Ayraak, le redoutable capitaine de la compagnie du Croc de Fer, a pour mission de délivrer et ramener le rejeton d'un chef Gobelin contre un gros tas d'or. Une expédition périlleuse en territoire elfique les attend.
Il y a quelques années, les elfes Sylvains de l'île des Céliandes entrèrent en guerre contre la tribu des Gobelins de Dumn.
Au terme d'un affrontement meurtrier, les elfes parvinrent à capturer le fils du chef de guerre adverse et le gardèrent en otage afin de tenir les Gobelins en respect. Ayraak et six de ses valeureux compagnons, tous vétérans de nombreuses campagnes, ne se doutent pas qu'en acceptant la mission ils devront traverser l'enfer s'ils veulent un jour toucher le comptant de leur solde...
Partis à sept, le danger et même la mort ponctueront leur périple...
Il a suivi des études universitaires à la faculté de Biologie de Bordeaux avant de s'essayer à la littérature. Il a aussi occupé les fonctions de surveillant dans un établissement scolaire et a été libraire spécialisé dans le rayon Bande Dessinée à la librairie Marbot (Périgueux).
Sa première production s'appelle les Chroniques d'un guerrier Sînamm, un cycle de fantasy (éditions Mnémos). Au Festival du film fantastique (Bruxelles), Nicolas rencontre de Jean-Luc Istin avec qui il créera les Brumes d'Asceltis (Soleil).
Il n'est pas seulement scénariste de bande dessinée, mais également romancier. Il a coécrit avec France Richemond, une saga historico-mythologique en deux époques publiée (2 tomes) aux éditions du Rocher (2005) : "Sphinx" (t. 1) et "Le peuple de la mer" (t. 2). Il a également publié chez le même éditeur, une trilogie de fantasy : "Le Loup de Deb".
Il a participé au collectif Les Contes de Brocéliande.
Another superb entry in the French fantasy comic series.
Ayraak is a captain in the Iron Fang mercenary group. His Khan tasks him, along with six other hand-picked members of the unit, to pull off a daring prisoner extraction. On an Elvish island, the son of a goblin chief is being held as a prisoner of war. Ayraak and his team must infiltrate the island and bring back their wayward charge.
During their escape, as they flee the elves, they go into the western part of the island where they run into an ancient, undead evil. A creature trapped in that part of the island is freed and all hell breaks loose.
A really great story with some great characters. The whole team, save for the goblin brat who was rescued, is composed of some truly awesome individuals. The ending of the story was also quite different but good. It made me chuckle.
A wonderful example of dark fantasy, violence and dark humor. Nicolas Jarry is a great storyteller.
Orcish "Dirty Dozen" type of scenario, suicidal mission behind enemy lines, son of a Goblin chieftain, horde of Elves and an ancient evil. Nice storyline, although predictable, that is ruined with occasional translation solutions which should've been dealt better.
Plutôt déçue par ce tome : - Il y avait beaucoup trop de narration pour moi ; - L'histoire était vraiment sans originalité, très prévisible et le rythme plat ; - Et les illustrations m'ont parues trop figées, ce qui rendait les scènes d'actions difficiles à comprendre.
POPKULTUROWY KOCIOŁEL: Seria Świat Akwilonu: Orki i gobliny stanowi ważny element francuskiej szkoły fantasy rozwijanej przez Nicolasa Jarry’ego. To cykl pełen akcji, politycznych intryg i brutalnych bitew. Nie inaczej jest w przypadku tomu szóstego, gdzie obok widowiskowości znalazło się również miejsce dla szczypty dramatu.
Kompania Żelaznego Kła, dowodzona przez kapitana Ayraaka, podejmuje się wykonania dość ryzykownego zadania. Najemnicy mają uwolnić syna króla goblinów z elfiej niewoli. Misja początkowo przebiega spokojnie. Jednak szybko okazuje się, że uratowanie księcia to dopiero początek problemów. Jego lekkomyślność sprowadza bowiem na drużynę całą masę niebezpieczeństw. Elfy nie są jedynym wrogiem oków, przyjdzie im zmierzyć się również z pradawnym, nieśmiertelnym magiem. Misja zmienia się więc desperacką walkę o przetrwanie.
Scenariusz Nicolasa Jarry’ego to kolejny raz esencja heroicznego fantasy z elementami wojennego dramatu. Akcja prowadzona jest tu szybko i bez zbędnych przestojów, dzięki czemu nie ma miejsca na nudę. Autor umiejętnie łączy inspiracje filmowe i literackie, odwołując się między innymi do takich filmowych klasyków jak „Parszywa dwunastka”.
Do zalet Świat Akwilonu: Orki i gobliny tom 6 z pewnością trzeba zaliczyć również całkiem dobrze napisane dialogi, które pozwalają poznać dynamikę grupy i ich wzajemne relacje. Są jednak momenty, kiedy tekstu jest zwyczajnie za dużo i narracja przez to staje się troszkę zbyt ciężka. Kolejny plus to przemyślane i subtelnie podane głębsze treści. Motywy podziałów społecznych, manipulacji elit czy wykorzystywania swojej pozycji są naprawdę ciekawie wkomponowane w otoczkę fantasy.
Album ma jednak także swoje wady. Niestety, ogrom treści jest tu upchnięty na mocno ograniczonej liczbie stron jednego tomu. Oznacza to pewną zauważalną skrótowość i traktowanie mocno pobieżnie niektórych ciekawych wątków. Rozciągnięcie tej historii na dwa albumy pozwoliłoby lepiej wyeksponować dramatyzm sytuacji i emocje postaci.
Ważnym elementem scenariusza są tu bohaterowie. Każdy z członków kompanii ma unikalne cechy, które sprawiają, że łatwo ich zapamiętać.
Ayraak, kapitan, łączy siłę z lojalnością, Grimoire wnosi do opowieści element duchowości i intuicji. Plume to charyzmatyczny szaman, który przyciąga uwagę zarówno mocą, jak i osobowością. Picole bawi, ale i przeraża swoim talentem do tworzenia śmiercionośnych trunków. Barbak imponuje siłą, a Crapaud intryguje jako sprytny i niebezpieczny goblin. Tambour i Gratteur wnoszą zaś nutę prostolinijności i humoru. Taka różnorodność postaci sprawia, że drużyna budzi w czytelniku wiele emocji....
Nowy rok zaczęłam swoim comfort comic bookiem, czyli tasiemcem fantasy z cyklu "Świat Akwilonu". Uniwersum to rozrasta się na potęgę, więc wieszczę, że stanie się to takim komiksowym odpowiednikiem serialu "Moda na sukces" xD - bo tyle jest już tych serii i podserii, że dzieje się, oj, dzieje! Ale o ile nie zacznie tam dochodzić do pełnych alternatywnej logiki akcji typu "Odcinek 2897, w którym Ridge dowiaduje się, że jego ojciec jest jego synem" xD xD, to powinnam wiernie trwać przy serii! To naprawdę jest przyjemna rozrywka na jakąś godzinę lekcyjną, zważywszy, że to tylko 50 stron! (więc już wiecie co robić, dzieciaki, jak byście się wyjątkowo nudziły na jakiejś lekcji).
Ale do rzeczy... W tym odcinku bohaterami są niezbyt lubiani przedstawiciele ludu Orków i Goblinów i to wokół ich przygód toczy się akcja. Na czoło wysuwa się Ayraak, kapitan najemnej kompanii Żelaznego Kła, który wraz z grupą wybranych przez siebie ziomków (i jednej ziomkini oraz jednego cwanego goblina), biorą udział w niebezpiecznej misji odbicia syna króla Goblinów, uwięzionego na wyspie, którą władają Leśne Elfy (jak wiadomo Elfy i Orki biorą udział w odwiecznych krwawych masowych ustawkach). Zuchwali najemnicy nawet nie wiedzą, że czeka tam na nich znacznie większe zagrożenie niż armia wściekłych Elfów...
Co jest fajne w tej serii to to, że autorzy próbują trochę zerwać ze sztampowym pokazywaniem znanych fanom fantasy wydawałoby się ogranych postaci, takich jak choćby Orki. Wiadomo, wredne, prymitywne, brutalne, krwiożercze, głupie... i pozbawione honoru. Tu nawet Orki (i Gobliny) zyskują trochę głębi i wewnętrznego skomplikowania. Scenarzysta Jarry fajnie gra sobie z konwencją fantasy, trochę się do niej przychylając, trochę z nią zrywając. Efekt jest taki, że dostajemy produkt, który niby znamy, ale jakby w zmodyfikowanym opakowaniu. Orki przedstawione w tym komiksie może i są agresywnymi mięśniakami, ale wcale nie takimi głupimi... i czują silny związek z członkami swojej kompanii, prawie według motta trzech Muszkieterów ;-)
Zakończenie jest zaś w pewnym sensie przezabawne, biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z Orkami xD Oczywiście krwawa łaźnia i mnóstwo wrażeń w pakiecie. Jest i bardzo hot Orczyca ;-)
Et bien, on peut dire que ce tome fut assez sanglant et pour les intéressé(e)s, il y a votre dose de combat en tout genre. Mais, en même temps, quand on parle d'Orcs et/ou de Gobelins, il ne faut pas s'attendre à de la poésie comme chez les Elfes.
On se retrouve donc chez les Orcs qui mènent des combats pour des marchands humains contre justement une armée composée d'humains. Cela peut être étrange mais les orcs sont aussi des mercenaires. En tout cas, le chef orc, le Khân, a une monture assez sympa à regarder, une monture bien armée et protégée : un rhinocéros de guerre. D'ailleurs, ce rhino de guerre ferait passer la monture de Dain, seigneur de Fer dans Le seigneur des Anneaux (Le Hobbit) pour une monture ridicule (bon il avait un cochon de guerre stylé mais le rhinocéros de guerre est largement plus stylé).
Mais cela ne constitue pas toute l'histoire car sept orcs (y compris une chamane orque) ont reçu l'ordre par leur chef, le Khân, d'aller secourir le rejeton d'un seigneur de guerre gobelin pour une énorme bourse d'or. Néanmoins, sur le chemin pour aller le chercher, ils se heurtent à des elfes méprisants ainsi qu'à un ancien monstre qui a été enfermé par les elfes dans une pierre d'obsidienne étrange et mystérieuse.
L'histoire est assez sympa à lire dans l'ensemble et l'histoire se finit un peu sur un cliffhanger car on se demande ce qui va advenir des orcs au vu de ce qu'il s'est déroulé. J'ai remarqué que, chez les Orcs, les chamanes féminines portent toujours une tenue assez légère au niveau des hanches et presque rien sur leurs torses, en dehors de quelques objets chamaniques dont un grand collier par exemple. En tous les cas, un tome très intéressant sur plusieurs aspects et je me demande comment cela va évoluer pour la suite.
Спеціальний зеленошкірий загін із кращих представників компанії найманців відправляється на ельфійський острів, щоб визволити неврівноваженого сина гоблінського вождя, якого там тримають в заручниках. По мірі визволення пробуджується древнє зло, яке тихенько собі спочивало в спеціально огородженому кутку острова. І тепер у нас не фентезі, а горор, в якому не вистачає молодого Шварценегера. Хоча накачаних орків мало б бути достатньо, бо спецзагін вийшов різноманітний. Та як заведено у жанрі, не всі дійдуть до евакуації.
Наче все рівно, наче розумієш, чого очікувати, та не вистачає розкриття кількох персонажів із спецзагону. Ельфи теж вийшли пласкими. Ще й страшними, бо художник тут зосередився саме на створенні кримезних образів орків, і іншим персонажам теж дісталося по мордяках.