W upalnej Łodzi panuje tylko pozorny spokój. W renomowanej klinice leczenia uzależnień ofiarą zabójcy pada jeden z pacjentów. Dochodzenie prowadzi inspektor Ryszard Walski z czwartego komisariatu.
Kim jest nieuchwytny sprawca? W kogo uderzy ponownie?
Dlaczego jego celem są ludzie uzależnieni i związani z narkotykowym półświatkiem?
Co oznaczają symbole, które zostawia przy zwłokach?
Czy psychopata prowadzi jakąś przerażającą rozgrywkę z policją?
Śledczy wchodzą do gry, mimo iż nie znają jej reguł. Mnożą się komplikacje, na jaw wychodzą skrywane sekrety. Kto zatriumfuje w ostatecznym starciu?
W debiutanckiej powieści Adama Widerskiego mieszają się zbrodnie i tajemnice przeszłości, miłość i korupcyjne układy, bolesne wspomnienia i trudy policyjnej roboty. Wszystko to w łódzkiej scenerii, dalekiej od pocztówkowego uroku.
Z wykształcenia historyk. Pracuje jako nauczyciel w jednej z łódzkich szkół podstawowych. Jego pasją jest sport, a najbardziej piłka nożna. Oprócz sportu uwielbia czytać, szczególnie kryminały, thrillery czy horrory. Znalazł w nich inspirację do napisania debiutanckiej powieści kryminalnej pt.: „Odwyk”, której akcję osadził w swoim rodzinnym mieście. Prowadzi blog o nazwie „Daj się złapać książce”, gdzie umieszcza recenzuje książek oraz wywiady z autorami.
Bardzo lubię dawać szansę nowym autorom, w ostatnich latach polubiłam się też z debiutami, ale nawet moja cierpliwość ma granicę, a to jest idealny przykład jak świetnie działa marketing. Pamiętam jeszcze, jak autor chwalił się wydaniem książki i miałam takie: ale super, kolejnemu się udało, ale sięgając po tą książkę już kilka lat po premierze mówię jej stanowcze NIE. Jest koszmarnie napisana, postacie to jakiś nieśmieszny żart - policjanci są chamscy, brutalni i agresywni, za to kobietki napalone na wszystkich i jakieś tysiąc razy były podkreślane ich atuty i obcisłe stroje, przez co miałam wrażenie, że autor nigdy nie miał do czynienia z kobietą, bo nie, nie ślinimy się na widok rzucających przekleństwami, chamskich i niepotrzebnie agresywnych typków! Postacie kobiet napisane w sposób nieśmieszny, całość odrzuca od siebie.
Co do samej fabuły: nie wiem, o czym ta książka była. Po pierwsze: zaczęłam ją, przesłuchałam trochę i szczerze? Zapomniałam, że w ogóle ją zaczęłam. Potem w trakcie dalszego słuchania znowuż zapomniałam, o czym jest, bo wrzucanie ciągłych rozwlekłych i nic nie wnoszących do fabuły opisów nie sprawi, że będę chciała ją przeczytać. W fantastyce jeszcze zrozumie, ale w kryminale? Całkowity brak tempa, zainteresowania czytelnika, niemiłosiernie rozwleczona. Może plusem miało być pokazanie miasta, ale nigdy w Łodzi nie byłam i nawet przed sekundę nie poczułam się zachęcona do odwiedzin.
Strasznie się zawiodłam i mam poczucie zmarnowanego czasu, którego nie uratował nawet ulubiony lektor.
Kolejny debiut kryminalny dodatkowo osadzony w mojej rodzinnej Łodzi. Niestety, nie jest to pozycja jakoś specjalnie wyróżniająca się na tle zalewu kryminałów od naszych rodzimych autorów. Tak do połowy książki ciężko było mi się wciągnąć, strasznie mnie nużyła. Nie rozumiem tego rozwlekania książek ostatnimi laty. Kiedyś wystarczyło 300 stron i otrzymywaliśmy całkiem zgrabne kryminały. Dziś minimum to jakieś 600 stron z czego połowa jest właściwie o niczym. Dodatkowo czuć było, że to debiut, gdyż dialogi momentami były wręcz drętwe i ciężko się je czytało. Cała intryga też wydumana strasznie i nie do końca mnie przekonała. Tak od połowy akcja przyspieszyła, coś się zaczęło dziać, ale i tak mnie nie do końca dałem się wciągnąć. Osoba mordercy też daje się w pewnym momencie wytypować. Dodatkowo mamy tu wątek molestowania dzieci, który ostatnio jest bardzo chodliwy i wciskany właściwie wszędzie. Podsumowując, lektura nie rzuca na kolana, średniak i tyle. Plus jak zawsze za Łódź, choć klimat miasta średnio odczuwalny. Autora nie skreślam i może jeszcze kiedyś dam mu jeszcze szansę.
Dobry pomysł na fabułę, aczkolwiek jej poprowadzenie raczej takie sobie. Mnóstwo niepotrzebnych nazwisk i opisów miejsc, które są na cokolwiek przydatne tylko jeśli zna się dobrze Łódź. Autor ma poprawny, choć nie powalający zgrabnością styl. Zakończenie dość rozczarowujące - z jednej strony mordercą okazuje się bohater którego znamy z wcześniejszych kart powieści, ale z drugiej nie mamy żadnych przesłanek żeby sami wydedukować że to właśnie on jest zbrodniarzem, więc ostatecznie czytelnik ma wrażenie, że rozwiązanie pojawiło się znikąd. Główny bohater jest przemocowcem, który wyżywa się na ludziach podczas przesłuchać - trudno go lubić. Wątek romantyczny koncentrujący się na "superobcisłym mundurze".
"Odwet" to rasowy, bardzo mroczny kryminał, w którym wątek śledztwa miesza się z thrillerem psychologicznym. To opowieść o winie, karze i o tym, że przeszłość – podobnie jak nałóg – rzadko daje o sobie zapomnieć. Widerski doskonale buduje napięcie. Z każdą kolejną stroną historia zabójcy alkoholików i policjantów, którzy próbują go złapać, jest coraz bardziej wciągająca. W pewnym momencie wciąga do tego stopnia, że nie można oderwać się od lektury. Polecam!
Mocna powieść kryminalna łódzkiego autora Adama Widerskiego o seryjnym mordercy, który "wysyła" swoje ofiary na wieczny... odwyk. Jak wydarzenia z przeszłości mogą zmienić życie wielu osób. Kibicowanie komisarzowi Piotrowi Krzyśkiemu obowiązkowe! Polecam👍