Dziś recenzja odrobinę z przymrużeniem oka, bo też za sprawą "Czartów, biesów, zjaw. Opowieści z pańskiego stołu" Jakuba Bobrowskiego i Mateusza Wrony przeniosłam się w czasie do II Rzeczpospolitej, co zobowiązuje:) I Was zatem tam ze sobą zabiorę:)
Pański stół, a przy nim waćpanowie i waćpanny, w czasie szlacheckiej biesiady na zwierzenia się kuszą i przy kawałku combru, przy tłustej gęsinie, solennie podlewanej winem, co rusz to o innych zjawach i dziwach rozprawiają. A zaiste jest o czym wadzić, bo to i zmory i wąbierze, i upiory i biesy, i morowicy i latawce, zdają się wynurzać ze swego świata i Rzeczpospolitą Szlachecką swym piętnem nawiedzać😊 Grasują wszeto po łąkach i polach, po traktach i dziedzińcach, a nawet na pańskie dwory w skrytości zachodzą. Jedna straszą i przerażają, inne o pomoc proszą, jeszcze inne o modlitwę błagają. Dość tylko powiedzieć, że w prawionych opowieściach, duch ich jest tak wyraźny, jakoby żywo pośród ludzi żyli.
Kto żyw niech zatem serce i duszę na nie otwiera, a niech te nadprzyrodzone czarty przez karty książki do domostwa wpuści, a nadziwi się i nasłucha, o rzeczach co to się i mędrcom nie śniły, ino tylko zdrowaśki trzy przed nocką nie spomni zmówić, bo to i diabeł sen ukradnie a zmory umysł nawiedzą. Więc ku przestrodze radząc, tym co to ciekawość ich pcha w czarcie łapy, niech i jakiś krzyżyk pod ręką i będzie, albo insza gromniczna świeczka:)