W Olandzie Wojasiński nie zrywa z bohaterami swoich słuchowisk i wcześniejszych książek. Teraz chętniej rozmawiają, chętniej dyskutują o tym i o owym. Robią to na swój sposób, językiem miłości do istnienia i szczerości. Dlatego właśnie za nic mają rozmaite niezbite prawdy.
Ależ pięknie napisane, zachwycający język i opisywanie zwykłego życia i zwykłych spraw w poetycki i poruszający sposób. Przypomina mi trochę prozę Zyty Rudzkiej. Krótka książka, ale naprawdę przepiękna i zostawiła mnie z poczuciem niedosytu.
„Życie człowieka wcześnie się kończy. Potem człowiek jeszcze jest, ale nie ma już życia. Życie to błędy, których nie można pojąć. Zła decyzja, z którą po latach nie ma co zrobić. Ale nie było wyjścia, trzeba było podjąć taką decyzję. Nie było wyjścia. Człowiek nie ma wyjścia, musi się pomylić.”