Nieważne czy jesteś Smokiem Wawelskim, upiorem Białej Damy, szanowanym arcymagiem na stanowisku konsultanta w firmie audytorskiej czy prostym wikołakiem z pobliskiego lasu - magiczny podatek liniowy Cię nie ominie, tak jak jego poborcy. Zresztą skoro mowa o Smoku, to zdaje się, że zalega za kilka lat... Podobno pewne na tym świecie są tylko śmierć i podatki. Po doświadczeniach z Magicznym Urzędem Skarbowym niektóre upiory mówią, że śmierć nie jest taka najgorsza...
Polska pisarka, autorka, tłumaczka fantastyki. Absolwentka socjologii na UMCSie w Lublinie.
Debiutowała opowiadaniem Bardzo Czarna Dziura na łamach czasopisma internetowego Esensja. Debiutem papierowym autorki było opowiadanie Wielka wyprawa małej Żaby, które pojawiło się na łamach czasopisma Science Fiction. Swoją pierwszą powieść, Podatek, autorka zaczęła pisać po pierwszym roku studiów w trakcie trwania sesji egzaminacyjnej, a wydała za pośrednictwem wydawnictwa Fabryka Słów w roku 2005.
I znowu – polskiej fantastyki, która czerpie inspiracje z rodzimego folkloru wiele nie ma, w zasadzie autorów i tytuły można wymienić na palcach jednej ręki. Nie domagam się opracowania antropologicznego, ale coś na motywach jest zawsze mile widziane. Coś innego niż Królikarnia. Wójtowicz mi tego dostarczyła w zabawnej, humorystycznej wersji, łącząc słowiański folklor z polską zmorą ZUSu. Plus, urzekła mnie wizja nałogowej biernej palaczki, stan, który niespodziewanie sama dla siebie właśnie osiągnęłam. Stąd większy sentyment wobec Podatku. Szczerze mówiąc, poza ogólną sympatyczną atmosferą niewiele z książki pamiętam, ale czytałam ją jakiś czas temu, ale potraktuję to jako pretekst, aby sobie przypomnieć. Pamiętam, że irytowała mnie sztampowa uroda głównej bohaterki jako potomkini rusałek, co skojarzyło się z motywem babki wili w fandomie Harry’ego Pottera, uważałam to więc za ograny motyw zanim jeszcze wkroczyło do mainstreamowej fantastyki. Wodniki szuwarki miały wiele zalet jako elementy komiczne, ze swoim umiłowaniem wanien i pryszniców. Ogólnie wspomnienia sprawiają, że mogę książkę polecić z czystym sercem jako lekką i zabawną fantastykę, chociaż nie urzekła mnie tak jak potencjał Załatwiaczki czy Wrota.
Naprawdę świetnie się bawiłam czytając tę książkę, dawno się tak przy niczym nie uśmiałam :D Postanowiłam zacząć przygodę z książkami Mileny Wójtowicz od samego początku i bardzo się cieszę, że to zrobiłam.
Ciężko opisać tę książkę bez spoilerów i uważam, że dobrze czytać ją nie wiedząc zupełnie nic poza opisem (tak, jak zrobiłam to ja). Ogólnie można powiedzieć, że to szalona i magiczna historia o poborcach podatkowych, pełna humoru i stworów z mitologii. Jest w niej dużo akcji, dużo niespodzianek i sporo momentów przy których głośno się roześmiałam (w tym moje ulubione - z wampirami xDD).
Jednym z moich celów czytelniczych jest odkrywanie nowych polskich autorów fantasy (z naciskiem na autorki) i cieszę się, że dzięki temu odkryłam Milenę Wójtowicz, bo już czuję, że będę się z jej książkami wspaniale bawić :)
Kiedy się czyta "Podatek" po "Post Scriptum" staje się on takim wykładem o fascynacjach autorki. Widać w tej książce młodzieńczą radość tworzenia opowieści, cieszenie się pomysłem, entuzjazm. Ja to czuję i zwiększa mi to frajdę z czytania. Jednocześnie mam poczucie, że przydałaby się lepsza opieka redaktorska - lepsze, pełniejsze spięcie wszystkich elementów. Może po prostu chodzi mi o więcej? Więcej wszystkiego? Bo, po lekturze, czuję jakbym dostała kawałek. PS. Na stronie www autorki jest coś jakby epilog do tej historii.
Suszona recenzjami wzięłam się za to dzieło, ale rozczarowanie zaatakowało bardzo szybko. W krótszych formach typu Bezdech czy Bestie narracja i fabuła wyszły super, ale to wyszło trochę jak fanfik, a nie pełnoprawna powieść.
Już myślałam, że polscy pisarze fantasy przestali pisać zabawne książki. A tu niespodzianka. Czyta się lekko i przyjemnie i nawet można się pośmiać ;-)
Mając w pamięci świetną "Załatwiaczkę" po "Podatek" sięgnęłam bardzo chętnie. Niestety trochę się zawiodłam. Sama idea DRUGIEGO Urzędu Skarbowego jest chyba kopalnią pomysłów, ale zrobienie z tego de facto jednej długiej historii nie wyszło najlepiej. Nie mówię, że książka jest zła, ale zabrakło w niej tego CZEGOŚ. W książce jest tłum barwnych postaci, nawet dalszoplanowych: od warszawskiej mafii, przez jaskółki-ochroniarzy, po żaby; co zapewnia bardzo przyjemną lekturę. Niestety IMHO coś nie do końca zagrało z całą historią
Specjalna wzmianka dla Babci Krysi oraz pana taksówkarza :)
Urban fantasy to nie całkiem "mój" podgatunek fantastyki i niekoniecznie coś, co czytam namiętnie i w dużych ilościach. Niemniej, powieść Mileny Wójtowicz przeczytałam z przyjemnością: jest zabawna, pogodna, lekka w swoim komediowym tonie; generalnie, jak ktoś lubi mieć w jednym tekście rusałki, wampiry, mafię, magię, biurokrację, smoka wawelskiego, ludzkiego vigilante, demonicę i eks-woźną, która jest trollem, to polecam.
It was good, full of funny ideas and certainly made me look differently at the Polish Tax Office;). On the other hand, it lacked something that'd REALLY hold my attention. I can't put my finger on what it lacks but, because of that I can't give it 5 stars.
"świat magii trzyma się praw logiki formalnej", a od magii pobiera się Podatek. A na dodatek pracownicy Tego DRUGIEGO Urzędu Skarbowego w Lublinie mają nietypowe jak na Poborców przygody. Świeży pomysł i sympatyczni bohaterowie (chciałabym być żabą Ślipiaka:D)
A totally fun book about magic, taxes, demons, vampires, warsaw mafia, and more taxes. The only bad thing - no follow-up. Some series are, even thought they should not be, and some did not happen, unfortunately.
My favourite Polish urban fantasy novel. I've read it countless times. A pick-me-up for sure :). It's full of warmth, humour and captivating creatures from slavic mythology. It has great characters. Overall, beautifully executed.