On sądzi, że szczęście jest tylko chwilowym złudzeniem, a miłość okrutnym żartem. Ona będzie chciała to zmienić.
Amara po latach spędzonych w szkołach z internatem wraca do rodzinnego domu. Nie jest to jednak miejsce, w którym czuje się akceptowana. Nigdy nie zaznała rodzinnego ciepła czy wsparcia. Wróciła tylko z jednego powodu. Dla niego. Dla Jaksa. Pokochała go od pierwszego wejrzenia i nigdy nie potrafiła o nim zapomnieć.
Jaks jest mężczyzną z zupełnie innego świata. Zdystansowany i ironiczny właściciel salonu tatuażu, który robi wszystko, by jego relacje z kobietami były krótkie i niezobowiązujące. Nosi w sobie piętno bolesnej przeszłości i wydaje się, że nic i nikt nie jest w stanie się przebić przez pancerz, który przez lata budował.
I wtedy pojawia się Amara. Oboje nie są świadomi tego, że ich drogi splotły się już wcześniej w bardzo dramatycznych okolicznościach...
Choć nie znoszę gatunku New Adult, nie zrażam się, bo czasami można trafić na coś wartościowego. W przypadku "Gwiazdy nadziei" doznałam rozczarowania na całej linii. Było źle, wręcz beznadziejnie, mdło i nudno. Dawno nie umęczyła mnie tak żadna książka. Wszystko mnie drażniło w tej historii - główni bohaterowie, dialogi i fabula. Nie znajduję ani jednej pozytywnej cechy w tej opowieści. Dla mnie strata czasu.
Bardzo duże rozczarowanie. Surrealistyczna w niektórych momentach. Już się powoli przekonywałam do Polskich autorów, a tu taki klops. Tej autorce już dziękujemy.
Ostatnie lata nie oszczędzały Amary. Po czasie spędzonym w szkołach z internatem wraca do rodzinnego domu, gdzie jest traktowana przez rodziców i siostrę jak czarna owca. Jednak do nie dla nich wróciła, lecz dla niego – Jaksa, mężczyzny idealnego, w którym zakochała się od pierwszego wejrzenia. I mimo, że on nie szuka poważnych związków, nie potrafi zaufać kobiecie, Amara podejmuje grę, w której na szali znajduje się jej szczęście. Czy wygra tę rozgrywkę?
Pod pseudonimem I.M. Darkss kryje się nasza rodzima autorka pochodząca z Warmii. Romantyczka, która zadebiutowała na polskim rynku wydawniczym w 2016 r. powieścią Światło w mroku. Niektóre swoje prace publikuje w Internecie, dzięki czemu zjednała sobie wielu czytelników. Gwiazdy nadziei to jej druga powieść.
Nie będę owijać w bawełnę. Lubię powieści z gatunku New Adult. Nie są może odkrywcze, ale mają w sobie to coś, dzięki czemu pochłaniam je w okamgnieniu. Podobnie było z Gwiazdami nadziei. Początek był dla mnie dość dużą zagadką, nie wiedziałam czego się spodziewać, jednak im dłużej czytałam, tym bardziej dostrzegałam, że prosta i do bólu przewidywalna historia miłości Amary i Jaksa stanowi jedynie przykrywkę dla wielu innych problemów, z którymi zmagali się główni bohaterowie, jak np. brak zrozumienia czy akceptacji ze strony rodziny, a także demony przeszłości, które nie dawały o sobie zapomnieć. Cała fabuła skupiona jest na ukazaniu rozwijającej się więzi między nimi, której towarzyszą często głębokie przemyślenia głównej bohaterki, z perspektywy której poznajemy historię. Czasami przewijają się zabawne sytuacje, jak również sceny namiętności, jednak miałam wrażenie, że autorka chwilami chciała za dużo ukazać w jednym momencie i najzwyczajniej w świecie przesadzała, czym sprawiała, że fragment, który mógł mieć istotne znaczenie stawał się po prostu męczący. Znaczące okażą się również wątki dotyczące przeszłości Amary i Jaksa, które, tak jak przewidziałam, finalnie stworzyły spójną całość.
Kreacje bohaterów są nietuzinkowe, złożone, trudno je zaszufladkować. Amara imponuje walecznością i siłą, chociaż zdarzały się takie chwile, że czytając jej przemyślenia miałam wrażenie, że sama nie wie czego chce, nikt jej nie rozumie i nadto się nad sobą użala. Natomiast kreacja Jaksa od samego początku owiana jest tajemnicą i mrokiem, trudno ją rozgryźć. W jednej chwili jawi się jako pewny siebie, zabawny i zadziorny mężczyzna, który w kilka sekund potrafi otoczyć się murem nie do przebicia.
Jednym z nielicznych minusów, który chwilami dawał mi się we znaki, jest styl autorki. Niekiedy dialogi były dość płytkie, nic nie wnosiły do historii i wydawały się po prostu sztuczne, podobnie jak przemyślenia Amary, które były opisane w tak patetyczny sposób, że nie sposób uwierzyć, że ktoś posługuje się na co dzień takimi sformułowaniami.
Podsumowanie: Historia Amary i Jaksa z całą pewnością przypadnie do gustu osobom, które lubują się w gatunku New Adult. Niebanalna fabuła, traumatyczna przeszłość głównych bohaterów, która rzuca cień na ich obecne wybory życiowe, a także ich kreacje, które jednych zachwycą, a drugich znużą. Moim zdaniem to dobra powieść, jednak historia momentami tak przesłodzona, że nawet ja, niepoprawna romantyczka, miałam już dość. Niemniej ci, którzy lubią komedie romantyczne i nietuzinkowe historie powinni dać jej szansę _________________ https://ja-ksiazkoholik.blogspot.com/...