasami potrafi to wprowadzić czytelnika w niepewność zrozumienia tekstu oraz dyskomfort czytelniczy. Muszę jeszcze wspomnieć o czymś co również przysparza mi niechęci wobec autorki- w nowym wydaniu(2-czerwona okładka) mamy aż o 200 stron tekstu mniej. Ponoć kilka rzeczy dodano a kilka usunięto. Jest to dla mnie nie do pojęcia- jeśli książka odbiorcom wydaje się nieco zbyt rozwlekła to należy to uznać za poradę i postarać się nie popełniać błędu w następnych pisanych książkach a nie w nowym wydaniu robić tak dużą różnicę objętościową.
Ja wiem, że sama przed sobą obiecywałam, że debiutów będę unikać. Tylko że problem polega na tym, że nie jestem dobra w dotrzymywaniu obietnic, które składałam sama sobie. Dlatego, skuszona opisem fabuły i dość pozytywnymi opiniami, na które natknęłam się w internecie, zdecydowałam się na przeczytanie Ucznia nekromanty – debiutu polskiej pisarki E. Raj. Czy ten debiut mnie przekonał do siebie i czy sięgnę po kolejne książki autorki? To wyjaśni się poniżej...
Norgal to chłopak, którego poznajemy jako kilkulatka i śledzimy jego losy aż do momentu, gdy staje się młodym, osiemnastoletnim mężczyzną. Od dzieciństwa jest wychowywany przez swoje wuja Rothgara, nekromantę, i jego siostrę-bliźniaczkę, Rothannę. Właściwie to tylko mężczyzna zajmuje się chłopcem i jego nauką, bo Rothanna niemal całkowicie ignoruje Norgala. Chłopiec okazuje się niezwykle silnie uzdolniony w zakresie nekromancji, więc wyszkolenia go podejmuje się sam Rothgar. W Hezrynie, gdzie żyją, niełatwo jednak żyje się nekromantom, prześladowanym za swoją mroczną magię i równie mroczne postępki. Młody Norgal żyje jednak pod kloszem i nie przejmuje się tego typu rzeczami, aż do chwili, gdy w jego życie wchodzą kobiety... Kobiety i bogowie, którzy nieźle namieszają w dotąd poukładanym życiu nekromanty.
Zacznijmy może od kwestii bohaterów. Niestety, ale żadnego nie polubiłam. Nie wiem, czy to był celowy zabieg autorki, czy może po prostu tak wyszło, ale wszyscy głowni bohaterowie to mało sympatyczne, a wręcz odpychające typy. W sumie niby ma to logiczne uzasadnienie, bo przecież mag-nekromanta nie będzie miłym starszym panem w szpiczastej tiarze, ale z drugiej strony nie uważam, żeby było konieczne robienie z niego egocentryka, egoisty i typa, który samymi swoimi odzywkami do siebie zniechęca. A taki jest zarówno Rothgar, jak i Norgal. Rothgar, mistrz nekromancji, to zapatrzony w siebie dupek, który myśli tylko o tym, jaki jest świetny i jak to wszyscy powinni go słuchać. Norgal za to mały gnojek, któremu należałoby zdrowo przywalić w łeb i zetrzeć z niego pyszałkowaty uśmiech, bo uważa siebie za nie wiadomo jak wspaniałego i nie ma żadnego szacunku wobec starszych i mądrzejszych od siebie. Wręcz przeciwnie, na złość wszystkim jest w stanie przeprowadzić od początku do końca swój plan, tylko po to, żeby udowodnić, że nic mu nie mogą zrobić. Miałam też pewien problem ze stylem wypowiedzi postaci – Rothgar potrafił w jednej chwili mówić nadętym, pełnym patosu tonem, by zaraz przejść do tekstów godnych rozhisteryzowanego trzynastolatka. Tak samo Norgal – miałam często wrażenie, że wypowiada się zbyt dorośle, jak na swój wiek, co dość mocno mi przeszkadzało. Innych, drugoplanowych bohaterów, jest tu całe mnóstwo, ale tak naprawdę do żadnego się nie przywiązałam – oprócz Maveca, wampira stworzonego przez Norgala. Polubiłam tego dość wrednego i złośliwego typka o ciętym języku i bardzo chętnie poczytałabym o nim więcej. Pani autorko da radę to jakoś załatwić? ;)
Żeby jednak nikt nie pomyślał, że tylko na bohaterach się skupiam i że z tego powodu zamierzam zjechać całą książkę, to muszę pochwalić autorkę za świat przedstawiony. Zasady magii, cała geografia, to wszystko zostało bardzo dokładnie przemyślane przez Raj i widać, że przyłożyła się do tego. Magia została bardzo dokładnie wyjaśniona w trakcie fabuły, nawet po kilka razy na przestrzeni kilku rozdziałów, by czytelnik wszystko zrozumiał. Dbałość o szczegóły i ich zrozumienie są naprawdę godne podziwu, co się ceni, bo często debiutujący pisarze pomijają wiele istotnych spraw, licząc, że czytelnik sam się domyśli pewnych kwestii. Przy tym wszystkim nic nie jest tłumaczone w sposób łopatologiczny, jakby czytelnik był idiotą i nie miał zrozumieć najprostszych słów, więc pełne słowa uznania.
Język powieści nie należy do najłatwiejszych, ale mimo to czyta się książkę w znośnym tempie. Minusem dla wielu na pewno będzie fakt, że autorka nie stroni od krwawych opisów, ale z drugiej strony czego ktoś by się mógł spodziewać po historii o zombie? Nie brakuje tu też wspomnień o kazirodztwie czy gwałtach, więc raczej powiedziałabym, że jest to historia dla starszych czytelników, tak przynajmniej od 16. lub 17. roku życia. Niejednego może przerazić objętość – w mojej elektronicznej wersji było to ponad tysiąc stron, natomiast wersja papierowa od Novae Res to 926 stron, zatem trzeba przyznać, że nie jest to najcieńsza powieść. Na dodatek bardzo powoli się rozkręca. Tak naprawdę trzeba przeczytać około połowy, żeby coś więcej zaczęło się dziać, a co gorsza, to zbudowane wówczas napięcie bardzo szybko siada i punkt kulminacyjny trafia się na jakieś sto stron przed końcem książki. Koniec jednak intryguje i zaciekawia, więc pewnie wielu czytelników chętnie przekona się, co też autorka będzie chciała zafundować nam w kolejnym tomie. A skoro o tym mowa – jeśli komuś jest mało po przeczytaniu tej historii, to ze strony autorki można pobrać za darmo i przeczytać dwa dodatkowe rozdziały. Mam je w planach i pewnie będzie można o nich przeczytać coś więcej już w najbliższym czasie.
Tytułem podsumowania. Polecam? W pewnym sensie tak. Ta opowieść ma naprawdę potencjał, a autorka sama mi zdradziła, że zaplanowała ją aż na pięć tomów (oby pisanie poszło szybciej niż Martinowi!). Z tą świadomością inaczej patrzy się na to, że pierwszy tom to tak naprawdę obszerny wstęp do całej historii i bierze sporą poprawkę na fakt, że tak powoli się rozkręca. Miałam jednak trochę wrażenie, że kilka wątków zostało gdzieś pogubionych w trakcie fabuły, rozmyło się i nie miało porządnego rozwinięcia i zakończenia. Jeśli autorka popracuje w kolejnych częściach nad budowaniem napięcia i jego utrzymywaniem, to będzie tylko lepiej. Ja z całą pewnością przekonam się, czy następny tom będzie lepszy niż pierwszy i czy akcja mnie czymś zaskoczy.
Pewnego dnia Norgal jest świadkiem przeprowadzania sekcji zwłok przez Mistrza Rothgara, w ten sposób odkryje, że jest on kimś więcej, niż tylko medykiem sądowym. Tak właśnie wkroczy w świat magii, nekromancji i demonologii. Okazuje się, że chłopak ma wielki talent do panowania nad nieumarłymi. Jakie jeszcze posiada talenty? Czy ma mroczne instynkty? Ta historia zaczyna się tak niepozornie, a to zaledwie początek wielotomowego cyklu.
Fabuła jest wielowątkowa, przewija się tu ogrom postaci, wydaje się być skomplikowana, ale jest dobrze przemyślana. Pomimo tego, że akcja biegnie niespiesznie to ani trochę nie nuży, a obszerne opisy świata nie są przegadane. W tym wydaniu jest mapa tego świata, spis postaci oraz drzewo genealogiczne, co ułatwia rozeznanie się w zawiłościach fabuły.
Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak rozbudowane uniwersum stworzyła autorka. Świat tu jest mroczny, plugawy i krwią ociekający. W tym świecie obok siebie żyją nie tylko ludzie, ale także maleficy, elfy, niziołki, wampiry, krasnoludy, gobliny, orki, gnomy i wiele innych ras zmieszanych ze sobą. Bohaterowie są barwnie opisani i moralnie zgnili.
Gatunkowo to jest nietuzinkowe dark fantasy, jest tu brutalnie, obrzydliwie i nie brak perwersji. Znajdziemy tu okrutne rytuały, polityczne intrygi, rodzinne sekrety, odwieczną walkę dobra ze złem czy apokalipsę zombie. Świetne są tu sarkastyczne dialogi. Ciężko mi było po niej wracać do naszej, zwykłej rzeczywistości, ale na szczęście przede mną jeszcze drugi tom i trzy minipowieści. W najbliższym czasie, jeśli będzie mnie tu mniej to znaczy, że pochłonął mnie mrok 🖤 Gorąco polecam! Ocena 8,5/10
Nigdy nie byłam przekonana do czytania Dark Fantasy. Nie ukrywam, do książki zachęciła mnie oprawa graficzna, która hipnotyzuje!
"Uczeń Nekromanty" - E.Raj to książka opowiadająca losy Norgala i jego mistrza Rothgara. Chłopiec a później i młody mężczyzna jest nekromantą. Jego moce są niewyobrażalne. Pewnego razu uczeń na barce pogrzebowej znajduje ciało niezwykle przepięknej kobiety. Kim ona jest? Co się z nią stało? Czemu umarła? Co zrobią Norgal i Rothgar z jej ciałem? Wskrzeszą ją? Te pytania mi towarzyszyły przez długi czas. Książka poprowadzona jest w ten sposób, że trudno się domyślić, jakie są poprawne odpowiedzi na te pytania.
Książka jest zdecydowanie kobyłką. Zawarta jest w niej historia wielu lat, wielu wydarzeń. Pomimo tego, że książka jest duża, totalnie to nie przeszkadza w odbiorze tej historii. Autorka napisała bardzo spójną i przemyślaną historię.
Wydarzenia w tej powieści są dopięte na ostatni guzik i wszystko do siebie pasuje. Co do bohaterów. Bardzo ciekawe i interesujące mnie postacie, aczkolwiek zdecydowanie nie polubiłam postaci Norgala. Jest to krnąbrny i zapatrzony w siebie dzieciak, jego zachowania są trochę jak kalejdoskop. I mamy to trochę tłumaczone, dlaczego tak jest, ale totalnie mnie to nie przekonuje. Na bardzo duży plus zasługują opisy. Opisy otoczenia, walk, sytuacji z życia czy nawet takie proste rzeczy jak szukanie czegoś, są wnikliwie opisane. Jest tego naprawdę dużo i dla niektórych może być to minus. Mnie się to podobało, czułam się jakby była z nimi w danej sytuacji. W wielką chęcią przeczytam następne tomy. Historia zdecydowanie trzyma w napięciu!
Zdecydowanie książka nie jest dla każdego, jest to mroczna i gorzka historia, ale znajdzie swoich fanów.
Polish newcomer author created large, interesting world. Young boy - the hero, is unstable, immature young teen, that dreams about power and glory, but is rather naive and too arrogant, to become likable character. Book is not written for female readers, it is rather for young males, who do not look for romances and love, but rather for action, destruction and fallen states. It is book for people who prefer big reading ;) 924 pages its long journey, but definitely one, that is worth to take. It is only for careful and avid readers, not for "afternoon, easy reading". It is easy to get lost in connection between characters , to misunderstand something, and get lost in details. But the one who will read it carefully, will find great pleasure and finesse.
Książka trudna do jednoznacznej oceny więc spróbuję wypisać plusy i minusy. + Bardzo ciekawy świat i + Dobry pomysł na system magii, taki mocno zaczerpnięty z gier, kwantyfikowalny niczym z RPG + Ciekawe przedstawiona moc nekromanty + Dość ciekawa fabuła + Bohaterowie nie są źli i dobry ale szarzy + Mroczny klimat
- Brak jakiegoś haczyka, który przykułby uwagę od początku i trzymał czytalenika w niepewności i oczekiwaniu na rozwiązanie zagadki (np w Tyglu Dusz, w prologu mamy wprowadzenie magicznych pierścieni i potem historia właściwa opowiada o młodym uczniu i jego przejściach a my cały czas kminimy co to za pierścienie i jakie moce dają protagoniście, czekamy na rozwiązanie zagadki) - Bardzo nierówne tempo i ogólnie rozłożenie tematyczne. 65% książki to książka obyczajowa w świecie Nekromancji, 20% magiczna próba sił, 15% intryga polityczna. I niestety nie jest to wymieszane ale po kolei. Przez pierwsze 65% strasznie się męczyłem a potem wszystko zwaliło się na czytalenika na raz. Czuję że lepiej by było gdyby tak intryga polityczna jakoś była wdrażana od początku, krokami a tak to kilka razy straciłem zaintersowanie.
Myślę że autorka ma super wyobraźnię i trochę brakuje warsztatu. Ta książka po prostu może być lepsza.
To jest to! Wspaniała opowieść, która zachwyci każdego lubującego się w nieco niekonwencjonalnej fantastyce. Wielowątkowość, skomplikowane osobowości, zwykli bohaterowie. Te książkę trudno opisać, po prostu trzeba przeczytać :)
Bardzo udana książka. Może przy końcu trochę przydługawe opisy, ale w sumie dobra książka. Łatwo się czyta, łatwo polubić, czy znielubić postaci. Ja spędziłam przy niej fajny czas. Szczególnie miło, że to polska powieść.
Rewelacyjna pozycja. Bardzo ciężka i mroczna a przede wszystkim długa (prawie 1000 stron). Aczkolwiek bardzo warto - historia jest nieoczywista, bohaterowie wyraziści, niecierpliwie czekam na kontynuacje.