Jump to ratings and reviews
Rate this book

Relaks amerykański

Rate this book
Relaks jak chuj. Więcej niż relaks. Wielki, kurwa, relaks. Sztuka relaksu. Relaks większy niż życie. Relaks ci się należy. Relaks nie jest taki drogi. Relaks pod kontrolą lekarską. Relaks DIY. Tak dawno nie miałeś relaksujących wakacji. Zapracowałeś sobie na relaks. Relaksuj się jak gwiazda. Trochę masz sraczkę, to masz tu, proszę, relaks. Zastąp niechciane nudne życie głębokim relaksem. Relaks taki, którego zaznałaś w tej wczesnej fazie życia, kiedy wszystko było zdziwieniem, ciekawością, a czas nie płynął. Relaks, którego już nawet nie pamiętasz.
Śmieszny ten relaks, jest taki amerykański.

224 pages, Paperback

First published June 3, 2015

Loading...
Loading...

About the author

Juliusz Strachota

12 books18 followers
Juliusz Strachota - napisał m.in. powieści ''Relaks amerykański" oraz "Turysta polski w ZSRR". Za tę drugą nominowany był do Nagrody Literackiej Nike. Razem z Jakubem Żulczykiem prowadził podcast "Co ćpać po odwyku".

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
72 (24%)
4 stars
130 (43%)
3 stars
72 (24%)
2 stars
23 (7%)
1 star
3 (1%)
Displaying 1 - 25 of 25 reviews
1 review
October 3, 2023
parę cytatów:
„Chciałem zobaczyć jej tyłek, jak wstaje do gabinetu. Zobaczyłem i był w porządku. Myślałem potem przez pięć minut o tym, jak ją posuwam od tyłu. Potem wreszcie przyszła moja kolej”.

„Nie skumała. Takie młode dupy nie kumają wiele ze złożoności świata. Schowałem papiery do torby, a oznaczało to zapewne, że jestem w tej przychodni po raz ostatni, i z uśmiechem zapukałem do gabinetu numer 4”.

„Latałem, coś sprzątałem, później nażarłem się jeszcze pseudoefedryny i akurat dziś Zosia się nie pojawiła. Było jakieś zastępstwo, ta ciemna taka z Afryki, więc wlazłem na Pudelka, na jej fejsbuka, żeby zobaczyć, czy coś się stało, ale nic nie było”.

„Aptekarka była młoda, ładna, ciemne blond włosy, nieco zmęczone oczy, lekko przymknięte, surowy uśmiech, który się rozszerzył, gdy zobaczyła receptę, i nieduże, ale kształtne cycki. Kolejna zajebista dupa tego dnia. No nie wytrzymam”.
Profile Image for Seda St || upodobania_literackie.
263 reviews18 followers
September 15, 2025
3.5⭐️

jeśli luźne, niechlujne rysowanie to bazgrolenie
to tym samym określiłabym treść tej książki
i wcale to źle o niej nie świadczy! wręcz przeciwnie

to taki dziennik kieszonkowy osoby uzależnionej, pogubionej. Człowieka, który chciałby zjeść świat, a którego ten sam świat zjada.
Bardzo lubię Juliusza Strachotę, ba- nawet czasem wydaje mi się, że go rozumiem! :) Szacunek

jest dostępna w audio, w takim formacie ją konsumowałam i Wam również polecam
185 reviews1 follower
March 16, 2022
Autobiograficzny quasi-dziennik/niepamiętnik lekozależnego dziennikarza.
Płynie się przez tę opowieść o uzależnieniu błyskawicznie - głównie dzięki słodko-gorzkim obserwacjom naszego narratora, który do swojego walącego się życia podchodzi często z humorem i iście xanaxową swadą.
Profile Image for Oliwia Haja.
28 reviews2 followers
April 15, 2024
Zdecydowanie za długa, gdyby skrócić ją i zostawić 1/3 stron to wyszło by na to samo.
Jeżeli jesteś lekomanem lub osobą uzależnioną od czegoś innego, to może to do ciebie przemówi.
Jako trzeźwa osoba męczyłam się z tą lekturą.
Profile Image for tysobiemozesz.
62 reviews5 followers
February 6, 2025
Czyta się to z mieszaniną fascynacji i obrzydzenia. Wchodzi lekko, jak ćpuński bełkot, czuć pęd, czuć tone gruzu, czuć swojskie, polskie realia.


Po siedmiu minutach rozmowy u prywatnego psychiatry, również wypisano mi taką receptę na złoty relaks, więc ani przez chwilę nie kwestionowałam prawdomówności tego notorycznego kłamcy jakim jest autor. Ale!

Mocna rzecz, warta przeczytania.
Profile Image for Mateusz Romanowski.
174 reviews10 followers
June 24, 2026
Rzeczy, które robisz w uzależnieniu, będąc lękowym praktykantem zen jak i wielbicielem warszawskich historii.

Nie pamiętam, kiedy ostatnio przeczytałem coś tak szybko i coś mnie tak wciągnęło, stąd wyjątkowo gwiazdkowane.
Profile Image for Mikołaj.
140 reviews5 followers
November 7, 2022
Cenię sobie poczucie humoru autora i jego dystans do siebie (i chyba wszystkiego), ale tym razem to nie wystarczyło. I o ile w „Turyście polskim…” wszystko grało dzięki wątkowi podróżniczemu, tak tutaj mamy pełne skupienie na uzależnieniu, a efekt finalny w mojej ocenie jest niedostateczny. Wynudzilem się.
Profile Image for Kamil.
150 reviews9 followers
June 6, 2025
Nie wiem co mnie skłoniło by zacząć tą książkę czytać, ale chyba przez tą okładkę, która przypomina taki zbiór bazgrołów i myśli czy też randomowych wykrzykników człowieka żyjącego we własnym świecie i tak czułem się stąpając w butach naszego bohatera. Zaczął od ciekawości, ale wciągnął się na tyle, że pochłaniał świat tak szybko, że zanim się obejrzał przeminął kolejny kawałek czasu od narodzin do śmierci. Nie, to nie jest zabawne jak myślisz czytelniku, bo to jest straszne.

Cały ten stan jakim faszerował się był blogi, odrealniony, piękny bez wrogów czy przykrości, ale to kończyło się, gdy całość z niego wyparowywała i wracała rzeczywistość i problemy jakie sobie fundował, nie zawsze z powodu braku hajsu - miał go w miarę, ale z czasem tego też brakowało, ale także z powodu stale rosnących konfliktów z lekarzami czy pracownikami sięgając już aż po bliskich, co jest najgorszym możliwym scenariuszem człowieka znajdującego się po drugiej stronie lustra. Masz stan, że jesteś i wszystko gra, idziesz spać i wstajesz w innej rzeczywistości. Odlot, co nie? No nie!

Może i jest to przydługi wstęp, ale musicie zrozumieć, że tak książka to nie tylko książka, bo poczytajek jest sporo, to coś co jest nie taką zwykłą spowiedzią człowieka, ale czymś na miarę rozmowy o innej wartości niematerialnej. Nie da się tak tego określić przeze mnie, bo nigdy nie brałem i nie jestem uzależniony od takich używek, ale czytałem i … wiem, że trzeba mieć naprawdę mocna psychikę by przeżyć ten czas ile nasz bohater.

W trakcie można było zauważyć masę lekarzy, których odwiedza, ale tak naprawdę to byli jego pionkami stojącymi na wejściu do krainy marzeń jak karki w klubach nocnych, którzy po odpowiednim wynagrodzeniu dadzą ci to co chcesz, ale od tego są także wyjątki. Takie rzeczy dzieją się wszędzie… pocukrujesz i masz wszystko, ale do czasu, bo dopóki nikt nie zgłębia tematu odnośnie „lekarstwa” jest ok. Gorzej jest później, a zmiejszenie dawki, która działa jak dopalacz lepszego nastroju może wywołać różne skutki. Robi się wtedy kłopot.

Nie jest to może książka z barwionymi brzegami w pięknej twardej i złoconej oprawie jak większość wydawanych, ale ma ona coś więcej niż same literki, bo ma przekaz, który musicie sami dostrzec czytając ją, a co do słów jakimi chce ją określić to słowa gorzkie i pełne te radości jednocześnie…

… Jest ona bezduszna i realistyczna. Ta, która zniszczy waszą psychikę. A do tego jest chora i poyebana… daje radość z czytania każdej jednej literki na tyle mocne, że wasz mózg paruje od nadmiaru pozytywnych informacji… ale, ale… wciągnijcie wnioski, a nie naśladujcie bohatera.
241 reviews5 followers
June 2, 2025
W końcu dzięki wznowieniu, miałam szansę po nią sięgnąć!

Są książki, które się czyta. I są takie, które się przeżywa.
Relaks amerykański Juliusza Strachoty należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii. Nie dlatego, że epatuje dramatem. Nie dlatego, że szokuje. Wręcz przeciwnie – uderza swoją zwykłością. Tym, jak bardzo możliwa, znajoma i realna wydaje się ta historia.

Bohater wędruje przez warszawskie przychodnie, apteki, szpitale, apteki nocne, gabinety prywatne – szukając leków, które mają go „wyciszyć”, „uspokoić”, „dać ulgę”. Ale z każdym kolejnym rozdziałem (czy raczej tabletką – bo książka składa się z 54 krótkich „dawek”) relaks coraz bardziej przypomina otępienie, a potrzeba kontroli zmienia się w całkowite zatracenie.

Strachota nie opowiada o tym z pozycji terapeuty, mędrca czy nawróconego grzesznika. On po prostu pokazuje to wszystko od środka. Jego styl jest zwięzły, chwilami poszarpany, ale właśnie dzięki temu autentyczny. To narracja osoby, która trwa w chaosie i stara się go jakoś zrozumieć. Właśnie ta szczerość jest największą siłą tej książki – bez wstydu, bez upiększeń, bez prób robienia z uzależnienia poezji czy literackiego dramatu. Jest tylko życie – momentami nudne, absurdalne, przygnębiające – i człowiek, który się w nim gubi.

Mimo ciężkiego tematu, Relaks amerykański nie jest książką całkowicie mroczną. Strachota ma ogromne wyczucie ironii, absurdu, momentami bywa wręcz zabawny – ale ta zabawność działa jak nóż w plecy. Śmiejemy się, po czym nagle uświadamiamy sobie, że to nie jest śmieszne. Że to o nas. O naszych znajomych. O kimś, kto w poniedziałek rano idzie do lekarza nie po pomoc, ale po spokój w tabletce.

To książka ważna. Potrzebna.
Czyta się ją szybko, ale myśli się o niej długo.
Polecam każdemu, kto szuka w literaturze czegoś więcej niż tylko rozrywki – komuś, kto nie boi się zajrzeć w ciemniejsze zakamarki psychiki. Bo właśnie tam Strachota kieruje światło.
Profile Image for Wika.
257 reviews5 followers
Read
January 2, 2025
Pierwsza książka roku i ja nie wiem co mam myśleć. Jest to ciekawa przeprawa przez umysł osoby uzależnionej. Ukazanie jej lęków i popadania powoli w obłęd, czy szukania odpowiednich wymówek na swój stan. Czy da się to oceniać w skali gwiazdkowej? Raczej nie uważam tego za dobry pomysł.
Książka w porządku, w moim wypadku w audio i lektor zdecydowanie sprawił, że słuchało się tego bardzo dobrze i przypomniało mi to trochę „Dzienniki rumowe, które tak bardzo lubię ;)
Profile Image for Marta Panuszewska.
266 reviews3 followers
April 6, 2025
Może przemawia do mnie brak empatii do osób uzależnionych albo niechęć do przejawów megalomanii ale mam problem. W zasadzie nie wiem po co ta książka, czy ma wzbudzić współczucie (nie wyszło), dać zrozumienie (zbyt mało wiarygodny na to narrator jak dla mnie), służyć jako przestroga?
Jakoś niby trochę ciekawe, a trochę w kółko to samo.
117 reviews
August 29, 2022
W dzisiejszych czasach, kiedy epidemia uzależnienia od leków to wciąż temat taboo taka książka to pozycja obowiązkowa. Świetne pióro, dzieki temu chociaż temat mało przyjemny, to płynie się szybko i lekko
Profile Image for P.  Ninja.
232 reviews
September 11, 2025
Ciekawa książka o uzależnieniu. Brakowało mi trochę mocniejszego punktu kulminacyjnego, ale mimo to bardzo dobrze się jej słuchało. Autor, Juliusz Strachota, sam zmagał się z uzależnieniem, a dziś prowadzi świetny podcast z Jakubem Żulczykiem Co ćpać po odwyku – również bardzo polecam.
Profile Image for natnanananannasai.
19 reviews2 followers
August 24, 2024
przeczytane w ramach zerkania do polskiej literatury uzależnieniowej, dosyć żenująca książka pozbawiona pomysłu formalnego, z narratorem tak jednoznacznie odpychającym, że nie ma się tu o co zaczepić
Profile Image for Marek.
35 reviews3 followers
December 27, 2024
wglad w nieprzyjemna glowe warszawskiego buca i mizogina (czyli pewnie typowego polskiego pisarza)
Profile Image for Paweł Cybulski.
16 reviews8 followers
June 2, 2019
Okazuje się, że w Warszawie zaskakująco łatwo kupić legalnie narkotyki. Wcale niepotrzebne są do tego ustawy o medycznej marihuanie, wystarczy mieć dobre pomysły i bujną wyobraźnię, żeby odpowiednio zbajerować lekarzy-psychiatrów.

Pomysłów nie brakuje bohaterowi książki Strachoty. Pracuje w piśmie „Legendy miejskie” i ma dość naturalny talent do opowiadania niestworzonych historii. To się przydaje, gdy trzeba potem lekarzowi sprzedać kolejną nową historię, wartą wypisania recepty.

Brzmi nieźle prawda? Trochę naściemniać, dostać magiczne pigułki, po których świat staje się lepszy. Sęk w tym, że tylko na chwilę. Potem zalicza się coraz ostrzejsze zjazdy, przy których heroinowy cold turkey wydaje się pikusiem.

Szacuje się, że antydepresanty bierze już blisko 5% Polaków. W USA to już prawie 13%. Leki przeciwdepresyjne oprócz swojego terapeutycznego działania ukazują również coraz częściej drugie – uzależniające. Stają się problemem, wciąż za mało znanym i uświadomionym. Dlatego bardzo dobrze, że Juliusz Strachota napisał tę książkę, a Korporacja Ha!art zdecydowała się na jej kolejną edycję.

Powieść Strachoty to autobiograficzny dziennik ćpuna i przestroga przed ćpaniem w jednym. Na nieco ponad 200 stronach obserwujemy, jak wali się jego życie i zdrowie, jak popada w długi i trwoni wszystko co miał. Lekarze, którzy w takiej sytuacji powinni teoretycznie pomagać, w większości bez skrupułów przepisują większe dawki. Jedni robią to z pobudek materialnych, inni czują się bezradni i boją się odmówić leków komuś ciężko uzależnionemu.

Strachota ma talent do zabawnego pisania o rzeczach trudnych. Jego bohater co chwila podejmuje złe decyzje i stacza się coraz bardziej, a czytelnik na zmianę pęka ze śmiechu i wkurza się na cały świat. Świat, do którego ćpun w pewnym momencie już przestaje przynależeć. Staje się odrealniony, działa w oderwaniu od tego, co tu i teraz. Zwłaszcza, że przyjmowane hurtowo pigułki rujnują mu pamięć, sprowadzając ją do albumu czarnych dziur.

Na szczęście pamięci starczyło na „Relaks amerykański”, który choć nie wybitny, mówi o ważnych i trudnych sprawach. Ciężko obok tej książki przejść obojętnie.
Profile Image for Magdalena Golden.
275 reviews16 followers
July 23, 2016
Czytając tę książkę przypominał mi się wstęp Stephena Kinga do jego zbioru Different Seasons. Nie mam go pod ręką więc sparafrazuję na tyle, na ile pamiętam, ale autor mówił, że przynosząc wydawcy dzieło o długości noweli, stawia tego wydawcę w niewygodnej sytuacji. Jest to zbyt krótka praca aby wydać ją jako książkę a zbyt długa aby być opowiadaniem. Mam wrażenie, że "Relaks amerykański" zaczął właśnie jako nowela, z której zdecydowano zrobić książkę - zarówno niepotrzebnie dodając słów jak i kreatywnym łamaniem tekstu - tak na oko z 20% papierowej książki to puste strony, aż się człowiekowi trochę lasów robi szkoda...

Zaczyna się rewelacyjnie. Aż przytoczę w całości pierwszy akapit bo to on sprawił, że książkę kupiłam:

Przed ślubem warto skonsultować się z lekarzem. Czekałem więc na otwarcie okienka rejestracji. Kolejka od piątej rano formuje się pod karteczką informującą, że tu ma formować się kolejka. Okienko otwierają o ósmej i wtedy spod karteczki wszyscy pędzą pod to otwarte okienko i następują pewne zgrzyty. Kiedy zgarnąłem pierwszy numerek, okazało się, że pod gabinetem siedzą osoby, które już mają swoje własne numerki zdobyte w ramach jakiegoś pierdolonego cudu, bo, kurwa, przecież to ja byłem pierwszy pod karteczką, pierwszy pod okienkiem, a okazuje się, że teraz jestem siódmy.


Dalej też jest dobrze i myślałam, że łyknę całą książkę w jedno popołudnie ale w którymś momencie się to wszystko moim zdaniem za bardzo rozwleka. A szkoda, bo to mogło być naprawdę dobre opowiadanie a i temat ważki - można powiedzieć że współczesny Pamiętnik narkomanki.
1 review
March 1, 2024
jako osoba ktora tez przezyla uzaleznienie od xanaxu, ta ksiazka idealnie to przedstawia. puste strony idealnie odwzorowywaly luki w pamieci przez ciagle zazywanie, nie pamietam wiekszosci roku 2020 wlasnie przez to, po czym uznalam ze czas przestac, i moja znajoma polecila mi ta ksiazke. jesli chce sie ktos dowiedziec jak faktycznie wylada uzaleznienie i jak osoba je przezywa, bardzo polecam ta ksiazke. dodatkowo jest napisana w lekko humorystycznym stylu co bardzo ulatwia jej czytanie.
Profile Image for miczem.
21 reviews
April 28, 2026
Autor pisze o nałogu w sposób suchy, niemal techniczny, a przez to niezwykle sugestywny. Zamiast płaczliwych wyznań dostajemy opis codzienności podporządkowanej rytmowi próby zdobycia recept u lekarzy i przyjmowania psychotropów. Miejscami książka ma w sobie coś z narkotycznego transu. Jest rwana, intensywna i momentami duszna. Czytelnik czuje tę specyficzną „watę”, w której zanurzony jest narrator.
Displaying 1 - 25 of 25 reviews