Dzisiejszy Kościół przypomina bardziej pole bitwy niż szpital polowy.
Jak doszło do tego, że arcybiskup Carlo Maria Viganò napisał szokujące dossier, w którym oskarżył papieża o krycie seksualnego przestępcy i zażądał jego dymisji? Kto tak naprawdę stoi za sprowokowaniem wewnętrznych walk, wstrząsających fundamentami Watykanu?
Dwaj dziennikarze, doskonale zorientowani w sprawach Stolicy Apostolskiej, rzucają nowe światło na aferę, w której obok oskarżeń najwyższych watykańskich hierarchów pojawia się groźba schizmy.
Tę książkę można by czytać jak fantastyczny thriller polityczny, gdyby nie to, że wszystko, co zostało w niej opisane, wydarzyło się naprawdę.
To, czego dziś jesteśmy świadkami, jest nie tylko ujawnieniem się w Kościele mysterium iniquitatis, istniejącej od zawsze tajemnicy zła i grzechu, która rozbija go od wewnątrz. Nowością naszych czasów jest brak – i to w samej wspólnocie, a nawet u części jej pasterzy – świadomości, czym jest Kościół, i pewności tego, na jakim fundamencie został on ustanowiony. (…)
Kościół wpadł w niszczycielski wir. Mnożą się „medialne ambony”, na które wstępują samozwańczy kaznodzieje i uzurpują sobie rolę sędziów wszystkiego i wszystkich. Pojawia się pozbawione skrupułów, instrumentalne, wybiórcze wykorzystywanie i nadużywanie przestępstw oraz grzechów popełnionych przez ludzi Kościoła w celu prowadzenia brudnej walki o władzę.
я, звісно, розумію, що більшості здорових людей (навіть католиків) не дуже цікава історія архієпископа карло віґано та його маніфесту проти папи франциска*, але ця книжка варта читання бодай тому, що тут добре показано застосування в політичній боротьбі емоцій, напівправд і вибіркової пам’яті. загалом же це захоплива розповідь про внутрішньоцерковні інтриги (і часом скандали).
торнієллі з валенте пишуть про кілька цікавих схем, із яких моя улюблена – призначення американських кардиналів.
контекст: папу обирають на конклаві, а конклав складається з кардиналів-виборців, яким іще не виповнилося 80 (папа не мусить належати до цієї компанії чи й узагалі бути священиком, але таких уже давно не обирали). кардиналів призначає папа, що дає йому, по суті, інструмент для обрання наступних пап (наприклад, із десяти наймолодших на сьогодні кардиналів вісьмох призначив франциск; зовсім наймолодшому лише 52, тож у нього купа шансів на участь у конклаві; також восьмеро з цих десяти – не з європи і сша).
так от, у штатах довго були дієцезії, очолити які з великою ймовірністю означало невдовзі стати кардиналом. скажімо, кардиналами стали всі архієпископи філадельфійської архідієцезії, призначені у хх столітті (таких було п’ять штук). єпископів призначає папа, часто спираючись на список прізвищ, який йому передає від місцевих єпископів нунцій. отже, правильний список ⇨ правильні єпископи ⇨ правильні кардинали ⇨ шанс на правильного папу; американський неоконсервативний католицизм цією повільною грою цікавиться от уже півстоліття. от тільки з папою франциском щось пішло не так, і він скористався правом призначати єпископів, яких хоче, а не які у списку. і ви, мабуть, уже здогадалися, що поточний архієпископ філадельфійський у свої 74 – досі не кардинал, а годинник-то цокає. поняття не маю, за що франциска можуть не любити консерватори.
текст містить багато розлогих цитат і повторів, а в другій половині добряче вповільнюється. але загалом торнієллі й валенте вдалося написати дуже пристойний нон-фікшн трилер, хай і ніби без покійників.
*якщо зовсім коротко: був такий собі американський священик / єпископ / архієпископ / кардинал, який щонайменше на двох перших із цих етапів сексуально харасив семінаристів і не тільки; було двоє пап, які, вочевидь, знали про звинувачення супроти нього, але провели його цими етапами кар’єрної драбини; був третій папа, який публічно наклав на нього санкції й позбавив кардинальського сану; і саме цей третій папа, запевняє віґано, винен у покриванні сексуального злочинця, тому мусить піти у відставку. і ведуться ж. мені воно трохи нагадує зітхання про долар по вісім.
Książka jest bardzo ciekawa i można ją śmiało polecić ☺
Jednak sądzę, że może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego przez autorów, którzy – to trzeba jasno powiedzieć – są wybitnymi znawcami tematyki watykańskiej. W mojej ocenie oni bardzo chcieli pokazać wspaniałego Franciszka i Kościół itp. a z całości wyłania się obraz Organizacji, która jest i zawsze była mocno zgniła i chora, natomiast „wiernych” także zawsze (może z wyjątkiem pierwszych czterech wieków) uważała za „ciemny lud, który wszystko kupi”, żeby podeprzeć się klasykiem PiS-ów
Nie piszę tej opinii tylko jako zwykły samozwańczy krytyk religii i Kościoła ale przede wszystkim jako teolog. Już wiele lat temu dostrzegłem jak bardzo faryzejska i otulona hipokryzją jest ta na wskroś klerykalna organizacja.
Jeżeli mogę coś radzić to przeczytanie dwóch książek w dowolnej kolejności – „Dzień sądu” i „Sodoma” wtedy obraz KK (kościoła katolickiego) będzie znacznie bardziej klarowny i prawdziwy. Oczywiście wszyscy, którzy kochają tę tradycyjną organizację zapewne odrzucą to co z lektury wypływa, czyli totalne „Bankructwo Moralne” podpierające się usilnie autorytetem Jezusa. Natomiast dla tych, którzy wierzą ale są uczciwi w ocenie tej ludzkiej organizacji na pewno będzie to ważny głos i może nawet wezwanie do zdecydowanego przeciwstawiania się zachowaniu „Status Quo”.