Jump to ratings and reviews
Rate this book

Rozmowa z Górą

Rate this book
Jedziemy zdobywać, nie zdobyć.

Jeśli zastanawiasz się, jak to jest być w Himalajach i ruszać na podbój ośmiotysięczników – dobrze trafiłeś. Dzięki tej książce zobaczysz świat oczami himalaisty, doświadczysz ujmującej ciszy po śnieżnej zamieci, ale też poczujesz strach i ekscytację w drodze na szczyt.

Rafał Fronia, autor cieszących się ogromną popularnością dzienników z wyprawy na K2, a także bestsellerowej Anatomii Góry, napisał tę książkę zainspirowany pytaniami czytelników. Część z nich doczekała się odpowiedzi prosto z mroźnego namiotu, pozostałe stały się impulsem do napisania książki.

Rozmowa z Górą to nie tylko relacja z wyprawy na Manaslu, świetnie oddany klimat Nepalu i jego stolicy, Katmandu, ale też przemyślenia na temat religii, sensu życia i spraw bardziej przyziemnych. Książka pomaga zrozumieć Rafała Fronię i otaczającą nas rzeczywistość.

Ale przede wszystkim pozwala poznać samego siebie.

448 pages, Paperback

First published April 16, 2019

13 people are currently reading
89 people want to read

About the author

Rafał Fronia

3 books1 follower

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
32 (18%)
4 stars
75 (42%)
3 stars
61 (34%)
2 stars
8 (4%)
1 star
1 (<1%)
Displaying 1 - 26 of 26 reviews
Profile Image for bookigurumi.
68 reviews8 followers
October 23, 2023
4/5
podobała mi się. trochę tak jakby wujek opowiadał ci o swoim wyjeździe w góry🏔️⛺️
Profile Image for Jan.
40 reviews
October 2, 2023
Po pobycie w górach wysokich ta książka trafia inaczej
Profile Image for Sylwia Kwiecień.
52 reviews3 followers
July 3, 2019
„Rozmowa z górą” to druga książka Rafała Froni. Tym razem autor przedstawia kulisy wyprawy na Manaslu, której był kierownikiem. Pierwszej jego książki, „Anatomii Góry”, niestety nie czytałam, ale teraz wiem, że muszę koniecznie nadrobić te zaległości.

Lubię książki pisane przez himalaistów bądź o nich opowiadające. W sumie nawet nie wiem czemu, bo jeśli chodzi o mój stosunek do gór, to najbardziej lubię je podziwiać z bezpiecznych płaskich szlaków w dolinkach, a w dolinie Pięciu Stawów najbardziej skupiam się na doskwierającym mi stawie kolanowym. Do tego nie znoszę jak mi zimno, więc ani alpinistką, ani tym bardziej himalaistką z pewnością nigdy nie zostanę. Cóż, przynajmniej sobie o tym poczytam 😊

„Rozmowa z górą” to świetna książka, która pomaga przybliżyć niebezpieczny ale tak bardzo fascynujący świat wysokogórskiej wspinaczki, dla mnie i dla większości ludzi zupełnie niedostępny. Stanowi w pewnym sensie odpowiedź na pytanie, co popycha ludzi do zdobywania szczytów, tych dosłownych i tych metaforycznych, dlaczego są gotowi na przekraczanie granic własnego ciała i umysłu a czasem również granic zdrowego rozsądku.

Mimo, że to pozycja z gatunku literatury górskiej, nie jest jej typową przedstawicielką.

Tym, co ją wyróżnia, jest to, że opowiada o wyprawie, która nie zakończyła się ani sukcesem - bo szczyt nie został zdobyty, ani tragedią - bo mimo momentów grozy, na szczęście nikt nie zginął.

Właśnie takich wypraw jest jeśli nie najwięcej, to całkiem sporo, a rzadko bądź prawie wcale się o nich nie pisze. Sam autor podkreśla, że chodzi nie o to, żeby szczyt zdobyć, lecz by go zdobywać.

„Idziesz w góry nie po to, by wygrywać czy przegrywać. Idziesz tam, by zdobywać, a nie zdobyć. To wielka różnica, dla mnie zasadnicza".

Dla mnie wielkim plusem książki jest to, że pokazuje nie tylko to, co dzieje się podczas próby zdobycia szczytu, lecz całość wyprawy - od momentu podjęcia decyzji, poprzez organizację, pakowanie, trekking przez wioski i lasy u podnóża góry, próbę jej zdobycia, aż po zejście i powrót do kraju. Mamy okazję przejść z autorem przez cały ten długi i trudny proces, śledząc jego myśli i emocje na każdym z etapów i wczuć się w opisywaną historię. Najbardziej podobały mi się chyba opisy wiosek, przez które przechodził autor i ludzi, których spotykał w Nepalu. To, jak pokazuje tamtejszy świat i jego kulturę jest wyjątkowe. Czyta się trochę jak ciekawy przewodnik.

Książka jest przepięknie wydana, zawiera bardzo dużo zdjęć, co jest jej niewątpliwym atutem. Nie brakuje też pięknych opisów przyrody i momentów z filozoficznymi przemyśleniami czy poetyckimi metaforami. Szczerze mówiąc, lektura była dla mnie ogromnie pozytywnym zaskoczeniem.

To nie tylko literatura górska, to literatura drogi i literatura piękna, rozmowy utalentowanego autora przeprowadzane z górą, z samym sobą, myśli, którymi z nami się dzieli i które w naszej obecności porządkuje:

„Najważniejsze to czysta głowa. Wysprzątanie myśli, o które można by się potknąć tam, w górskiej ciemności namiotu szarpanego wiatrem. Tam każdy taki niezałatwiony, zalegający w głowie śmieć jest szalenie niebezpieczny. (...) Taki malutki śmieć rośnie tam do ogromu całego wysypiska, które jak wybuchający w mikrofalowej głowie popcorn wypełnia szczelnie całą przestrzeń, aż do momentu, gdy nie będzie już nic, tylko strach, zniechęcenie i porażka. Wtedy nie da się zdobyć Góry, bo śmieci są tak ciężkie, że pochylona w poddańczym geście głowa nie jest w stanie unieść się z dumą”

Nie ma tu suchych faktów i reporterskiej relacji, w książce spotykamy się nie z jakimś tam himalaistą, ale z człowiekiem, który ma swoje obawy, nadzieje, radości, który szczerze o nich opowiada, dając nam do nich dostęp.

Dowiemy się też ile razy i w jaki sposób autor wywijał się śmierci, nie tylko w górach; o jego specjalnej relacji z liczbami nieparzystymi, o życiu w bazie, o tym, jak (na niekorzyść) wraz z coraz większą liczbą komercyjnych wypraw zmienia się oblicze himalaizmu; ale też o tym jak ciężko podjąć dobrą decyzję, zachować równowagę między marzeniami i pragnieniem zdobycia góry, a zdrowym rozsądkiem. Zła decyzja może kosztować życie, z drugiej jednak strony pozostaje niedosyt i myślenie o tym, „co by było gdyby”. Czasem jednak warto zawrócić.

Zdecydowanie polecam, nie tylko pasjonatom gór, bo to, o czym pisze Fronia jest uniwersalne.

„Gdziekolwiek idziemy, i po cokolwiek, nie zapominajmy, że to droga ma największe znaczenie. Takie jest nasze życie. Życie to droga, a droga to podróż”

Książkę otrzymałam za punkty na portalu www.czytampierwszy.pl
58 reviews1 follower
July 4, 2019
Rafał Fronia i jego „Rozmowa z górą” była dla mnie kolejną szansą poznania wysokogórskich wypraw „od kuchni”. Góry i literatura górska wzbudzają we mnie emocje, których nie wywołują inne książki. Czytanie tej historii było dla mnie kolejnym, cennym doświadczeniem.
„Rozmowa z górą” jest zapisem historii wyprawy na ósmy pod względem wielkości szczyt, czyli Manaslu. Autor opisuj przygotowania, trekking, aklimatyzację, próby zdobycia szczytu oraz powrót. Książka jest pełna emocji, anegdotek i historyjek oraz głębszych przemyśleń, które skłaniają czytelnika do refleksji, Autor odpowiada w książce na wiele pytań kłębiących się w głowie człowieka z nizin. Jest to też niejako nepalski przewodnik – rozdział o treningu i aklimatyzacji opisuje tamtejszy świat i barwną kulturę. A czytając to trzymając w ręku zdjęcia, jakie dostałam w górskim boxie (o tym kilka postów niżej!) i patrząc na flagi modlitewne wręcz czułam ducha tamtego miejsca. Ogromnym plusem książki są przepiękne, malownicze fotografie. Naprawdę, podczas ich oglądania niejednokrotnie zapierało mi dech.
Ta historia różni się od tych, które do te pory czytałam. Opisywana wyprawa nie zakończyła się sukcesem i zdobyciem szczytu. Jednakże sam autor podkreśla, że nie chodzi się w góry po to, by wygrywać czy przegrywać. I w tym wszystkim nie chodzi o to, aby ten szczyt zdobyć, lecz go zdobywać. Takie proste zdania najbardziej zapadły mi w pamięć i wskazują na niezwykłą dojrzałość autora. Nie spotkamy się tutaj z suchym, reportażowym stylem. Styl pisania autora jest niezwykle bogaty i barwny jak sam Nepal. To niestety czasem sprawiało, że gubiłam główny wątek i myślami odpływałam z wysokich gór na bardziej przyziemne tematy. Jednak niektóre z nich uważam za bardzo istotne – rozmowy o śmierci (w górach, tym bardziej wysokich, niestety wszechobecnej), o zyciu w bazie, o liczbie komercyjnych wypraw, która zmienia oblicze himalaizmu oraz o trudności w podejmowaniu decyzji, która może zaważyć o zdobyciu Góry.
Książkę polecam jednak osobom, które miały już styczność z literaturą górską i lubią do niej wracać w takim samym stopniu jak ja. Inaczej można się zaskoczyć, ponieważ Fronia pisze dość filozoficznie, metaforycznie i leniwie. Jakbyśmy siedzieli z kubkiem himalajskiej milk tea w namiocie i słuchali opowieści kolegów z wypraw.
Książkę odebrałam za punkty w portalu Czytam Pierwszy.
14 reviews
June 21, 2019
Góry zajmują w moim życiu ważne miejsce już od dziecka. To one mnie otaczają i to tam uciekam dla chwili spokoju i wytchnienia od codzienności. Tatry kocham od "małego", a Himalaje i himalaiści od zawsze mnie fascynowali. O Rafale Froni mogliśmy usłyszeć już w kontekście polskiej wyprawy na K2, gdzie przybliżał on tajniki ekspedycji poprzez swoje dzienniki. W swojej nowej książce „Rozmowa z górą” po raz kolejny postanowił przybliżyć ten świat. Tym razem w sposób szczególny. Jest to zapis wspomnień z wyprawy na Manaslu (ósmy pod względem wysokości szczyt Ziemi, 8156 m n.p.m.), a także zapis przemyśleń spisanych już po powrocie z wyprawy, ale przede wszystkim jest to zapis przygody Rafała Froni z górami. I faktycznie przenosimy się w świat widziany z najwyższych miejsc na świecie. Z bohaterem przeżywałam radość i dumę ale także smutek, wyczerpanie, lęk i bezsilność, ale i byłam ogarnięta obsesją gór. . Książkę przeczytałam jednym tchem, wręcz nie mogłam się od niej oderwać, wszystko dzięki prostemu i przystępnemu językowi jakiego używa autor, oraz fabule przypominającą bardziej powieść przygodową niż literaturę faktu. Ze stron książki bije żywiołowość i nieokiełznana energia Rafała Froni, a także jego niezwykła pokora wobec gór. Oczywiście nie można zapomnieć o mnóstwie zapierających dech w piersiach zdjęć, przenoszących nas w odległy świat Himalajów. Książka pozwala uświadomić nam jak niebezpieczne, a zarazem pociągające są góry, ale również jak kruche jest ludzkie życie wobec żywiołów i ogromu góry. Tam każdy krok może być ostatnim, ciało zmuszone jest do nadludzkiego wysiłku i wytrzymałości, a jednak tylu ludzi decyduje się na wyprawy. Ja ich rozumiem, jeśli ktoś nie to ta książka jest dla niego. Polecam ją nie tylko być fanom wspinaczki czy himalaizmu, ale również tym którzy chcą poznać ludzi z prawdziwą pasją, przekraczających granice. www.czytampierwszy.pl
Profile Image for Rosemary Littletoe.
261 reviews7 followers
February 29, 2020
Gasherbrum II, Broad Peak, Dhaulagiri, Nanga Parbat, Manaslu, Makalu, Gasherbrum I, K2, Lhotse - czy coś Wam mówią te nazwy? Część z pewnością, reszty zapewne domyśliliście się z kontekstu. Tak, to szczyty górskie znajdujące się w Himalajach i Karakorum, wszystkie mierzące powyżej 8000 m. Rafał Fronia, jak sam o sobie mówi "romantyk gór wysokich", atakował je wszystkie - a także wiele innych. Większość zdobył. Teraz ten doświadczony himalaista zachęca nas wszystkich, byśmy ubezpieczani jego pewnym piórem, wybrali się na wyprawę przez kolejne strony aż na ginący w chmurach szczyt opowieści. Tylko nie zapomnijcie zapakować prowiantu, bo gdy zrobicie pierwszy krok, nie będziecie chcieli się zatrzymać ani na chwilę.

Mój związek z górami jest skomplikowany. Zaczęło się od mojego taty, który od zawsze był absolutnie górami oczarowany. Kiedy tylko mógł, jeździł w Tatry i schodził je całe wzdłuż i wszerz - podobnie jak pozostałe góry Polski. Nigdy nie miał możliwości pojechać na wyprawę za granicę, ale hurtowo pochłaniał książki o alpinizmie i himalaizmie. Jako dziecko próbowałam mu w jakiś sposób zaimponować ucząc się lubić to, co lubił mój tata. Może brzmi to głupio i po dziecinnemu naiwnie, ale w większości przypadków zdało egzamin - po dziś dzień uwielbiam chociażby piłkę nożną, którą oglądałam z nim tylko dlatego, żeby nie siedział sam przed maleńkim telewizorkiem w kuchni i żeby był ze mnie zadowolony, a może trochę dumny. W każdym razie gdy miałam 15 lat, po raz pierwszy zabrał mnie na wyprawę w góry. I złapałam bakcyla. Od 15 lat co roku spędzamy tydzień w górach, chociaż trochę się w naszej pasji różnimy. Tata zachwyca się nagimi, skalnymi szczytami Tatr, ja zaś nieziemskie piękno widzę w siwych trawach falujących na grzbietach Bieszczadzkich połonin. Zgadzamy się jednak, że nocleg w schronisku i całodzienna wspinaczka na cokolwiek, biją na głowę leżenie plackiem na plaży.

"Jaro wyszedł z chałupy, stanął na ścieżce, uniósł do góry ramiona w geście bezradności i wymówił prośbę:
- Lekarza! Kurwa, lekarza, bo ten pacan zaraz umrze.
I stał się cud. Lekarz nadszedł. (...) Pierwsze słowa, które usłyszałem, nie wyrażały jednak radości czy ulgi. Usłyszałem tyradę:
- Stułbia, debilu, mówiłem ci: "Nie żryj wszystkiego, co ci wpadnie w łapy. Zachowuj się, niczego nie dotykaj" (...)
Licho wie, co ja wtedy zeżarłem. Było smaczne i chrupiące, a ja strasznie lubię, jak jedzenie stawia opór i chrupie."

Piszę o tym po to, aby uświadomić Wam, że choć Himalaje i Karakorum widziałam tylko na zdjęciach w internecie, to góry są mi bliskie. Jednak tę książkę zamówiłam z myślą o moim tacie. Pomyślałam, że z pewnością chciałby ją przeczytać. Przy czym, jak każdy mól książkowy, nie mogłam przepuścić okazji, żeby nie schrupać jej zanim przekażę do osoby, dla której była przeznaczona. Tak więc pewnego upalnego dnia, skuszona wizją śniegu i lodowatych wiatrów, zaczęłam czytać. Nie lubię literatury faktu, a choć góry zawsze będą miały swoje miejsce w moim serduszku, to jednak opowieści o wyprawach w te najwyższe nigdy mnie nie kusiły. Tak więc tym razem również nie spodziewałam się cudów, co najwyżej nudnawej opowieści o przedzieraniu się przez zaspy śniegu i odmrożonych palcach. Ale zaczęłam czytać i już do końca lektury trwałam w stanie permanentnego zdumienia.

"Bardzo wierzę w moc sprawczą słowa pisanego. To najprostsza, ale skuteczna metoda do walki z czasem, która nie odbiera nam możliwości własnej interpretacji, jak choćby film czy zdjęcie. Lubię czytać, bez tego byłbym pusty."

To nie jest zwykła relacja z wyprawy w Karakorum. To fascynująca opowieść o obcych kulturach i absurdach wypraw wysokogórskich opowiedziana z niezwykłym humorem i poprzetykana wspaniałymi, lirycznymi metaforami. A co najlepsze, autor o wszystkim pisze w tak niesamowity sposób, że choćby temat był najnudniejszy w świecie, niemożliwym jest oderwać się od lektury. Dzięki książce poznajemy nie tylko organizację takiej wyprawy od kuchni, ale również kulturę Nepalu. Pan Fronia zabiera nas na wycieczkę uliczkami Thamelu i Bhaktapuru, opowiada o drobnych sklepikarzach czyhających na nieuważnego turystę, o wspaniałej buddyjskiej świątyni, nawet o kozach-smakoszach kartonów. Gdy zaś przenosimy się w góry właściwe, możemy się poczuć jakbyśmy sami wybrali się zdobywać ośmiotysięczniki. Razem z ekipą autora pijemy herbatę w progu namiotu, szukamy miejsca na obóz i z niepokojem śledzimy prognozy pogody. To opowieść o wyprawie od A do Z, od wyjazdu z domu do powrotu, a nawet tego, co po powrocie.

"Smak. No, ten smak, ten jedyny, niepowtarzalny, złoto w płynie z bielą kożuszka tulącego się do rantu szklanki jak naga zmarznięta dziewczyna do ciepłego ciała kochanka. Izotonik. Dźwięk odrywanej zawleczki z cylindrycznego granatu z płynnym wybuchem szczęścia wyzwala ślinę, która napływa falą do ust z ogłupiałych ślinianek. Już, już. Jakie to dobre. Teraz wiem, ze żyję."

Zwykle przedstawiam Wam dwa wybrane cytaty, które najlepiej obrazują styl autora i sposób narracji, który prowadzi. Tym razem nie byłam w stanie ograniczyć się do dwóch. A zatem czytajcie i bawcie się dobrze, gdyż Pan Fronia to prawdziwy prestidigitator opowieści o górach. Bawi nas nieustannie, a przy tym zręcznie przemyca głębokie prawdy życiowe i ciekawe przemyślenia, ubierając je w godne Homera porównania. Naprawdę rzadko czytam literaturę faktu, więc nie bardzo wiem jak takie pozycje oceniać. Mam opracowany system przyznawania punktów za poszczególne składowe powieści, ale tego systemu nie da się zastosować do tego typu książek. Jednak mimo to nie wahałam się ani chwili przy ocenie "Rozmowy z Górą". Już po 10 stronach wiedziałam, że to po prostu świetna książka.

"Jeżdżę w góry, by zbliżyć się do tego, czego szukam w życiu. Bo tam, w górach droga do celu jest najbliżej niego. Najbliżej zrozumienia sensu życia."

I tak dochodzimy do końca tej nieco chaotycznej recenzji. Jestem absolutnie oczarowana opowieścią Pana Fronii i wiem, że z pewnością sięgnę po jego poprzednią książkę. Genialny humor, dzięki któremu nie raz parskałam śmiechem i ogromna wiedza na temat, o którym pisze - czy od literatury faktu można wymagać czegoś więcej? A co być może najważniejsze - ta opowieść działa na wyobraźnię tak mocno, że nawet największy "plażolbub" bez trudu zrozumie wszystkich wyruszających w góry wysokie, którzy ryzykują własnym życiem by stanąć na szczycie. Ale to już jest ten wniosek, który wyłania się po zakończeniu lektury, więc nie będę o nim mówić. Powiem tylko, że nigdy nie czytałam lepszej książki tego gatunku, więc z całego serca chcę niniejszym Wam wszystkim ją gorąco polecić.
54 reviews1 follower
June 21, 2019
Kocham spacery, podróże, widoki i góry. Uczucie błogiego zmęczenia, gdy osiągnie się cel wyprawy. I przestrzeń, odległy horyzont, czyste niebo i czyste myśli. Góry to zupełnie inny świat, ale od pewnego poziomu to też ogromne zagrożenie. Czy warto dla nich ryzykować życie?

„Anatomia góry” bardzo mi się podobała, byłą pełna pasji, miłości do gór, ale też rozważań i refleksji. Nie raz mroziło mi krew w żyłach, gdy autor opowiadał, jak cudem uszedł z życiem i wspominał tych, którzy nie mieli takiego szczęścia. Jednym zdaniem, dałam się potrwać jego opowieści. Właśnie dlatego, gdy dowiedziałam się, że na rynek wychodzi kolejna jego książka, chętnie po nią sięgnęła. O czym Rafał Fronia opowiada tym razem?

W zasadzie... dokładnie to samo co wcześniej. Ponownie wyruszamy z nim w długą i niebezpieczną podróż w stronę niejednego szczytu. I chyba to jest mój największy zarzut wobec tej pozycji. Merytorycznie niczym nie różni się ona od poprzedniej książki, a jeżeli już, to niestety na niekorzyść. „Rozmowa z górą” została napisana bardzo chaotycznie, brak jakiegoś spójnego planu, to opowieść, która zahacza o różne tematy, często zmienia wątki i nie zachowuje chronologii. Nie można stwierdzić, że jest to relacja z jakiejś konkretnej wyprawy, to raczej zbiór przemyśleń, które towarzyszyły autorowi podczas wielu sytuacji.

"A to czego nie rozumiemy odpycha nas i napawa lękiem, a czasem pociąga, zawsze intryguje i nigdy nie pozostawia obojętnymi".

Ciąg dalszy na: http://www.recenzjenawidelcu.pl/2019/...
72 reviews
June 23, 2019
„To nie góry zabijają ludzi. To ludzie giną w górach, bo popełniają błędy, podejmując złe decyzje”.

„Rozmowa z górą” to relacja z wyprawy na ósmy pod względem wysokości szczyt Ziemi – Manaslu.

Jest to druga książka Rafała Froni i pierwsza, jaką przeczytałam. Książka podobała mi się, ale przyznam, że czasami byłam nią zmęczona. Zacznę od minusów. Michał Rodak napisał, że jest to „poetyckie spojrzenie na Nepal i Himalaje” i jak najbardziej się z tym zgadzam, tylko że jak dla mnie tego poetyzmu było czasami za dużo. Irytowały mnie ciągłe porównania stosowane przez autora, które jak dla mnie były momentami zbędne i to chyba nimi byłam najbardziej zmęczona, ponieważ wytrącały mnie z rytmu. Największym plusem książki było pokazanie planowania wyprawy od początku- od podjęcia decyzji o wyprawie, aż po powrót do kraju. Bardzo podobały mi się także opisy miejsc u podnóża Manaslu, a całość okraszają piękne, liczne fotografie. Ta książka jest też idealna dla ludzi, którzy chcą poddać się refleksji, ponieważ uważam, że autor ma trafne spostrzeżenia o życiu i warto też się nad nimi zastanowić.

„Idziesz w góry nie po to, by wygrywać czy przegrywać. Idziesz tam, by zdobywać, a nie zdobyć.
To wielka różnica, dla mnie zasadnicza".

Mimo tych kilku minusów książka podobała mi się i chętnie sięgnę po pierwszą książkę autora. To książka nie tylko dla fanów gór, ale także ludzi ciekawych jak taka wyprawa wygląda, z jakimi niebezpieczeństwami i dylematami się wiąże. Polecam.

Za możliwość przeczytania dziękuję portalowi www.czytampierwszy.pl
232 reviews4 followers
August 1, 2019
Uwielbiam książki podróżnicze, a tą przygodę Pana Rafała Froni czytało mi się genialnie i ciężko się było od niej oderwać! Razem z autorem przeniesiemy się setki kilometrów od naszego domu i będziemy próbowali zdobyć szczyt Manaslu, który ma ponad 8 tysięcy kilometrów i znajduje się w Nepalu. Będziemy członkami jego wyprawy, która rozpocznie się już w Katmadu. Razem z nimi będziemy pokonywali kolejne kilometry, wspinali się coraz wyżej i walczyli z samym sobą. Sama nie zdawałam sobie sprawie jak ciężka jest aklimatyzacja i jak ważna jest wiara w siebie i ciągła motywacja.

Autor bardzo przystępnie wszystko opisuje i jest wiele zabawnych i interesujących momentów. Na pewno uśmiejecie się podczas czytania historii i chińskim spirytusie, tatrzańskim świstaku i himalajskich sprzedawcach internetu i gigabajtów! Sporo tutaj również o religii, jak przewija się w himalajach i zobaczycie, jak wygląda tybetański pogrzeb. Dla mnie jest przerażający i na pewno nie chciałabym w nim uczestniczyć!

Autor przeprowadzi nas przez całą wyprawę, a na końcówce i samym ataku na szczyt nie da się jej odłożyć! Sami zobaczycie, że emocje sięgną zenitu i będziecie ją czytali z zapartym tchem. Czy uda im się zdobyć Manasl i spełnić jedno ze swoich marzeń? Przeczytajcie i sami się dowiedźcie jak skończy się ta niesamowita wyprawa i jak kończy się historia o przekraczaniu ludzkich granic!

www.czytampierwszy.pl
126 reviews1 follower
August 5, 2019
Sięgnęłam po te książkę z ciekawości, bo miała fantastyczne opinie i ludzie się nad nią rozpływali. Rafał Fronia opisuje swoje doświadczenia z górami, tłumaczy o co w górach chodzi. Próbuje przybliżyć zwykłemu śmiertelnikowi świat himalaistów. Przeprowadza przez kolejne etapy podróży i pozwala ludziom zrozumieć emocje, które temu towarzyszą.
W górach często ocierają się o śmierć, czasem rozum ustępuje miejsca brawurze, ale zawsze robią to z sercem.

Uczciwie muszę przyznać, że nie skończyłam tej książki. Jest ona inspirowana pytaniami czytelników po poprzedniej lekturze. Dla mnie brakuje trochę chronologii, czułam panujący w niej chaos. Niestety styl pisania autora, chociaż często poetycki w innych momentach niedbały, prosty i jakiś taki surowy, nie przypadł mi do gustu.
Na uwagę na pewno zasługują przepiękne zdjęcia, którymi ilustrowany jest tekst.
Recenzja na potrzeby portalu czytampierwszy.
Profile Image for Jacek Bartczak.
198 reviews67 followers
June 16, 2019
Rafała Fronia kapitalnie się słucha na prelekcjach, niestety gorzej się czyta niektóre z fragmentów jego książek. Pierwsze 180 stron książki to mnóstwo opisów wewnętrznych przeżyć i spostrzeżeń na temat drobnych rzeczy. Wydaje mi się, że barwny język i mnóstwo metafor miały sprawić, że opisywane miejsca staną się dla czytelnika wyjątkowe, wyszło tak, że ciężko się je czyta. Ciężko trafić na książkę podróżniczą, którą się ciężko czyta. Po 180 stronie dzieje się zdecydowanie więcej, w tej części przemyślenia autora są dużo łatwiej przyswajalne i bardziej wciągające. Nie chodzi o to, że książka musi koniecznie być łatwa w odbiorze - niech będzie trudna, ale tam gdzie jest to potrzebne
Profile Image for Agnieszka Szajda.
35 reviews
August 10, 2019
Z wypiekami na twarzy czytałam na bieżąco pisane przez Rafała dzienniki z Narodowej Wyprawy na K2 na początku 2018 roku. Nie mogłam sobie więc odmówić jego książki "Rozmowa z Górą", która jest relacją z wyprawy na Manaslu jesienią 2018 roku. I trochę się rozczarowałam. To, o czym jest ta książka, bardzo dobrze opisuje jej podtytuł, którego w ogóle nie wzięłam pod uwagę "o drodze, o poszukiwaniu siebie". To nie jest typowa górska książka. To trochę poetyckie, lekko filozoficzne rozważania o Nepalu, Himalajach, tamtejszej kulturze i obyczajach. To intymny wręcz zapis myśli, obaw, snów. Ładnie napisany, ale brak mu dynamizmu i faktycznej, dokładnej relacji ze wspinaczki.
28 reviews
June 11, 2019
"Rozmowa z górą" to książka o tym co przeżywa człowiek będąc tak na prawdę sam ze sobą (choć zazwyczaj w otoczeniu innych ludzi) w górach. To zbiór myśli, opis tego jak wygląda życie w base campie i próba zdobycia góry. To zbiór ciekawych, często bardzo dowcipnych anegdot, opis kultury Nepalu. To książka także o tym, że czasami zwycięzcą jest ten, kto potrafi zawrócić spod szczytu nie zdobywając go. Bardzo przyjemna lektura, zwłaszcza dla mnie, osoby, która każdą swoją wolną chwilę stara się spędzać w górach. Polecam wszystkim górołazom!
Książka przeczytana dzięki portalowi CzytamPierwszy.
Profile Image for Cztery Strony  Prozy .
114 reviews
January 9, 2024
Są takie książki górskie, które lubię najbardziej. Wolę kiedy czytam o górach, ale też o człowieku, który mierzy się z własnymi ograniczeniami i myślami. To opowieści tych wspinaczy, którym góry "ustawiają głowę". Bardzo polecam!
Profile Image for papla.
104 reviews4 followers
March 15, 2024
bardziej skupia się na poetyce wspinania i himalaizmu, niż opisuje ataki szczytowe i typowe anegdoty przywożone z wypraw górskich, nostalgiczna i melancholijna, ale zarazem Fronia posiada bardzo boomerski humor, który bardzo mnie bawi ;)
Profile Image for Stachu.
112 reviews
January 3, 2022
Książka inna od większości podobnych o górskiej tematyce. Na kolana nie powala, ale czas spędzony na lekturze straconym nie będzie.
Profile Image for Julka.
92 reviews1 follower
Read
August 13, 2023
Momenty, które były faktycznie o górach były świetne, zdecydowanie za dużo wszystkiego wokół, za mało gór
Profile Image for Monika M.
152 reviews5 followers
September 21, 2023
Książka mocno przegadana, dobrze się słuchało, ale ciężko by mi było powiedzieć o czym jest. Przy historii z krukiem wymiękłam i byłam bardzo bliska zarzucenia pozycji.
Profile Image for CoolGab.
59 reviews
January 7, 2024
Lubię czytać książki o himalaistach i ich wyprawach, ja tam nie będę ale mogę poczuć jak to jest być tam.
Profile Image for aga.
20 reviews
October 11, 2024
moja pierwsza stycznosc z listeratura himalaisty, czulam sie jakbym ja tez byla na tej wyprawie, 4/5
Displaying 1 - 26 of 26 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.