Więzy krwi to zbiór intrygujących, pełnokrwistych opowiadań. Ich wspólnym mianownikiem jest mroczny klimat zagłady, beznadziei i śmierci.
Autorka prezentuje przewrotne pomysły fabularne i świat, który nie jest piękną krainą magii, ale często smutną i demoniczną rzeczywistością. Tu nic nie istnieje bez powodu: pojawienie się zwykłej muchy ma sens, choć bohater jednego z opowiadań wolałby owej muchy nigdy nie zobaczyć, widmowy demon grasujący w dżungli wyciąga mordercze ręce po kolejną ofiarę, a zwykłe zakupy mogą urosnąć do rangi święta. Ba, pojawiają się nawet Zakony Handlowe, a wierni urządzają coroczne pielgrzymki do świątyń handlowych! Zapach rdzy, wanilii i gorzkich migdałów zwiastuje natomiast pojawienie się Anioła Śmierci.
Wśród opowiadań jest też mikropowieść. Autorka kreuje w niej świat po drugiej stronie lustra, którym rządzi Lud Luster, prowadzone są niejasne interesy, a w powietrzu czuć zapach krwi i zemsty.
Maja Lidia Kossakowska was a Polish fantasy writer whose first publication was in 1997. She was nominated eight times for the Janusz A. Zajdel Award for her short stories and novels, and received it in 2007 for the short story Smok tańczy dla Chung Fonga. She has also received several other awards. She was best known for using angel themes in her work. She was the author of five books and many short stories.
Pesymistyczne wizje wielu światów. Opowiadania o śmierci i bogach w najróżniejszych ujęciach. Najdłuższe opowiadanie bardzo mnie znużyło i wymęczyło. Druga połowa natomiast zafascynowała. "Diorama" była ciekawa, nawiązywała do motywu snu, który nas otacza i niemożności odróżnienia rzeczywistości od świata iluzorycznego. "schizma" natomiast miała ciekawy pomysł, ale średnie wykonanie. "Smutek" bardzo mi się podobał, wyczułam klimat "dzieci kukurydzy". Tytułowe opowiadanie również na plus. No i mogę wspomnieć jeszcze o "spokoju szarej wody" lekki wątek kryminalny, detektywistyczny. Było okej. To moje pierwsze spotkanie z autorką. Uwielbiam opowiadania, jest to moja ulubiona forma. Tutaj jednak zabrakło mi niekiedy efektu wow, jakiegoś zaskoczenia. Innym razem brakowało bombowego zakończenia, które skłoniłoby do refleksji, albo zwyczajnie zaparło dech.
Książka raczej dla kogoś kto chce zapoznać się z twórczością autorki i drogą jaką do tej pory przeszła jeśli chodzi o warsztat literacki. Bardzo nierówna, początek nużący. Trzeba przebić się przez kilka krótkich, niezbyt ciekawych opowiadań żeby dotrzeć do minipowieści "Zwierciadło" która zaburza strukturę całości i sprawia że książka męczy trzy razy bardziej. Druga połowa dużo lepsza. Najbardziej przypadły mi do gustu "Spokój szarej wody", "Diorama", "Smutek". Bardzo fajny pomysł na opowiadanie pt "Schizma" (alternatywna rzeczywistośc, w której religią panującą jest handel, a całe cywilizacje mają konsumpcyjne nastawienie) ale niestety słabe wykonanie.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Zbiór kilku krótkich opowiadań i jednego długiego. I właśnie to jedno psuje mi obraz całości gdyż zwyczajnie w świecie nie przypadło mi do gustu i czytanie strasznie się dłużyło. Reszta trzyma raczej dobry poziom, mimo to że wyraźnie widać że niektóre z nich się widocznie zestarzały. Zdecydowanie jednak ten zbiór można polecić wszystkim fanom fantastyki. Opowiadania są różnorodne i każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.
To jest jeden z tych tytułów który zostawiam bez gwiazdek, ocen czy pisania o tym co było dobre a co złe. Tu zostaje tylko mój ogromny sentyment i smutek, bo gdyby nie autorka to Fantastyki w moim życiu by nie było. Powrót do tej twórczości wyzwala wiele emocji i żałuję, że już nigdy nie dane mi będzie przeczytać nic Jej pióra.
Maja Lidia Kossakowska nie bez kozery jest nazywana królową polskiej fantastyki. Oprócz dużych powieści takich, jak seria Zastępów Anielskich, nie boi się też sięgnąć po krótką formę, jaką jest opowiadanie czy mikropowieść. Generalnie nie lubię tego typu utworów, ponieważ są one dla mnie zbyt krótkie – wolę cieszyć się fabułą i lubianymi bohaterami przez dłuższy czas. Muszę jednak przyznać, że autorka potrafi skutecznie mnie zachęcić do lektury opowiadań, w tej krótkiej formie przemycając możliwie dużo treści. Więzy krwi to zbiór ośmiu opowiadań i jednej mikropowieści. Każdy z tych utworów mówi o czymś innym, nie łączą się one w żaden spójny organizm, oprócz dwóch: Muchy (która jest zresztą debiutanckim opowiadaniem autorki) i Dioramy. Jedyną rzeczą, która je łączy, jest panująca w nich atmosfera – niepokoju, strachu, nieuchronności nadejścia złego. Trzeba przyznać, że autorka w różnych konwencjach potrafiła wiernie oddać ten klimat i sprawić, że momentami dostawałam dreszczy ze strachu. Na uwagę zasługuje również fakt, że każde opowiadanie jest poprzedzone kilkoma słowami wstępu od autorki, dzięki czemu poznajemy okoliczności w jakich ono powstało i jakim sentymentem darzy je pisarka. To dodatkowa gratka dla fanów, a oprócz tego tłumaczy też samą historię i jej fabułę. Otwierające książkę opowiadanie Mucha to historia poety-ćpuna, który walczy ze swoją byłą żoną o synka. Potem mamy historię o tytule Schizma, opowiadające o alternatywnej rzeczywistości, w której to religią panującą jest handel, a całe cywilizacje mają nastawienie konsumpcyjne. Trzecie opowiadanie to Hekatomba, w którym pewien chłopak zostaje wyznaczony przez anioła śmierci do zamordowania nieskalanych grzechem ludzi. Zaraz potem czytamy Dioramę, historię łączącą się z Muchą, poprzez postać głównego bohatera, który trafia do innego świata, w którym mieszka w jednym domu z dziewczyną, a prz tym śni o sobie leżącym w szpitalu. Zwierciadło to mikropowieść o alternatywnym świecie, do którego możemy przejść przez taflę lustra, ale który nie jest odwróceniem naszej rzeczywistości, a całkiem inną przestrzenią. Smutek to, dla odmiany, opowiadanie utrzymane w konwencji science-fiction, gdzie ludzie kolonizują inne planety, nie zawsze przyjaźnie nastawione wobec intruzów. Więzy krwi przedstawiają nam historię w klimatach lovecraftowskich o rzeźbiarzu lepiącym z gliny małe potworki. Spokój Szarej Wody zaś to opowiadanie o cechu katów i ich profesji, ale przedstawiające ten straszny zawód w nieco innej perspektywie. Zbiór zamyka opowiadanie o tytule Szkarłatna fala o amerykańskim żołnierzu w trakcie walk z czasów II wojny światowej i jego przetrwaniu na jednej z wysp w trakcie walk z Japończykami. Niestety, jak to w przypadku tego typu zbiorów bywa, nie wszystkie utwory są na jednym poziomie. Dlatego też nie każde z nich przypadło mi w jednakowym stopniu do gustu. Mi samej najbardziej spodobały się historie opisane w Schizmie, Zwierciadle, Spokoju Szarej Wody i Szkarłatnej fali. Nie znaczy to, że inne opowiadania są złe – na pewno znajdą swoich zwolenników i przypadną innym czytelnikom do gustu. Szczególnie Zwierciadło jest warte uwagi, jako mikropowieść, i naprawdę bardzo żałuję, że autorka nie zdecydowała się utworzyć z niego pełnoprawnej, osobnej powieści. Bardzo chętnie bym taką książkę przeczytała. Bohaterowie wszystkich tych historii są przedstawieni w pełni, ich portrety psychologiczne są wiarygodne i, chociaż nie do końca pogłębione tak, jak mogłoby to mieć miejsce w powieściach, to jednak potrafią przekonać do tych postaci czytelnika. W pozostałych opowiadaniach zabrakło mi tego czegoś, co pomogłoby mi się w pełni zaangażować w czytane historie i zachwycić się nimi. W przypadku Więzów krwi przeszkadzał mi brak znajomości twórczości H. P. Lovecrafta i jego historii o Cthulhu, przez co opowiadanie było dla mnie nieco niezrozumiałe. W innych była to sama forma opowiadania, zmuszająca autorkę do przyspieszenia fabuły i jej maksymalnego skrócenia, co wywoływało wrażenie, że historia goniła na złamanie karku. Mimo wszystko klimat tych opowiadań jest niezmiennie tak samo poruszający i wywołujący w człowieku niepokój, od którego momentami dostawałam wręcz gęsiej skórki. Opisy są plastyczne, chociaż skrócone do minimum, a pisarka tak operuje piórem, że nie mamy najmniejszego problemu, by wyobrazić sobie opisywane miejsca czy osoby. Gorąco polecam ten zbiór opowiadań, zarówno wiernym fanom twórczości autorki, jak również tym, którzy jeszcze nie mieli przyjemności sięgnąć po jej dzieła. Przedstawione tu historie są tak zróżnicowane, że każdy znajdzie w nich coś dla siebie. Jeśli jeszcze zastanawialiście się nad sięgnięciem po Więzy krwi – nie wahajcie się więcej, tylko bierzcie i czytajcie!
Nie do końca wiedziałam jak mam ocenić te opowiadania. Były dobre, natomiast mnie nie zachwyciły i podejrzewam, że nie zostaną ze mną na długo. Te, w drugiej części książki bardziej przypadły mi do gustu i przez nie, zastanawiałam się czy nie podwyższyć oceny. Zostaje jednak przy takiej, bo koniec końców było to dla mnie "dobre, ale bez szału".