Windowpane is a one-man-anthology of critically acclaimed narrative and experimental comics by London based artist, Joe Kessler. The book contains new work, and reprints Windowpane 3 and Windowpane 4.
Four stories told with elastic style
A mouth-watering, dizzying feast for the eyes
Characters yanked from one panel to the next
through relentless tall tales of magic and death
domestic bliss and sudden wealth
As Joe builds his layers of movement and colour
your mind starts to melt and believes it's discovered
Joe Kessler is a cartoonist based in London. He is the author of Windowpane (2018), winner of the 2020 Angoulême Festival’s Fauve Révélation, and The Gull Yettin (2022). Kessler is also the Art Director of the English underground comics publisher Breakdown Press.
Volstrekt origineel: wat een verbeelding, wat een zeggingskracht, wat een eigen stem. De grafiek en het kleurenspel zijn ronduit verbluffend! Nog nooit zoiets gezien op tekenpapier. Alweer een toptalent in de fondslijst van de geleidelijk aan onoverkomelijke uitgeverij Breakdown Press, ongetwijfeld het spannendste en meest opwindende grafisch boekenhuis van dit moment. Meer, meer, meer van dit...
Uncanny, surreal stories in the vein of Jorge Luis Borges, Stefan Zweig, and Clarice Lispector. Presented in a visual style that blends European Expressionist printmaking with Edo-period Japanese printmaking. Fantastic stuff.
Just fantastic. Joe tells stories propelled by color and stylistic shifts in a way I've never seen before. And his stories on their own hold up! This isn't stilted scaffolding in service of visual work, there is real cohesion here. Just a total pleasure to read.
Creo que es la primera vez que leo un comic con una historia tan poco lineal y abstracta pero que a la vez te atrapa y genera su propia cohesion, el arte que lo acompaña es hermoso pero a diferencia de muchos libros centrados en el arte la narrativa no decepciona, muy buen trabajo del autor, la verdad que vale la pena leerlo, es un viaje.
Breakdown Press to niewielkie wydawnictwo, które w krótkim czasie stało się jednym z ważniejszych promotorów eksperymentalnego komiksu. Wydaje tak uznanych (choć niekoniecznie znanych szerszej publiczności) twórców jak Anna Haifisch, Patrick Kyle czy Conor Stechschulte, sięga też po zagubione klasyki alternatywnej mangi. Zaczynający tam twórcy mają spore szanse na przejęcie przez grubszych graczy z Fantagraphics na czele. Kessler jest jednym z założycieli projektu, a to zobowiązuje.
„Windowpane” to popis możliwości artysty, którego ogranicza jedynie własna wyobraźnia. Jego historie balansują między snem, a jawą, realizmem, a oniryzmem, sensem, a pozornym jego brakiem. Podejście do opisywanego zbioru jest dla czytelnika wyzwaniem, ale daje sporo estetycznej i intelektualnej satysfakcji, bo ten rozpoczynając lekturę godzi się na magiczną rzeczywistość obejmującą zarówno fabułę, jak i grafikę.
Zaczyna się dosyć niewinnie, preludium do całości jest kilkustronicowa miniatura o psie, który tropi i obwąchuje koleje napotkanie przeszkody. Już tu widać jednoczesną oszczędność i przejrzystość stylu Kesslera, co jednak idzie w parze ze sporą kreatywnością. Rzecz oparto na pozornie prostym pomyśle - autor gra kolorem, stawiając na drodze zwierzęcia barwy, mogące oznaczać temperaturę i zapach poszczególnych przedmiotów i istot. Przy czym kolor idzie w poprzek kreski, tak jak robi to Świdziński w „Festiwalu” czy Dash Shaw w „New School”.
Pierwsze „właściwe” opowiadanie to jeszcze w miarę logiczny przypadek dzieciaka, który nocuje u ciotki i wraz z kuzynem wyrusza na nocną przygodę. Czuć tu nie tylko błogość wczesnych doświadczeń, ale też niesamowitość wydarzeń, jakie z perspektywy dorosłego miałyby zupełnie inną wymowę. Ta magia świata jakby wyjęta z „Tajemniczego ogrodu” czy opowieści o Jasiu i Małgosi naznaczona jest zawsze współczesnymi niepokojami - tak bardzo oddziałującymi na wrażliwość kilkulatka. Zamiast chaty na kurzej łapce jest budynek, a w nim wyświetlane sceny z wojennych filmów. Nieustanne lawirowanie między ciepłem i sentymentem związanym z dzieciństwem, a lękami również charakterystycznymi dla tego okresu, wysuwa się na plan pierwszy.
Nieco inaczej robi się w drugiej części, gdzie bohater spotyka na swej drodze dorosłego, którego rola w opowieści ewoluuje od magika i wybawcy po kata. Są tu nawiązania do literatury marynistycznej, baśni o gigantach czy złym czarnoksiężniku. Znaczenie opowieści zależne jest tylko od czytelnika. Widzę tu aurę niesamowitości otaczającą dorosłego dobrze znaną z wizerunku ojca w prozie Brunona Schulza czy element kompleksu Edypa, objawiający się chęcią zabicia własnego ojca, a także inicjację, która dokonuje się przez symboliczny sztylet w ciele dorosłego oprawcy.
Jest jeszcze historia pewnego romansu, obrazująca wieczne niespełnienie w relacji z drugą osobą i niezrozumienie swoich ról. Dochodzą kompleksy, próba dorównania wizerunkowi, jaki przed kochaniem chcemy stworzyć. Tak jakby niedojrzały dzieciak z poprzednich wątków dorósł, zaczął podejmować wyzwania stosowne do wieku i wchodzić w towarzyszące im relacje. Dojrzałość podobnie jak młodość ma własne demony, choć innego rodzaju. Ostatnia część mówi o romansie w atmosferze ciągłej ucieczki i prześladowania. Otoczenie to jakaś forma totalitaryzmu z despotycznym władcą na czele, będącym okrutniejszą i bardziej bezwzględną wersją Czarnoksiężnika z Oz. Historia nieuchronnie zmierza do brutalnego finału, ale autor ratuje sytuację surrealistycznym zakończeniem, co okazuje się jedynym sposobem na osiągnięcie przez bohaterów szczęścia. Wszystkie te opowiadania cechują bardzo intensywne emocje, ale również mocno narracyjny charakter.
Trudno mówić o wyjątkowości tej pozycji bez wspomnienia o drugim integralnym elemencie układanki, jakim jest sposób graficznej realizacji. Kessler operuje wyrazistymi kolorami i różnymi grubościami kreski. Miesza geometryczne obrazy z barwnymi plamami i chaotycznymi kadrami, w których często dominuje ruch. Echa ekspresjonizmu mieszają się z autentyczną ekspresją, jakiej artysta jest mistrzem. Przy czym widać ciągłe poszukiwanie i ciągoty do eksperymentu. Uderzające potrafią być pozornie bardzo proste kadry. Rzadko widuję się w komiksie taki dynamizm jak u Kesslera przedstawiającego dzieciaki odbijające piłkę. Autor świetnie pokazuje wydarzenia dziejące się nocą za pomocą ciemnych barw i fluorescencyjnych postaci na ich tle, potrafi też zaskoczyć zbliżeniami i układem kadrów (np. wizerunek kochającej się pary podzielony na dwie części, lecz nie w formie rozkładówki, ale w taki sposób, że połowa pojawia się dopiero po przewróceniu strony, co całkowicie zmienia perspektywę). Narastające emocje artysta pokazuje poprzez „rozedrganą” kreskę, a całość zdobi kilkoma abstrakcyjnymi kadrami i planszami. Wspomnę jeszcze, że komiks wydrukowano metodą sitodruku z niewymiarową obwolutą, gdzie też umieszczono krótką historię obrazkową. Faktura druku, offsetowy papier i idące za tym kolory - nie tylko treść, ale również forma ma dla odbioru spore znaczenie.
„Windowpane” aż prosi się o kolejne odczytania i wymianę opinii, bo to jedno z tych dzieł, których znaczenia i sensy zmieniają się w zależności od doświadczeń czytelnika. Niby banał, bo każde odczytanie tekstów kultury na tym bazuje, ale tu ten aspekt wysuwa się na plan pierwszy, a dysproporcje w odbiorze mogą być naprawdę spore. Autor wydał niedawno swój kolejny komiks (tym razem dla New York Review)- „The Gull Yettin” - i mam przeczucie, że może być to jedna z ciekawszych premier ostatnich miesięcy.
6/10 Out of the lazy wannabe-artsy mediocrity that is the alternative English comic scene, this strikes as not too lazy and not mediocre. Great colour choices. The opening two pages with the sniffing dog were genius. Won some big prize at Angoulême.
feel mean giving this 4 stars rather than 5, but I do think the Gull Yettin is better and I wanted to differentiate in my log. maybe that's stingy. call it 4.75 the first 2 parts are especially especially good I love that stupid wizard lizard
J'aurais probablement pu aimer si j'avais compris quoi que ce soit. N'ayant pas totalement saisi la portée de l'œuvre, je préfère ne pas donner de note. Le style de Joe Kessler est cependant fort sympathique !
Beautiful abstract art with a nightmarish fever-dream-like story flow that consists of a few short stories. I didn’t like any of the stories and thought they all were pretty pointless. The art, on the other hand, is pretty interesting. The colors are beautifully composed between the stories, and it was quite the trip reading it. Kessler’s artistic talent is undeniable. His use of offset-litho printing pushes his previously riso-printed work into an even more vivid, expressively jubilant space. The way he builds layers of movement and color is genuinely impressive.
Bottom line, nice art but no real story. I’d love to read more of Kessler’s work, but have him write a coherent story. In an interview, he said he has disdain for continuity, but that just makes his sequential art (aka comics) not as sequential. His approach creates a dreamlike, sometimes nightmarish quality that’s visually arresting, but the nebulous characters and lack of coherent storytelling make it difficult to connect with the work on anything beyond a visual level. I think it would be pretty awesome to read an actual story with this art.
If you prioritize visual innovation over narrative clarity, Windowpane is worth experiencing, but those seeking more traditional storytelling might find the experience frustrating despite the beautiful presentation.
A series of fever dreams that seamlessly transition from one story to the next, despite the lack of narrative interconnectivity. Kessler incorporates a wide array of expressionistic formalisms that all look quite distinct and yet he manages to convey a cohesive tone throughout the entire collection. The experimentation with color is particularly interesting to me. The stories are highly surreal so it's difficult to pin down what the underlying messages are meant to be, but it's such a unique visual journey that I didn't feel like I cared what the stories really symbolized.
Extrêmement compliqué de noter cette œuvre 🤔 à mi-chemin entre l'œuvre d'art qui m'a rappelé Matisse et l'œuvre littéraire qui rappelle Nicolas Presl.
Il y a parfois des scènes de sexe dont l'intérêt est discutable mais autrement, l'utilisation des couleurs, la frontière fine entre l'abstrait et le figuratif servant la narration est assez impressionnante.
Prix révélation du festival d'Angoulême 2020 il me semble.
Uncanny and vivid, the five dreams comprised in WINDOWPANE tell revolting stories in a style that can't be explained easily. Rarely have I read something so powerful in so few pages.