Ogromnie się zawiodłam.
"Odpowiedzią na pytanie "Jak uratować świat?" może być efektywny altruizm, czyli filozofia oparta na wykorzystywaniu rzetelnych badań naukowych i racjonalnego rozumowania w celu wypracowania najlepszych możliwych sposobów pomagania innym." - oto cytat z książki, która zupełnie się tych zasad nie trzyma.
Książka traktuje czytelnika jako osobnika, który pracuje w korpo-biurze i jeździ na wakacje na Bali. A co z ludźmi, którzy ledwo się utrzymują, a chcą zmniejszyć swój ślad węglowy? Co ta książka im proponuje? Zmianę pracy na taką, gdzie będzie można komuś pomagać ;))))) Jakież to dla autorów proste! Książka zrzuca całą odpowiedzialność za globalne ocieplenie na JEDNOSTKĘ, a nie na SYSTEM, nie na NAJBOGATSZYCH, nie na wielkie koncerny, które mają największy wpływ na nasze środowisko. Co mamy zrobić my, których nie stać na ekologiczne wakacje, na inwestycje w lepsze dla środowiska alternatywy? Książka w większości podaje alternatywy tylko dla osób, które na to STAĆ, bo mają spare money i spare time na to wszystko (podaje nawet linki do stron, na których można sobie te rzeczy kupić).
Dodatkowo książka nie ma nic wspólnego z "rzetelnymi badaniami naukowymi", na całą tę książkę wypowiadał się chyba tylko jeden naukowiec z Uniwersyetetu Warszawskiego (a i tak to było tylko kilka pytań do profesora, jak dba o środowisko w życiu codziennym). Większość przypisów była do blogów, Green Peace (a powinniśmy wiedzieć, że Green Peace nie zawsze jest taki Green), do TEDA, do Wikipedii, do gazet, YouTube. Tak naprawdę jedną z niewielu stron internetowych, do których się tam odwoływano i są naprawdę rzetelne, to Nauka o Klimacie. Reszta rozdziałów blogerek, influencerek jest po prostu do dupy. Książka na pewno nie jest warta zakupu, a tym bardziej podarowania jej komuś na prezent (np żeby przekonać kogoś do zastanowienia się nad losem naszej planety).
Jeśli chcecie zmienić świat, najpierw zmieńcie system, zmieńcie polityków, walczcie o rozwój w każdym kierunku.