Czy przy wszędobylskim systemie obserwacji i kontroli zbrodnia może ujść płazem?
Firma RCUS była szczytem marzeń wszystkich informatyków. Międzynarodowy potentat na rynku systemów komputerowych zatrudniał najlepszych i – jak wieść niosła – niezwykle dbał o ich zadowolenie i bezpieczeństwo. Ale czy na pewno?
W poniedziałkowy poranek do laboratorium RCUS zostają wezwani podinspektor Skalski i komisarz Walczak. Znaleziono ciało zamordowanego mężczyzny. Policjanci rozpoczynają mozolne przesłuchania, przy czym nie angażują się zbytnio, pewni, że przy rozbudowanym systemie monitoringu i kontroli przejść zidentyfikowanie sprawcy będzie formalnością. Jednak elektroniczne ślady okazują się sfałszowane, jednoznaczne dowody – podrzucone. Policjanci próbują odnaleźć się w nowych dla siebie realiach, w czym pomóc ma im aspirant Czerski, specjalista „od komputerów”. Z każdym dniem śledztwo komplikuje się coraz bardziej…
Książkę przede wszystkim łatwo się czyta. Od razu mamy ofiarę. Kolejne rozdziały początkowo wprowadzają w akcję. Opisują środowisko, tło historii i poszczególnych bohaterów. Jest kilka ważnych sytuacji, są poboczne historie, które rozszerzają główny wątek. Początkowo wydawało mi się że znajomość branży IT i środowiska korporacyjnego będzie nieodzowna. Ale autorzy bardzo przystępnie dostosowali poziom do każdego czytelnika. Każdy zrozumie.