Siadłem jednak przy komputerze i napisałem krótkiego e-booka – ot 88 stron będącego pewnym podsumowaniem tego co do tej pory pisałem na blogu.
Tak, zgadzam się jest to chore. Sam ubolewam nad sobą i jest mi wstyd.
Zrobiłem to jednak z czystego lenistwa. Wszak dzięki temu będę mógł teraz na pytania co robić, jak żyć, on mnie nie kocha, odpowiadać: PRZECZYTAJ, TO POGADAMY.
E-book nosi tytuł: Związki – instrukcja obsługi. To moja subiektywna opinia o tym jak sobie poradzić we współczesnych relacjach.
No to nie jest powieść, raczej poradnik. Czy mądry to już trzeba samemu ocenić. Na pewno jest krótki, ale napisany z tą samą swadą co powieści i w tym stylu, który tak lubię. Jest krótko, prosto i na temat, bez zbędnego owijania w bawełnę i zaklinania rzeczywistości psychologicznym bełkotem. Jest to zdecydowanie lektura na jedno podejście/popołudnie także nawet jak ktoś poradników nie czyta to uważam że warto
Nie jestem w ogóle fanką tekstów napisanych w ten sposób, ale czuję też że nie jestem docelową grupą wiekową dla tej książki (napewno millenialsom się spodoba). Autor używa prostego języka, przekleństw i przekazuje treść dosadnie i wprost, ale to do mnie nie trafia, czułam się jakbym słuchała podcastu mężczyzny po 50, który wszystko wie o życiu. Nie było długie, więc za to plus, bo nie musiałam się tak męczyć.