Janusz Christa’s Kayko and Kokosh is one of the best-known series of comic books in Poland. In a most humorous way it tells of the adventures of two Slavic warriors the clever, polite Kayko and the strong, conceited Kokosh who serve Mirmil, the governor of a castle. The two friends defend Mirmil from attacks by the evil knaveknights but constantly get into trouble. This series is considered a foremost work of Polish fantasy because in the world of Kayko and Kokosh magic is an everyday thing and amazing creatures, monsters, and witches lurk behind every tree and under every rock. The spontaneous humor will please readers of every age, and these adventure-packed books will be read in a single sitting.
całkiem przyjemnie czytało się ten komiks. czasem nawet zaśmiałam się pod nosem. problemem był średnio czytelny font. często musiałam się przypatrzeć czy dana litera to K czy Ł
Wszystko ok, ale od tej czcionki można oślepnąć. Czytalam to kilka lat temu, a do dzis pamietam, jak to sie masakrycznie czytalo przez wielkosc tekstu i wgl jego wyglad
Drodzy Moi Fani! Uważam, że książka ta nie powinna być przeznaczona dla ludzi w moim wieku, tylko dla małych słodkich dzidzi, które jeszcze nie rozumieją jak autor bezmyślnie napisał ten komiks. Otóż książka została napisana w czasach mniej więcej Asterixa i Obelixa czyli w zasadzie nie wiem kiedy. Kiedy Kajko, Kokosz i Kasztelan wyruszyli do przyspieszonej szkoły latania, jacyś zabójcerze chcieli napaść na ich gród i to zrobili, jednak bohaterowie o niczym nie wiedząc postanowili wracać do domu. Kasztelan w sklepie kupił za wszystkie swoje pieniądze najdroższy wóz do latania czyli jakąś skrzynie, i ileś maści, które sprawiały, ze skrzynią ta mogła latać. Gdy już lecieli okazało się że potrzebne jest więcej maści niż oni mieli aby skrzynia latała więc mieli ładowanie na wodzie. Potem zaś gdy usłyszeli wodospad Kajko oznajmił im że on schował przed nimi jedna maść więc wysmarowali skrzynie i polecieli. potem mieli wiele przygód, ale gdy już dotarli do celu zobaczyli napadnięty gród, nie mogli tak tego zostawić, więc Kajkowi ponownie przypomniało się, że na jeszcze jedna maść i wysmarowali nie drzewo i tak odparli napad zabójcerzy. Czy Kajko nie mógł podać im maści kiedy mieli awaryjnie lądować na wodzie? Otóż nie! A to wszystko dla tego, że autor wymyślał fabułę podczas pisania, a nie na początku.
"Szkoła latania" to komiks po który sięgnęłam w ramach nadrabiania lektur szkolnych, których nie miałam okazji poznać.
Tym razem miałam wrażenie, że zostałam rzucona do świata, którego nie znam. Dopiero potem zobaczyłam, że jest to w sumie czwarty tom serii, więc albo to wynika właśnie z tego faktu, albo taka jest po prostu konstrukcja tej książki. Możliwe, że sięgnę po pierwsze trzy części, aby sprawdzić o co chodzi.
Kajko i Kokosz to specyficzni bohaterowie. Kreska była niezła, ale czcionka w tych wydaniach to tragedia. Sama fabuła jest dość ciekawa, choć bardzo fantastyczna, co pewnie też nie każdemu dziecku podejdzie. Chciałabym zobaczyć w jaki sposób omawiana jest ta lektura szkolna, bo żarty miejscami były dość żenujące a ja zastanawiałam się, czy ta klasyka to nadal dobra pozycja do szkół. Jestem zaintrygowana i chciałabym dowiedzieć się, co o tej pozycji sądzą dzieci.
Z komiksem spotkałem się już wiele lat temu, chyba nawet jeszcze wtedy chodziłem do podstawówki. Może byłem wtedy w czwartej albo piątej klasie? Dokładnie już nie pamiętam. Pamiętam, że pożyczałem od kolegi na przerwach ten komiks, niestety komiksy wtedy były dobrem deficytowym, jakoś były trudno dostępne. Po wielu, wielu latach powróciłem do tego komiksu, ale już nie w wersji papierowej, lecz w wersji audio. W zasadzie teraz komiksu nie przeczytałem, ale przesłuchałem. Wersja audio odbiega treścią od oryginału. Dialogi trochę zostały dopasowane do współczesnej sytuacji. Poza tym pojawiają się odnośniki do takich wynalazków jak na przykład nawigacja GPS, o której w latach 80tych, za czasów PRLu nikt nawet chyba nie śnił. Płytkę z audiobookiem mam w aucie i jak już naprawdę nie ma nic do słuchania to wrzucam i słucham podczas jazdy autem i za każdym razem odkrywam coś nowego. Opowieść o Łamignacie, Zbójrycerzach, Mirmile, to świetna alegoria. W komiczny sposób przedstawiany jest stosunek do władzy, bezradność władzy, chęc zdobycia władzy przez awanturników. Szczególnie wyeksponowany jest chorobliwy głód zdobycia władzy hegemona, no i fakt, że hegemon ma ślepych, dających się manipulować popleczników gotowych dosłownie na wszystko. Świetnie, w niesamowicie komiczny sposób przedstawiona jest relacja między mężczyzną a kobietą. Trochę stereotypowo, ale bardzo komicznie. Słuchowisko posiada bardzo dobrą obsadę lektorską. Narratorem jest sam Piotr Fronczewski. Gorąco polecam i produkcje w postaci słuchowiska i oryginalną wersję komiksu, która, jak się okazuje jest pierwszym tomem z całej serii i została opublikowana już w latach 70tych poprzedniego stulecia. Odnoszę wrażenie, że autorzy komiksu chcieli stworzyć alegorię systemu jaki panował w PRLu, ale ta alegoria wydaje się być ponadczasowa i pasuje do bardziej aktualnej rzeczywistości.
Moja pierwsza styczność z komiksami "Kaiko i Kokosz", była to bardzo przyjemna historia, choć czegoś mi w niej brakowało, ale z miłą chęcią sprawdzę inne komiksy z tego uniwersum.