Nie mogę uwierzyć, że Krytyka wypuściła tak słabą książkę. Tytuł i opis zapowiadały ciekawą lekturę. Spodziewałam się jakiejś głębszej analizy, odpowiedzi na „dlaczego” kościół wyklucza, chociaż tego słowa w tytule nie ma… i chyba nieprzypadkowo, bo w zasadzie książka nie oferuje żadnego „dlatego”.
Jest to zapis rozmowy dziennikarki z dwoma osobami, które wypowiadają się na tematy czasem bliskie, a czasem na takie, o których nie mają pojęcia. Dziennikarka nie zadaje żadnych trudnych pytań. Zupełnie nie drąży, czasem przypomina Holecką, którą prezesowi zadaje niby-trudne pytanie dla beki.
Rozmówcy w jakiś patetyczny sposób opowiadają o swojej wierze, no i spoko, ale jednocześnie dzielą się spostrzeżeniami jak prawdami objawionymi, które faktami nie są. Jakieś dziwne i nieprawdziwe opinie o hinduizmie. Straszliwie durne i nienaukowe opinie o aborcji - jak to możliwe, że KryPol puścił tekst „aborcja jest zawsze zła i wszyscy się zgadzamy z tym, że jest moralnie szkodliwa”?? Ale chyba najbardziej mnie wkurzył fragment na stronie 39, który źle definiuje pedofilię, a rozmówcy zastanawiają się, dlaczego kościół „nie robi testów psychologicznych, aby wyeliminować pedofilów i pedofilię z kapłaństwa”. Jest XXI wiek i odróżnienie pedofilii w sensie parafilii w kontekście seksualności oraz pedofilii w sensie czynów pedofilskich to podstawa, i wiadomo, że większość aktów przemocy seksualnej wobec dzieci wynika nie z preferencji i zaburzeń seksualnych, tylko z wykorzystania relacji władzy. Dlaczego to nie zostało w ogóle sprostowane?
No naprawdę, ogromny zawód ta książka, zapowiadała się nieźle, a wyszło jakieś pitolenie o kościele bez żadnej głębszej refleksji, a odniesienia do filozofów na poziomie gimnazjum też nie pomagają.