Autor 21 polskich grzechów głównych przedstawia nam polskość w jej różnych aspektach i przejawach:
- bierną agresję i drobną złośliwość,
- pesymizm tak wszechobecny, że staje się konwencją,
- działania na Facebooku, żeby -jak to ujął kiedyś prezydent Komorowski -mieć "dużo lajkówi życiowego spełnienia",
- coraz mniej realne w dzisiejszych czasach współczucie dla drugiej osoby,
- trudna sztuka wypoczywania w naszych migotliwych czasach,
- manowce mesjanizmu,
- to, że jesteśmy wiecznie gdzieś pomiędzy, nigdy nie u siebie.
Mamy tu znany już tupolewizmi antyproceduralizm, ale i grzechy nieskatalogowane, takie jak podpierdolka, inteligencja folwarczna i pornografia negatywności. Mamy i polski mainstream, i kulturę niszową, i spojrzenie na to, jak to robią za granicą.
Piotr Stankiewicz, podobnie jak w poprzedniej książce, sporo rzeczy trafnie wypunktował. Niestety, "My fajnopolacy" nadal ma w sobie wiele z odgrzewanego kotleta.
Zdecydowanie nie polecam książki o ile ktoś nie lubi się pławić w tekstach, że w Polsce jest bardzo średnio. Autor niestety w większości swoje zdanie bazuje na absolutnie niczym - w książce nie znalazłem zbyt wielu odwołań do badań czy analiz. Znalazłem natomiast bardzo dużo argumentacji w stylu: "nie wypada się nie zgodzić", "każdy z nas miał do czynienia", "któż z nas nie wie" itp. itd. Jestem bardzo przeciwny książkom, które próbują wyciągać wnioski i komentować całe społeczności bazując na czyimś subiektywnym poczuciu jak jest. Wiele uwag i spostrzeżeń w książce było dla mnie bardzo interesujące i ożywcze, warte jakiegoś pogłębienia, którego niestety zabrakło. Jest stosunkowo krótka. Czyta się szybko i łatwo.
Świetny uzupełnienie a właściwie poszerzenie "21 polskich grzechów głównych", w którym - trochę wbrew tytułowi - autor przygląda się, snuje refleksje, krytykuje i daje dobre rady współczesnemu człowiekowi. Owszem, wszystko nadal przez pryzmat współczesnej / niewspółczesnej polskiej mentalności, ale zakres tematów mieści się w szerokim kontekście opisu kondycji społeczeństwa epoki mediów społecznościowych, ery "pokolenia cyfrowego", czasów millenialsów.
Obok felietonów, w którym tym razem bardziej zajadle i dosadnie atakuje wady i krytykuje absurdy rzeczywistości, pojawiają się teksty lekko nostalgiczne, bardziej osobiste, w których bez różowych okularów zestawia Piotr Stankiewicz "dawniej" i "teraz". Bohaterami jego opowieści stają się między innymi Jacek Kaczmarski - jaką poezję tworzyłby w dzisiejszych czasach? - a tuż obok (nie przymierzając) Zbigniew Stonoga (analiza słynnej "wielkiej improwizacji"). Znajdziecie tu też między innymi komentarz do stanu polskiego kina i poradnik "Jak zostać gwiazdą Facebooka"... A to tylko czubek góry lodowej tematów, jakie porusza autor.
Piotr Stankiewicz ponownie ostro, acz z humorem. Błyskotliwa dawka przystępnie podanej filozofii. Polecam!
Moim zdaniem znacznie lepsza od "21 polskich grzechów głównych". Przystępnie napisana, raczej dla osób, które na co dzień nie poświęcają zbyt wiele uwagi na analizy socjologiczne, problemy społeczne naszego kraju. Ciekawie opisane zjawiska typowo polskie i porównanie ich z podejściem zachodnim (zwłaszcza amerykańskim), zabawne i interesujące pierwsze rozdziały. Mam wrażenie, że środek książki jest trochę rozmyty, może nie przekonuje mnie dobór tematów i zagadnień (nawet dobrze ich nie pamiętam). Za to bardzo doceniam rozdział o klasach społecznych, jest po prostu w punkt. Na plus również odniesienia do tekstów innych autorów na przestrzeni całej książki.
Początek książki brzmiał, jakby autor zamieścił kilka rozdziałów, kótre nie zmieściły się do "21 polskich grzechów głównych". Potem pojawiły się elementy autobiograficzne, które oczywiście z perspektywy autora były na pewno ważne, ale z perspektywy książki bardzo mało wnosiły do opisywanych tez. Końcówka była zdecydowanie najciekawsza, pojawiło się kilka bardzo interesujących wątków i rozwinięć, ale wciąż brakowało większej ilości odniesień i innego argumentu niż "autorowi się wydaje". Także książka niestety gorsza niż "21 grzechów", zawiodła.
Traktuję tę książkę jako coś w rodzaju uzupełnienia, czy pogłębienia tego co autor zawarł już w "21 polskich grzechach głównych". Nie wydaje mi się, że dowiedziałem się z niej czegoś nowego. Raczej utwierdziła w poprzednio wyciągniętych wnioskach. Choć zauważam też, że z biegiem czasu obojętnieję. Albo akceptuję rzeczywistość. Powinno się to wiązać że spokojem, ale ta rzeczywistość - jeśli taka właśnie jest - jest smutna. Może już zawsze będziemy narodem tupolewizmu, pogardy dla procedur, porządku i niezdolni do tego, aby stworzyć zdrowe państwo. Raczej prędzej jego iluzję.
A może wcale ta książka nie jest o tym. Autor na pewno jest pogodniejszy ode mnie. Zatem może nie mam racji. I to jest pocieszenie.
Tak czy siak przede wszystkim polecam poprzednią książkę. Jest jak lustro dla Polaków. A potem tę. Dobrze napisana, trzysta stron, kilka godzin.
Po prostu nie tego się spodziewałam. Przeczytałam opis z tyłu i całkiem mnie zachęcił. Myślałam, że będzie to bardziej analiza ważnych wydarzeń w Polsce i tego jak wpłynęły na nas, Polaków. A dostałam wywody o tym w jaki sposób zachód wciąż góruje nad Polakami i jakim przygnębiającym narodem jesteśmy. Czytałam tą książkę tak długo, bo po prostu zasypiałam na każdym rozdziale. Daję jedną dodatkową gwiazdkę, bo była tam faktycznie jedna opowieść, która bardzo mnie zaciekawiła. BO BYŁA OPOWIEŚCIĄ, A NIE NARZEKANIEM NA POLAKÓW! Nie chodzi mi o to, że zabolało mnie to osobiście, bo gdyby reszta rozdziałów była napisana w podobny sposób, czyli ciekawa opowieść i konkluzja (nawet negatywna) to byłaby to dobra książka i liczyłam, że właśnie taką kupiłam. Zamiast tego to po prostu w większości stwierdzenia "Polak gorszy" i długie lanie wody.
W porównaniu do "21 polskich grzechów głównych" bardzo nierówna. Ale za to te najlepsze rozdziały są naprawdę dobre. Ciekawa teoria podziału społeczeństwa polskiego na trzy klasy a przede wszystkim na pokolenie podległości i niepodległości. Jestem z pokolenia podległości i dało mi to duuużo do myślenia. Autobiograficzna relacja autora o swoim alkoholizmie wprawiła mnie nieco w zakłopotanie swoją dosłownością. Odważne... Generalnie polecam.
Nie jest źle, ale im dalej, tym słabiej. Po początku, łączącym błyskotliwe obserwacje ogólne naszego społeczeństwa z próbą nakreślenia lekkiego acz autoironicznego portretu psychologicznego współczesnego Polaka; Stankiewicz przechodzi w kwestie cięższe. Środkowa część książki jest napisana rzetelnie, acz pozbawiona przenikliwości. Ostatnia jedna trzecia tekstu, w której autor mierzy się ze współczesnymi kwestiami politycznymi i ideologicznymi, zdaje się powtarzać truizmy i komunały, właściwe mainstreamowym publicystom, ocierając się niestety o naiwność i wtórność (poza rozdziałem o klasach społecznych, którego słuchało się dość przyjemnie).
Po pierwszym rozdziale spodziewałem się znacznie więcej. Spodziewałem się jakiejś analizy "pozytywnych" przywar, polemik a otrzymałem czepianie, dyskusje z tematami z którymi "wypada się niezgadzać" itp. Autora cenię za jego "Stoików...", niestety w tym wypadku, można by było powiedzieć, że książkę napisała zupełnie inna osoba.
Rachunek sumienia większości Polaków, generalizowanie naszych zachowań, punktowanie przywar i patologii z autorefleksją autora. Nie ma tu analiz badań socjologicznych, źródeł pochodzących z badań - ale wiele z opisanych w niej Polskich manier każdy z nas doświadczył (jeśli nie to uważaj się za szczęściarza!) i może wraz z autorem nad nimi się dłużej zastanowić.
Bardzo nierówna. Kilka dających do myślenia fragmentów przeplatanych z felietonami jakby z książki zupełnie innej wagi (np. polski mesjanizm i klasowość obok fotek z wakacji na Facebooku). Kilka ciekawych odniesień, które można zgłębić na własną rękę (np. przedwojenny film z Nasielska). Zabrakło zdecydowanych ram o czym to ma być książka i dla kogo.
Hmm, nie wiem, niektóre teksty były całkiem ciekawe, większość to jednak takie trochę… no nie wiem. Myślę że Stankiewicz wygrał mistrzostwa Polski w naszym ulubionym sporcie narodowym czyli w narzekaniu na Polskę i Polaków. Posypuje głowę popiołem, co zawsze doceniam, ale nie wiem czy zaduma nad naszymi przywarami narodowymi będzie impulsem do czegokolwiek.
ciekawe obserwacje. faktycznie byłoby fajnie zobaczyć więcej źródeł, ale z drugiej strony część opisanych zjawisk jest na tyle specyficzna, że pewnie nie ma wielu badań/artykułów na ich temat. kto wie
To była ciekawa pozycja, zdecydowanie były ciekawe rozdziały, które rozświetlały trochę naszą codzienność.... Ale zdarzały się również rozdziały, które nie wiedziałam skąd się wzięły i dlaczego je czytam🙈😂