Lekki, osobisty przewodnik popularnej blogerki po bezdzietności z wyboru.
• Jak radzić sobie z presją społeczną i odpowiadać na trudne/tendencyjne pytania znajomych, rodziny i lekarzy? • Czy macierzyństwo i ojcostwo są koniecznymi warunkami satysfakcji i życiowego spełnienia? • Jak się zmieniło postrzeganie bezdzietności? • Czy małżeństwo bez dzieci ma sens? • Czym się kierować, by nie żałować?
Autorka zaprasza do rozmowy osoby, które otwarcie opowiadają o swoich wyborach. I reakcjach, z którymi musiały się zmierzyć. Poznaj ich punkt widzenia, jeśli właśnie zastanawiasz się, czy rola matki jest dla ciebie. Ale i wtedy, gdy masz już dzieci i… marzysz o chwili wytchnienia.
Bezdzietność to nie pustka. To pełna możliwości przestrzeń.
Dobry start, podkreślenie swojego spojrzenia, doświadczenia, a im dalej w las tym gorzej. Tendencyjne komentarze i wąska perspektywa (zwłaszcza miałam to odczucie przy wybranych w publikacji wywiadach), a szkoda, bo zapowiadało się znacznie lepiej.
Edyta Broda elegancko i sprawnie rozprawia się ze wszystkimi stereotypami na temat nieposiadania dzieci. Robi to w sposób taktowny i stanowczy. Nie piętnuje rodziców z dziećmi i samych dzieci - dodam, jakby ktokolwiek miał wątpliwości. Rozdział w wywiadami jest również interesujący (rozpoznałam dwie osoby) i inspirujący.
Ważna i potrzebna książka, niestety styl pisania trochę mi nie podszedł. Najlepsza dla mnie część to wywiady z bezdzietnymi (niedzietnymi?) osobami, wiele różnych punktów widzenia na tę samą sprawę.
Bardzo dobra, bardzo potrzebna w polskim społeczeństwie pozycja, w dogłębny sposób ukazująca jego mentalność oraz pełną hipokryzji retorykę owej mentalności. Jako społeczeństwo osadziliśmy w naszej kulturze pewien schemat, jedyną nienaruszalną prawdę i podstawę - posiadanie potomstwa. Nieważne co w życiu osiągnęłxś czy pragniesz osiągnąć, twoje plany, sukcesy i marzenia są według tego toku myślenia niewystarczające, a prawdziwą głębię ma (w teorii) zapewnić dziecko. Bez dzieci bowiem nasze życie może być jedynie wypaczeniem - a przynajmniej ziejącą pustką, życiem pogrążonym w żalu i rozpaczy.
Pustka może być tylko tam, gdzie jest lub było pragnienie dziecka, choćby blady refleks tego pragnienia.
Książka rozprawia się z tym wszechobecnym dogmatem, ukazując ogromny absurd sposobu myślenia natalistów. Wbrew powszechnej opinii - tak, wiele osób odnajdywało i odnajduje inne cele i inne rzeczy dają im spełnienie. Oczywiście jednak - zapominając jaką bierze się na swoje barki odpowiedzialność decyzją o rozmnożeniu się - ludzie wciąż bazują swój pogląd o wyświechtaną patriarchalnej tradycję.
O kobiecie, która wybrała życie bez dzieci, nie można powiedzieć inaczej niż bezDZIETNA albo nieMATKA, a przecież nie każda z nas chce się definiować poprzez odniesienie do dziecka czy macierzyństwa
Edyta Broda trafnie odbija pseudoargumenty natalistów, jak również ukazuje drogę porozumienia pomiędzy obiema stronami sporu. Jak dla mnie jedynym minusem jest językowy styl książki oraz rzadkie odnoszenie się do innych fachowych dzieł literatury w tym zakresie - wciąż, każdy rodzic czy nie, powinien po nią sięgnąć.