Sopot. Wielki dom z widokiem na morze. Dwie kobiety – młoda i stara. Dwa światy – teraźniejszy i ten z przeszłości. I mężczyzna, który podaje się za pisarza, jego tożsamość pozostaje jednak zagadką.
Do domu bogatej staruszki przyjeżdża nowa opiekunka, zatrudniona przez rodzinę. Do obowiązków dziewczyny należy nie tylko dotrzymywanie towarzystwa, lecz także pilnowanie, by w otoczeniu starszej pani nie znalazły się niewłaściwe osoby czyhające na spadek. Zadanie wydaje się proste, ale wychodzi na to, że staruszka ma własny plan dotyczący wykorzystania pieniędzy i prowadzi osobliwą grę, by go zrealizować.
4,5* "Ale czasem zdarza się coś, co popsuje ci plany (...). Można złościć się na los i płakać. Można obrazić się na świat i bez ustanku karmić żalem, że coś nie wyszło. Ale nawet jeśli coś nie wyjdzie lub kiedy coś się utraci, to jeszcze nie jest koniec świata. Zawsze można iść dalej (...). W żadnym świecie nie przetrwasz, jeśli nie masz celu, do którego dążysz (...). I jeśli nie masz marzeń'
Jakiś czas temu przeczytałam dobrą, aczkolwiek bez szału, serię "Aleja bzów" pani Aleksandry Tyl, jednak sięgając po "Wschody i zachody słońca" nie skojarzyłam, że to ta sama autorka. I jestem pod wrażeniem, bowiem książka jest rewelacyjna. To jedna z tych opowieści, o których się nie zapomina.
W "Wschodach i zachodach słońca" przeplatają się dwa światy tj. obecny oraz ten sprzed kilkudziesięciu lat - głównie sprzed II wojny światowej. Głównymi bohaterkami są wiecznie uśmiechnięta, apodyktyczna staruszka Hanka oraz jej młoda opiekunka Małgorzata vel 'Jadzia'. Historia tych dwóch Pań jest interesująca, jeżeli dorzucimy do tego tajemniczego pisarza Roberta oraz fakt, iż wszyscy dookoła czekają, kiedy starsza Pani fiknie, by położyć łapy na jej wielkim spadku, robi się mega ciekawie. Zakończenie wzrusza do łez. Z jednej strony czytelnik czuje niedosyt, bo wiele wątków z życia Hanki jest tylko wspomnianych i nie do końca wyjaśnionych, z drugiej jednak strony takie jest przecież życie.
Książkę odkładam na półkę 'ulubione', a Was zachęcam do jej przeczytania.
*3.5 Lekka obyczajówka, końcówka potrafi wzruszyć jednak czuję niedosyt i braki w tej książce, wolałabym aby niektóre wątki były bardziej pociągnięte wtedy może bym miała większe emocje do tej książki.
Kiedy Małgorzata znajdzie się na życiowym zakręcie,podejmie decyzję o całkowitej zmianie swojego dotychczasowego życia. Zmieni nie tylko pracę ale i miejsce zamieszkania. Czy historia życia Hanny, dziewięćdziesięciokilkuletniej już staruszki, pomoże Małgorzacie zmienić i docenić swoje życie?Wydawało się, że ta książka to zwykły ckliwy romans,jednak dużo w niej życiowych refleksji, przemyśleń….. no i to zakończenie….. a gdyby tak 4 dni wcześniej… Nie zdradzę więcej o co chodzi , ale tym którzy lubią historie o sile prawdziwej miłości ,książką na pewno się spodoba. Aha i zaopatrzcie się w zapas chusteczek, bo ja płakałam jak bóbr…
Ciekawa historia, w której splatają się życiorysy dwóch kobiet różniących się od siebie wiekiem, doświadczeniem, podejściem do życia. Ciekawy wątek wierności swoim marzeniom i zachowania wolności wewnętrznej mimo trudności. Skłania również do refleksji, jak bardzo w naszej naturze tkwi skłonność do osądzania innych i jak bardzo się w tym mylimy.
Moim zdaniem najlepsza książka Aleksandry Tyl z tych, które dotychczas czytałam. Bardzo dobrze opowiedziana historia. Bohaterowie wyraziści i różnorodni. Chociaż główna bohat6erka współczesnych wydarzeń, Małgosia, trochę mnie irytowała. Jak na 34 letnią kobietę miała bardzo naiwne podejście do życia i małostkowe problemy. Za to część dotycząca przeszłości bardzo mi się podobała. Wielowątkowa opowieść, niejednoznaczna i niepozbawiona zwrotów akcji, to najważniejsze zalety tej książki. Oczywiście nie jest to arcydzieło godne nagrody Nobla, ale naprawdę dobry kawałek literatury w swoim gatunku. Dodatkowo już dawno, żadna książka obyczajowa od polskiej pisarki, nie zrobiła na mnie tak pozytywnego wrażenia. Naprawdę polecam miłośnikom opowieści o przeszłości oraz wszystkim szukającym lekkiej, niezobowiązującej literatury na weekendowy relaks.
Raczej nie sięgam po powieści obyczajowe i romanse ale w ramach wyzwania LC 2024 szukałam książki z morzem i słońcem. Nie chciałam wakacyjnych historii i w ten sposób trafiłam na tą historię. Podmiot liryczny mnie momentami irytował swoimi przemyśleniami ale nie odebrało to uroku historii. Świetnie przeplatają się wątki z przeszłości z tymi współczesnymi, wszystkie postaci są ciekawe i prawdziwe. Finał mnie trochę rozczarował sprawiał wrażenie pisanego na szybko kiedy wcześniej wiele mało istotnych wątków było rozwlekanych. Nie mam punktu odniesienia ale podobała mi się ta książka i zostawiła kilka refleksji.
Zabawna, wzruszająca, ciekawa i wciągająca 👍 na początku historia wydaje się owiana tajemnicą, jednak mniej więcej w połowie książki wiedziałam już jak się skończy, ale nie odbierało mi to frajdy z czytania 😉 fajnie pokazuje, że nie należy sądzić po pozorach :)
Lekka książka, dobra na długi wieczór czy też na choroby. Nie wymaga wielkiego skupienia. Trochę irytująca postać opiekunki oraz przy audiobooku - infantylność w głosie lektorki. Piękne zakończenie wynagrodziło za to wszystkie niedogodności początku
Miła historia. Można nawet odnieść wrażenie, że prawdziwa miłość istnieje. Nawet jeśli nie można być razem, serca się nie oszuka. Szkoda mi zakończenia, zawsze mam jednak nadzieję na hepi end. Zbieranie bursztynów Franka i HAni o świcie w każdy czwartek…przepiękne :)
4.75/5⭐ Choć postać opiekunki była momentami tak irytująca, to relacja między nią a Hanka wynagradza mi wszystko. Pozostanie w pamięci na długo, oj długo..