Pełna żaru, energetyczna opowieść o miłości w brutalnym świecie boksu.
W miłości nie ma kompromisów. Można się temu poświęcić i walczyć o uczucie albo bawić, ignorować, a potem zostać z pustym i niezdolnym do miłości sercem.
Ona – córka boksera o międzynarodowej sławie. On – pretendent do tytułu Mistrza Świata.
Jedna Gala Mistrzów wywraca ich życie do góry nogami. Czy odnajdą się w świecie, który oboje równie mocno kochają, co nienawidzą? Czy tajemnice, które mają przed sobą, nie przeszkodzą im w drodze do szczęścia?
„Ring Girl” miałam okazję czytać bardzo dawno temu i dlatego, ta opinia nie jest pisana (na dzień dzisiejszy) na świeżo. Emocje, które towarzyszyły mi po skończeniu tej pozycji generalnie w kilku słowach są nie do opisania. Ale może zacznijmy od początku.
Eden jest córką emerytowanego, zrzuconego z piedestału boksera, którego posądzono o podawanie dopingu swojemu najlepszemu zawodnikowi. Dziewczyna żyje z dala od ojca, mimo starań o lepszy kontakt ze swoim jedynym rodzicem, niestety każda próba spala na panewce i kończy się kłótnią. Eden studiuje w Nowym Jorku, chociaż studia są dla niej tylko zajęciem, które wybrał jej ojciec, chcący aby jego córka trzymała się, jak najdalej od boksu. Pewnego dnia najlepszy przyjaciel Eden i jednocześnie chłopak do łóżka- Carter wygrywa bilety na walkę bokserską. Pierwszą osobą o jakiej chłopak myśli jest właśnie Eden i to ją zaprasza na wyjście, z którego liczy, na randkę. Udają się do miejsca, ale w międzyczasie okazuje się, że Eden otrzymała od ojca bilety VIP i staruszek poprosił ją, aby usiadła na jego miejscu. Carter razem z Eden udają się tam i chwilę później spotykają Logana „Dante” Johnsona, który jest bokserem, ale z powodu kontuzji mężczyzna może patrzeć na walki bokserskie i marzyć o powrocie do zdrowia. Carter ulatnia się z loży VIP, a Eden nie chcąc zostać rozpoznaną przez Logana i obrzuconą wyzwiskami skierowanymi w stronę jej ojca, postanawia ulotnić się z imprezy. Problem w tym, że potyka się, ale zamiast uderzyć w twardą ziemię, ląduje na kolanach nikogo innego, jak Logana. Jej rycerz na białym koniu chce zadośćuczynienia, na które Eden się zgadza. Brnąc z każdą kolejną sekundą w coraz większą sieć kłamstw.
Ileż ja się kurwiłam przy tej książce to nie macie nawet pojęcia! K.N. Haner znowu wprowadziła mnie w ciemny las i zostawiła bez latarki. „Ring Girl” to kolejna udana pozycja autorki! Jak na jednotomową książkę, dzieje się tu cała masa wydarzeń, które mają swoje rozwiązanie kilka rozdziałów później.
Eden jest świetną bohaterką! Momentami mnie irytowała, bo zachowywała się jak księżniczka „że jak to ona ma nie mieć, jak musi”, ale ogarnęła się i potem okazała się być naprawdę super dziewczyną. Logan... o nim długo można opowiadać. Podobał mi się, ze względu na swoją początkową skrytość. Generalnie mało co mówił o sobie i otwierał się i przed Eden i przed nami bardzo powoli. Lubię takich facetów, którzy są jak zagadki. Powiedzą ci coś, ale nie wyśpiewają wszystkiego do końca i weź się domyślaj, co dalej sama. O tak! Chce więcej! Carter z początku mi się podobał, ale potem przestał. Nie chce tu uprzedzać faktów. Przeczytacie to sami zdecydujecie, za kogo go macie.
Za to ojciec Logana i ojciec Eden to skurwysyny do potęgi n-tej! Boże, co za gnoje patentowane! Jednego przez drugiego nienawidzę bardziej i wyzywałam ich od najgorszych, podczas czytania fragmentów, gdzie byli. Zresztą nawet Kasi pisałam swoją opinię o tych panach i mam nadzieję, ze uśmiała się do łez, kiedy klęłam gorzej niż szewc na nich. Ale spokojnie, Was też to czeka, także jestem szczęśliwa, że mam to za sobą.
Mam wrażenie, że „Ring Girl” to książka przy której autorka myślała dość długo, zanim poprowadziła akcję. Wszystko jest tu przemyślane i napisane w sposób, który sprawia, że książkę dosłownie się pochłania. Co więcej, Kasia wyleczyła moją niemoc czytelniczą, właśnie tą pozycją, za co serdecznie jej dziękuję.
Fabuła skupia się głównie na Eden, ale dość często Logan, ze swoimi problemami wciska się w świat tej dziewczyny i nagle muszą radzić sobie razem. Nie tylko z przeciwnościami losu i własnymi rodzicami. Ich psychika i emocje są o wiele bardziej złożone, niż mogłoby się to wydawać na pierwszy rzut oka. Na pewno zauważycie to podczas czytania.
„Ring Girl” to pozycja, którą polecam. Świetna, wciągająca i pełna świeżego powiewu w romansach, które jeden po drugim są takie same. Jest to książką, którą będziecie zabierać ze sobą do kuchni i mieszając w garnkach, druga ręką będziecie trzymać właśnie tę książkę, a wasz wzrok będzie ślizgał się po tekście. Będziecie nienasyceni tą pozycją. A jak już ją skończycie, będziecie jeszcze bardziej spragnieni Logana i Eden.
W sumie to nie wiem co myśleć o tej książce. Z jednej strony bardzo mi się podobała. Była taka inna. Podczas jej czytania miałam wrażenie, że czytam książkę od zagranicznej autorki. To na pewno na plus, bo w ogóle nie można zauważyć, że napisała to polska autorka.
Jednak z drugiej strony było kilka rzeczy, które mi się nie podobały. Ciągłe powtarzanie bohaterki, że w łóżku jest uległa. Powiedziała to raz i starczy. Może po prostu mi się to rzuciło w oczy.
Powieść, mimo że ma wady, to jednak bardzo mi się podobała.
Eden córka byłego mistrza świata w boksie, prowadzi własne życie w Nowym Jorku. Pewnego dnia zostaje zmuszona pójść na galę gdzie poznaję Logana. I tak rodzi się początek trudnej relacji opartej na kłamstwie... Bardzo mi się ta książka podobała. Eden stara się być silną i niezależną kobietą ale jednak bardzo chciałaby być kochana. Dlatego plus za bohaterów, jest dużo tajemnic no i są sceny seksu chociaż one są tu dodatkiem do romansu i nie przyćmiewają fabuły co mi się mega podoba ! Całość z dobrym przesłaniem, czyta się szybko i naprawdę przyjemnie, polecam !!!
Mocno zawiodłam się na tej książce. Jest to pierwsza pozycja tej autorki po jaką sięgnęłam i prawdopodobnie ostatnia. Fabuła średnio wciągająca, w moim odczuciu relacja głównych bohaterów była trochę naciągana, a Eden to bardzo irytująca postać.
"Ring Girl" to po prostu pozycja, przy której można miło spędzić czas. Jest tu parę dramatów, sytuacji, które mię zaskoczyły. Słuchało mi się jej całkiem przyjemnie i na pewno sięgnę jeszcze po jakieś książki tej autorki.
„Ring girl” klimatem bardzo przypomniała mi moją ulubioną serię o bokserach. Mowa oczywiście o „MMA Fighter" autorstwa Vi Keeland. Jak tylko zaczęłam czytać, od razu poczułam, że to jest to, co lubię. Także, jeśli tak jak ja lubicie ów cykl lub po prostu szukacie czegoś o bokserach, to serdecznie polecam Wam zerknąć na tę pozycję, ponieważ wprowadza fajny klimat. Dodatkowo jak wspomniałam zarówno Eden, jak i Logan mają swoje tajemnice, co wprowadza nutkę tajemniczości do historii.
Akcja książki nie jest mocno wyszukana, ale mam wrażenie, że została przemyślana, ponieważ nic nie dzieje się bez przyczyny. Wszystko, co pojawia się w tej historii, pojawia się po coś. Ma jakiś cel, dzięki czemu nie pojawiają się zbędne opisy, dialogi ani żadne lanie wody. To mi się bardzo podoba, ponieważ autorka od początku napisała wszystko bardzo konkretnie. Eden ma swoją tajemnicę, Logan również skrywa nieco mroczniejsze sekreciki. Niektórym przeciwnościom losu muszą stawić czoła osobno, a innym razem. Relacja pomiędzy postaciami nie rozwija się wolno, ale też nie pędzi. Jest taka, bym powiedziała, dość stonowana.
To moje szóste spotkanie z tą autorką i właściwie sama nie wiedziałam czego mam się spodziewać po tej książce. Praktycznie każda z historii, jakie miałam okazję poznać, jest inna i w tym przypadku okazało się tak samo. Nie jest to pozycja z mafią w tle, nie jest to nic na miarę „Sponsora". To kolejny jednotomowy romans. Idealny na letnie, gorące wieczory. Podoba mi się to, że co by nie wyszło spod pióra Haner czy to nieco lepsza, czy nieco gorsza historia wszystkie mi się podobają. Nie mówię oczywiście, że ta jest zła, ona jest po prostu inna niż pozostałe, jakie miałam okazję czytać. Każda jest wyjątkowa na swój sposób i nie da się jej nie lubić, bo to K.N. Haner.
Jak już wcześniej wspomniałam „Ring girl" to lekka i przyjemna historia w sam raz na jeden, letni wieczór. Sceny seksu na pewno rozpalą Was do czerwoności. Pojawia się kilka tajemnic, ale nie jest to jednak nic wyszukanego. Jeśli potrzebujecie pozycji nieco bardziej wymagającej to od tej autorki polecam „Zapomnij o mnie" również od Wydawnictwo Kobiece. Tak jak mówię, jest to luźniejszy romans, z czego bardzo się cieszę.
Ona - córka byłego Mistrza Świata w boksie On - pretendent do tytułu
Czy odnajdą się w świecie, który oboje równie mocno kochają, co nienawidzą? Czy tajemnice, które mają przed sobą, nie przeszkodzą im w drodze do szczęścia?
Kolejna przeczytana książka tejże Autorki i mogę powiedzieć, że po raz kolejny się nie zawiodłam.
Romanse czytam po to by się odprężyć. Uciec w inne klimaty czytanych przeze mnie książek i zawsze jakoś tak pada na K. N. Haner? Przypadek? Nie sądzę. Jak dla mnie Kasia pisze świetne romanse z tych, które miałam okazję przeczytać.
Ona - Eden - córka byłego Mistrza Świata przypadkowo powraca na terytorium związanym z boksem. Wybiera się na Galę Mistrzów z kolegą z którym jest w stosunkowo może trochę dziwnej relacji, ale zależy co komu odpowiada...
Spotykają na Gali Jego - pretendenta do tytułu - Logana. Jak to bywa u bokserów. Nieziemsko wyglądający, do tego pewny siebie mężczyzna, który wie czego chce od życia.
Przypadkowo? A może i nie przypadkowo? Eden ląduje na kolanach Logana. Czy w tym momencie zaczynają na siebie spoglądać inaczej? Hymm.. zobaczymy. Oczywiście nie uszło to uwadze dziennikarzom, którzy od razu zwęszyli nowy materiał na pierwszą stronę. Oczywiście nie było by w tym nic dziwnego, że Logan ratuje kolejny raz Eden przed błyskami fleszy natarczywych dziennikarzy. Logan zabiera Eden do swojego mieszkania.
Czy wywiązuje się z tego coś namiętnego? Coś niedozwolonego? Zakazane jabłko?
Namiętność jest cudowna tak jak i zgubna. Przez nią brniemy w kłamstwa, które później jest trudno odkręcić, ale czy my sami nie okłamujemy siebie bądź najbliższych? Zawsze wybieramy mniejsze zło w postaci kłamstwa, niż to by wyjawić bolesną prawdę.
Do czego mogą doprowadzić skumulowane kłamstwa, nienawiść do drugiej osoby oraz chęć dominacji? Do czego może być zdolna osoba zaślepiona nienawiścią? Jak radzić sobie z presją otoczenia?
"Bo nieważne, ile razy upadniemy. Ważne jest, by przyznać się do błędów i próbować je naprawić, a potem iść dalej. Najgorzej jest stać w miejscu i nic nie robić".
Nuda. Może i romans o nieco innym podłożu niż większość, ale jednak nudny. Niby była akcja, analizy psychologiczne itp., ale to nie zmienia faktu, że nic ciekawego się tutaj nie działo. Wątki były niespójne ze sobą, a bohaterowie bardzo nudni i przewidywalni...
Książka była dobra do pewnego momentu, później to już totalna masakra :/ Bohaterowie byli strasznie irytujący, główna bohaterka była hipokrytką- sama nie chciała być okłamywana, a cały czas okłamywała Logana. Końcówka była pogmatwana. Czułam się jakbym czytała "Trudne Sprawy" w wersji papierowej.
"Ring Girl" to książka która nokautuje A następnie pożera w całości, bez najmniejszych skrupułów. Eden jest dziewczyną którą pochodzi ze świata boksu - ojciec to były mistrz świata I kiedyś trener więc powinna w tym świecie siedzieć I błyszczeć. Jednak los sprawił że posadzenia o podawanie dopingu młodemu podopiecznymi wszystko przekreslilo. I tak oto córka byłego mistrza jest odcięta od świata walk. Jednak gdy jej kumpel I w sumie (do końca nie ogarniam ich relacji) facet do łóżka (sexfriend?) - Carter - wygrywa bilety na galę, a jakby tego było mało to jej ojciec przysyła jej bilety VIP. Ale cóż to - nikt jej nie rozpozna, bo odeszła z tego świata jako dziecko. W czasie gali "wpada" na Logana "Dante" Jonhnsona - pretendenta do tytułu mistrza. Jakiez jest jej zaskoczenie gdy po tym jak Carter się ulotnił I to właśnie Logan ja uratował. Po tym już wydarzenia potoczyły się spirala którą wciągala czytelnika coraz bardziej I bardziej. Było to jak uczucie uzależnienia. Eden jest postacią którą na pewno nie jest obojętna. Wręcz przeciwnie. Przez całą książkę miałam z nią relacje love-hate, która sprawiała że książka prawie ladowala po drugiej stronie tramwaju. Obecność innych osób mnie powstrzymywala. Logan to mój typ faceta w książkach. Oj zdecydowanie I jeszcze te informacje który były dozowane umiarem tylko powstały moje zainteresowanie nim. Innymi ważnymi dla fabuły postaciami byli ojcowie Eden I Logana. Ostanio chyba tylko Arthur z Cavalierri Della Morte mógłby się z nimi równać. Czyli panowie są piep... W wielkości od Ziemi po nieskończoność. Jakbym kogoś takiego spotkała w moim życiu to chyba bym nie wytrzymała I wybuchła. (Czytaj potencjalne czyny karalne). Inna postacią wg mnie tragiczna jest Elodie, w PR Rwnym momencie jej nienawidziła ale potem zaczelam jej bardzo współczuć I mieć nadzieję że sobie poradzi, ale z czym to będziecie musiały się dowiedzieć czytając Ring Girl. Nawet jak jest popołudnie A ja skonczylamczytac rano to dalej buzuje od emocji. Wyczerpuje kolejnej książki p. Haner z niecierpliwością!
„Bo nie ważne, ile razy upadamy. Ważne jest, by przyznać się do błędów i próbować je naprawić, a potem iść dalej. Najgorzej jest stanąć w miejscu i nic nie robić.”
Już za niecały tydzień w księgarniach pojawi się nowa powieść K.N.Haner. Tym razem autorka zabiera nas w przygodę po świecie bokserskim. Pokazuje, jak sport i dążenie do marzeń może wpłynąć na życie, a także na naszych najbliższych. Pozostaje więc pytanie czy warto? Na te pytania odpowie nam historia Eden, która za wszelką cenę próbuje odsunąć się od świata boksu, ze względu na to, jak ten wpłynął na ojca. Wiadomo w życiu są zgrzyty, kłótnie, nie zgadzamy się nawet z najbliższymi, ale nawet w pogodzie przychodzi czas na burze. Niestety były Mistrz Świata w boksie nie potrafił zapanować nad nerwami i aż za bardzo poniosło go podczas jednej z wielu kłótni z córką. Użył siły, a czara goryczy się przelała. Eden wyprowadziła się od ojca i aktualnie studiuje poza granicami rodzinnego miasta, co nie przeszkadza dziewczynie czerpać korzyści z pieniędzy ojca. Nikt z rówieśników nie ma zielonego pojęcia kim jest Eden, co doprowadza, że pewnego wieczoru wraz z kumplem ląduje na gali boksu i spotyka dawno niewidzianego znajomego z dzieciństwa.
„Spotkanie Logana było dla mnie początkiem podróży, która miała być lekcją na całe życie.”
Logan Dante Johnson. Bokser z krwi i kości. Przynajmniej na pierwszy rzut oka, ponieważ wewnątrz, kiedy ominie się bańkę mydlaną nadmuchaną przez ojca pretendenta do tytułu okazuje się być wrażliwym mężczyzną, który żyje pod kloszem. Pielęgnowany i doglądany przez ojca, który dba jedynie o to, żeby syn zdobył jego wymarzony tytuł. Jak się okazuje jest gotowy poświęcić wszystko i nie boi się podjąć pewnych kroków i pójść po trupach do celu. Jednak po spotkaniu Eden na gali Logan zaczyna interesować się nie tylko sportem, ale czy tajemnice, które pojawią się między tą dwójką nie przeszkodzą w ich miłości? Czy będą w stanie zaakceptować siebie takimi jakimi są? I co się stanie, kiedy dopadną ich demony przeszłości?
„- Przyniosłaś mi szczęście. Wiedziałem, że tak będzie. - Szczęście? Nie. To tylko twoja zasługa. -Wygrałem w trzeciej rundzie, a ty ją zapowiadałaś.”
Po raz kolejny czytając książkę autorki dostrzegam drugie dno w powieści. To nie są płaskie historie i romanse, w których chodzi tylko o seks. Tak, jak było to w przypadku „Drwala” tak i tutaj mamy przedstawioną pewną wartość. Tym razem autorka pokazuje jak ważne jest dobre poznanie człowieka, a także przedstawia cały proces poznawania się. Chodzi tu nie tylko o wymienienie formułek grzecznościowych, ale o poznawanie zalet, a także i co może ważniejsze wad drugiego człowieka i zaakceptowania ich, a szczególnie pokochania!
„Każdy dzień dawał mi dowody na to, że Logan jest kimś wyjątkowym. A ja? Ja byłam tego przeciwieństwem.”
Bardzo podobała mi się relacja między bohaterami, a także emocje, które w każdej scenie historii były jakby wycięte z życia prawdziwego i wklejone na kartki papieru. Ten realizm, sprawiał, że nie raz miałam ochotę zaklaskać z podziwu dla autorki. Tym bardziej realizm budującej się między Eden a Loganem relacji. Oboje mieli swoje tajemnicy, swoje problemy, a uczucie między nimi nie zostało zobrazowane w cukierkowo słodki sposób. Idealnie zostało wszystko wyważone, przez co jeszcze przyjemniej mi się czytało, a wręcz powiem, że nie kibicowałam bohaterom, a raczej byłam ciekawa czy „Dante” zdobędzie tytuł mistrza.
„Logan był jak zakazany owoc. Nie powinnam wdawać się w nim w jakąkolwiek relację, ale to było silniejsze ode mnie.”
Podczas czytania nic nie rzuciło mi się w oczy co mogłoby być minusem, może czasem zachowanie Eden mogło przyprawić o ból głowy, ale to właśnie ta nutka klimatu, która ukazuje, że mimo zażaleń do ojca, ta jednak była nieco rozpuszczoną córeczką tatusia, która, gdy nie dostanie czegoś, głośno lamentuje i tupie nóżką, czyż nie tak właśnie zamierzała odgryźć się na byłym mistrzu? Wiernym fankom autorki, a także lubujących się w romansach z wątkiem sportowym, na pewno się spodoba, jednak jak wyżej wspomniałam nie można patrzeć jedynie na ten aspekt, a szukać głębiej, ponieważ jak widać pod twardą skórą oraz górą mięśni może kryć się wrażliwa osoba.
Szczególnie polecam na letni, wakacyjny wieczór, książka leciutka i króciutka, więc jej czytanie będzie samą przyjemnością 😊.
Za udostępnienie egzemplarza serdecznie dziękuję autorce oraz Wydawnictwu Kobiece.
Romans sportowy? To lubię :) „Ring girl” to moje drugie spotkanie z twórczością KN Haner po „Zapomnij o mnie” i jestem dość zadowolona w lektury. Wprawdzie Eden bywała irytująca, ale całość fabuły i to, że pewne kłamstwa musiały wyjść na jaw, przykuły moją uwagę. Logan - bokser z krwi i kości, chociaż uwikłany w relację z toksycznym ojcem - to ciekawa postać, która intryguje i rozgrzewa wyobraźnię. Lektura na jeden kęs jak się patrzy.
Zawiodłam się, bo spodziewałam się czegoś lepszego. Dorośli bohaterowie zachowywali się jak dzieci. Nierozbudowane persony, wątki też jakieś niespecjalne. Gwiazdki za pomysł i styl pisania, który pozwalał mi na przeczytanie do końca, chociaż w dużej mierze skalałam po dialogach. Po przeczytaniu pierwszej książki autorki zastanawiam się czy sięgnąć po kolejną.
Eden to córka byłego mistrza świata w boksie, Logan to pretendent do tytułu. Boksowania Logan uczył się u ojca Eden, jednak afera dopingowa sprawiła, że ich ścieżki się rozeszły a pomiędzy mężczyznami zapanowała wzajemna wrogość. Eden była wtedy dzieckiem, dlatego gdy wpada na Logana na gali bokserskiej, mężczyzna jej nie rozpoznaje. Dziewczyna zataja przed nim swoją tożsamość pewna, że nigdy więcej się nie spotkają. Dzieje się jednak inaczej i wkrótce ich znajomość nabiera tempa. Eden wie, że powinna wyznać Loganowi prawdę, ale za bardzo się boi, że zniszczy w ten sposób ich kiełkujące uczucie. Brnie więc w kłamstwo niepomna, że ma ono krótkie nogi a gdy prawda wyjdzie na jaw, może być już za późno na tłumaczenia...
Pani Haner szturmem podbiła serca kobiet w Polsce a recenzje jej powieści dosłownie zalały zarówno blogosferę, jak i czytającą społeczność Instagrama. Miesiącami obserwowałam zdjęcia kolejnych książek jej autorstwa pojawiające się niczym grzyby po deszczu, nim zdecydowałam, że pora chyba się zainteresować i przetestować na sobie o co chodzi w tym szaleństwie. Tak więc zeszłej niedzieli zasiadłam na kanapie z "Ring Girl" w jednej ręce i herbatą w drugiej i schrupałam tę powieść zanim nastał wieczór. Miałam duże obawy, bo za każdym razem, gdy sięgałam po "gorący romans" typu new adult, kończyło się to totalną katastrofą; wyobraźcie sobie zatem moje zdumienie, gdy okazało się, że pierwszy raz w życiu mam w stosunku do książki tego gatunku pozytywne odczucia.
Miałam cichą nadzieję, że tak znana i doświadczona autorka jak Pani Haner sprawi, że wreszcie przekonam się do podobnych powieści. Czy się udało? W pewnym stopniu. Nie mogę powiedzieć, że romanse typu new adult stały się moim ulubionym gatunkiem, ale z pewnością jest to najlepsza książka tego rodzaju, jaką czytałam, i dzięki niej z większym zainteresowaniem będę patrzeć na inne tego typu powieści. Lektura nie wciągnęła mnie tak bardzo, jak miałam nadzieję, ale to po części moja wina. Będąc może po 1/4 książki przeglądnęłam pobieżnie jej dalszą cześć, żeby dowiedzieć się jak długo Eden będzie zwodzić Logana (co chyba jest mocnym dowodem, że opowieść jednak wzbudziła moją ciekawość) i zaspojlerowałam sobie na własne życzenie większość wydarzeń. Tak że tego. Zdarza się.
Największym zaskoczeniem na plus, i to ogromny, były sceny miłości fizycznej. To zawsze był ten element tego typu powieści, który budził u mnie najwięcej niesmaku i najbardziej obniżał ocenę - bo sceny te były opisane zbyt wulgarnie albo zbyt infantylnie, a do tego wszystkie zdawały się jednakowe poprzez powtarzanie w kółko trzech czy czterech zwrotów, które autor uznał za ciekawe. "Ring Girl" zasłużyła na moje uznanie przede wszystkim dlatego, że nie było tutaj wulgaryzmów pojawiających się tylko w takich scenach i pasujących do reszty powieści jak wół do karety, wszystko było zrobione ze smakiem i doskonałym wyczuciem. To było tak inne od tego, do czego byłam przyzwyczajona, że zasłużyło na dodanie ekstra punktu do oceny.
"To był mój plan na najbliższe sto lat. Nie zakochać się. Nie angażować. Korzystać z życia i niczego nie żałować."
Z kolei rzeczą na minus była niestety główna bohaterka. Nie mogę powiedzieć, żebym jej jakoś specjalnie nie lubiła, ale okropnie irytowały mnie jej dziecinne, egoistyczne zachowania. Jeden przykład, na samym początku książki, żeby nie spojlerować niczego istotnego - gdy Eden jedzie odwiedzić ojca i dowiaduje się, że poznał kobietę i poprosił ją o rękę. Eden się wściekła, wygarnęła mu różnicę wieku, zrobiła wielką awanturę, a kiedy ojciec powiedział jej, że to jego sprawa, ta złapała walizkę i trzepnęła drzwiami. Co, cholera? Co, ja się pytam? Jakim prawem Eden irytuje się, że ojcu nie podoba się (ale tego nie zabrania!) jej znajomość z Loganem, a potem sama dostaje ataku szału, że jej ojciec na drugim końcu kraju znajduje sobie partnerkę? Jak w ogóle można się o coś takiego wściec? Powinna chyba być szczęśliwa, że i ojciec znalazł szczęście. Nie rozumiem tego. A Eden zachowała się w podobnie irracjonalny sposób jeszcze nie raz.
Dla kontrastu postać Logana uważam za bardzo dobrze skonstruowaną. Nie powiem jednak nic więcej, bo to taki bohater, którego najlepiej odkrywać samemu.
Kolejna rzecz, to słabe przygotowanie autorki do tematu. Piszę to jako fanka boksu, która oglądała w swoim życiu setki gal bokserskich. Walka o mistrzostwo jest wspominana kilkadziesiąt razy na przestrzeni tej książki, ale nigdy nie dowiadujemy się co to za mistrzostwo. Stanu? Kraju? Świata? Nie wiadomo. Miłym akcentem, który ogromnie zwiększył by wiarygodność tej historii byłoby poświęcenie dwóch minut na wyszukanie istniejących federacji bokserskich i dodanie jej nazwy - bo każda z federacji organizuje swoje walki o mistrzostwa. O której mowa? IBF? WBA? WBC? WBO? Jakaś fikcyjna? Bez federacji nie można walczyć o mistrzostwo, więc wyszło słabo. Ostatnia rzecz, do walk o mistrzostwo przygotowuje się miesiącami. Zawodowi bokserzy jak Floyd Meyweather, Manny Pacquiao czy moi idole bracia Klitschko nie walczą co trzy dni! Sparingi na sali treningowej - owszem. Ale nie poważne walki. Zawodowy bokser odbywa średnio jedną walkę na rok, więc książka nie ma praktycznie nic wspólnego z rzeczywistością. Rozumiem, że nie recenzuję literatury faktu tylko powieść dla kobiet, ale bez przesady - research tematu zająłby autorce 10 minut.
"Bo nieważne, ile razy upadniemy. Ważne jest, by przyznać się do błędów i próbować je naprawić, a potem iść dalej. Najgorzej jest stanąć w miejscu i nic nie robić."
I właściwie ze słabych stron to tyle. Na mocną stroną z kolei były zaskakujące zwroty akcji. Może nie był to poziom thrillera, gdzie czytelnik zbiera szczękę z podłogi, ale i tak brawa, bo kilka razy poczułam się nieźle zaskoczona. Sama akcja płynie żwawo, w środkowej części nieco zwalnia, ale znużenie się nie pojawia. No i im bardziej zbliżamy się do zakończenia, tym szybciej biegnie, a finał jest tutaj naprawdę mocnym akcentem. Szybka akcja w połączeniu z lekkim stylem sprawia, że książkę czyta się łatwo i przyjemnie. Nie byłabym jednak sobą gdybym nie wytknęła kilku błędów stylistycznych - tylko kilku, ale mimo wszystko nad warsztatem można by popracować. Chcę jednak podkreślić, że do gatunku, do którego należy ta powieść, styl pasuje idealnie i za to plus. Nikt nie przeczytałby romansu new adult napisanego językiem Marqueza.
Ogólnie, mimo kilku słabych stron, książka zaskoczyła mnie na plus. Nie mam wielkiego doświadczenia w tym gatunku, bo jak do tej pory jego przedstawiciele mnie skutecznie zniechęcali, jednak Pani Haner udało się zrobić na mnie wrażenie. Szybka, przyjemna lektura, pozbawiona wulgarnych i niesmacznych scen właściwych innym romansom - fakt, że schrupałam ją w jeden dzień chyba z resztą mówi sam za siebie. Jestem na tak. Fankom gatunku spodoba się z pewnością, pozostałym powiem tak: jeśli chcecie spróbować z czym się je ten typ literatury, to jest świetna pozycja na początek. Polecam.
Super rozrywka i takie moje totalne guilty pleasure! Denerwowała mnie jednak bardzo hipokryzja głównej bohaterki... Ciągle miałem problem, że ktoś ją okłamuje, a sama święta nie była. Chciała zbudować związek na kłamstwie, czego osobiście bardzo nie lubię.
Jednak przyznam, że była to bardzo przyjemna lektura ❤
Niestety zawiodłam się. Dla mnie główna bohaterka okropnie irytująca, czytałam się bardziej jakbym czytała opowieść napisana przez nastolatkę poprzez zakończenie. Dwie gwiazdki za oryginalność poprzez wdrożenie tego sportu :)
Romans z boksem w tle jest dla mnie, pasjonatki sportu bardzo miłą rozrywką na jesienne wieczory. Czytelnik zostaje wrzucony prosto w środek brutalnego świata boksu. Razem z główną bohaterką - Eden możemy obserwować walki największych gwiazd prosto z pierwszych rzędów. Książkę czyta się przyjemnie i szybko. Rozdziały są krótkie a cały styl kojarzy mi się nieco z opowiadaniami na Wattpadzie. Dla mnie jest to zdecydowanie zaleta.
Historia jest dość krótka, bohaterowie zapowiadali się ciekawie i na początku dali się polubić, ale po pewnym czasie wydają się bardzo "płascy". Ich zachowanie jest bardzo przewidywalne a dialogi puste.
Miejsce akcji to Nowy Jork, który równie dobrze mógłby być Radomiem, Mediolanem czy też Berlinem. Niezwykłe miasto, którego opis praktycznie nie istnieje. Rozumiem, że książka to romans ale fajnie gdyby została wzbogacona o nieco bardziej obszerne opisy miejsc.
Podobna sytuacja ma miejsce z całą karierą ring girl. Byłoby dużo ciekawiej gdyby autorka zdecydowała się poświęcić temu zagadnieniu więcej miejsca w książce. Przecież można było pokazać bardziej szczegółowo jak wygląda taka praca od środka, przygotowania i treningi oraz emocje bohaterki, które towarzyszą jej przy wykonywaniu nowego zadania.
Zakończenie było nieco komiczne i przerysowane, niestety rozczarował mnie ten słodki, amerykański happy end.
Podsumowując, mimo tych wad "Ring Girl" czytało mi się bardzo przyjemnie i była miłą aczkolwiek krótką rozrywką. Z chęcią sięgnę po inne pozycje autorstwa K.N. Haner.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Eden to córka sławnego i niezwykle utytułowanego emerytowanego boksera. Jego kariera trenerska została brutalnie przerwana, kiedy była jeszcze małą dziewczynką. Oskarżenie o podawanie sterydów młodym zawodnikiem bez czyjejkolwiek wiedzy położyło jej kres. Dziś Eden jest studentką na uniwerystecie w Nowym Jorku i stara się trzymać z dala od wszystkiego, co związane jest z boksem. Najczęściej również od własnego ojca, którego problemy zawodowe przełożyły się na życie prywatne. Za namową swojego przyjaciela i z poczucia samotności łamie swoje postanowienie i idzie na galę boksu. Tam wpada na dawno niewidzianego Logana „Dante” Johnsona. Ich przypadkowe spotkanie rozpętuje nie tylko burzę medialną, ale również doprowadza do znacznego zaognienia konfliktu Eden z jej ojcem. Logan był jednym z zawodników, u którego stwierdzono doping, co sprawiło, że obie rodziny darzyły się nawzajem głęboką nienawiścią. Choć jest to związek oparty na kłamstwie, Logan i Eden brną w niego coraz dalej i dalej. W pewnym momencie jednak skomplikowana sytuacja wymyka się całkowicie spod kontroli, a tych dwoje będzie musiało zadecydować, czy stać ich na przebaczenie tej drugiej osobie w imię miłości.
Wyobraź sobie, że masz ojca - trenera boksu. Wyobraź sobie, że nie żyjesz z nim w najlepszych relacjach. W ogóle nie żyjesz z ludźmi w najlepszych relacjach. Studiujesz coś, czego nie chcesz studiować. Tam poznajesz Cartera, z którym czasem sypiasz, ale nic do niego nie czujesz. Któregoś dnia dostajesz bilety VIP na galę boksu i idziesz tam z kumplem. Siadacie obok gwiazdy boksu, którą kiedyś trenował Twój ojciec. Ty go poznajesz, ale on Ciebie nie. Co robisz? Przyznajesz się czy brniesz w tajemnicę wiedząc, jak wielką nienawiścią On pała do Twojego ojca? K.N. Haner sprawia, że jej książki czyta się z ogromnym entuzjazmem. Uwielbiam ją za to, że nie czuć, bym czytała tanie erotyki polskiej, słabej pisarki. Czytam jej powieści i mówię "wow". Wzdycham do bohaterów i jestem pod wrażeniem jej twórczości.
Cudowna książka z motywem boksu, która potrafiła mnie momentami wzruszyć. Logan miał trudne dzieciństwo, jego ojciec wymagał od niego idealności, a przecież w rzeczywistości nie ma ludzi idealnych. Eden w dzieciństwie doświadczyła przemocy fizycznej ze strony ojca, gdy czasami ten za bardzo się zdenerwował lub nie chciał już zatapiać smutków w alkoholu. Obie rodziny łączy boks, który może być jednak przeszkodą dla miłości Logana i Eden. Czy ta dwójka ma szansę na prawdziwe uczucie, pomimo wrogich nastawień i błędów przeszłości? Moim zdaniem książka zdecydowanie warta polecenia 🥰
This entire review has been hidden because of spoilers.
Książka była całkiem niezła jak na debiut polskiej autorki. Ciężko byłoby odgadnąć, że nie jest to książka zagraniczna, gdyż K.N. Haner stylistycznie pisze bardzo podobnie do autorek amerykańskich. Główna bohaterka momentami zachowuje się trochę irracjonalnie i podejmuje decyzje pod wpływem chwili, postępując w ten sposób jak buntownicza nastolatka, a nie dorosła kobieta. Szczególnie widać to w przypadku, gdy robi dokładnie odwrotnie niż mówi jej ojciec, chcąc go tym po prostu zdenerwować. Bardzo podobały mi się momenty, w których główni bohaterowie rozmawiali ze sobą otwarcie o problemach i swojej sytuacji życiowej. W sumie oceniam książkę na 3.75+
Świetna książka totalnie się w niej zakochałam bardzo mi się podobała. Na początku myślałam, że będzie bardzo schematyczna, ale zdecydowanie taka nie jest. Zakończenie zmiotło mnie z nóg. Czyta się tę książkę z zapartym tchem. Polecam❤
Książka była naprawdę wspaniała. Historia była ciekawa, przez co nie mogłam się oderwać. Było mało ale wystarczająco scen erotycznych. Czułam się jakbym naprawdę czytała książkę zagranicznej autorki.
Książka taka średnia. Nie zaciekawiła mnie zbytnio, myśle że za jakiś czas w ogóle nie będę o niej pamiętać. To w jaki sposób Logan ,,Dante” Johnson dowiedział się kim jest ojciec Ende mogło być bardziej zaskakujące.