Muszę się przyznać – wywiadów zazwyczaj unikam jak ognia. Dla mnie to zawsze była ta literacka bajka, którą można spokojnie pominąć bez żalu.
Ale ten wywiad? To było jak wskoczyć z Kubą na pakę i pojechać z nim w podróż przez świat – bez wychodzenia z własnego fotela.
Śmiechu było sporo, ciekawość rosła z każdą stroną, a styl prowadzenia rozmowy wciąga jak najlepszy serial. Do tego ilustracje – bajka sama w sobie, która cieszy oko jak najlepszy feed na Instagramie.
Nie tylko dobrze się bawiłam, ale i sporo dowiedziałam o utworach Quebo – taki bonus dla fanów i ciekawskich.
A wydanie? Przepiękne, dopieszczone na maksa.
Jeśli myślisz, że wywiady są nudne – daj tej książce szansę, bo możesz się zdziwić tak jak ja.