Antologie mają to do siebie, że bywają szalenie nierówne. Od jednych opowiadań człowiek nie może się oderwać, przy drugich z niecierpliwością nie może się doczekać końca. "Zaśpiewam Ci piosenkę." Tajwańczyka niestety nie wyłamuje się z tego schematu.
Niemniej wiele elementów może się podobać. Opowiadania przepełnione są obyczajowością i wierzeniami wsi tajwańskiej w takim nieco ironicznym spojrzeniu. Zdaje się, że tematem przewodnim spajającym całość są przemijanie, pamięć, dziedzictwo... i poniekąd pogrzeby. Może dlatego autor często obierał za swoich bohaterów albo postrzelone babcie wręcz przepadające za swoimi wnuczętami albo wnuki wychowywane przez dziadków? Bohaterowie często są outsiderami, żyjącymi poza czasem w świecie gdzie współczesność nie wstąpiła pod strzechy.
Mogłabym wskazać trzy opowiadania, które zapadły mi w pamięć.
1. Babcia doszła do wniosku że zmarli krewni w zaświatach ABSOLUTNIE muszą się dowiedzieć, że jej mąż ladaco wkrótce do nich trafi. 2. Nauczyciel po śmierci syna, by poradzić sobie ze stratą, zostaje kierowcą szkolnego autobusu przy okazji pomagając dzieciom w lekcjach 3. O dziewczynie co wychowywała się z dziadkiem-medium bogini Mazu.
Technikalia:
Nie miałam zastrzeżeń do jakości przekładu. Czytało mi się je dobrze, ale zdecydowanie na minus niewyłapane przez korektę literówki i powtórzenia.
4.5 ☆ Świetny zbiór opowiadań. Niestety, słabo zredagowany- imiona bohaterów są miejscami źle napisane (np. Sui zamiast Shi albo Zhebing zamiast Zhebin), pojawiają się powtórzone słówka itd. Brakuje mi też wyjaśnień do niektórych zwrotów, które zostały przetłumaczone na język polski dosłownie, a mają podwójne znaczenie w języku chińskim, nawet jeśli miałaby być to dla kogoś tylko drobna ciekawostka.