Tak, ale nie do końca... Ta książka ma w ogóle wysoki próg wejścia, nie mogłam się totalnie wgryźć i w pewnym momencie nawet się zastanawiałam, czy jej nie zostawić, ale coś mi mówiło, żeby iść dalej. Ma taki mocny vibe "Tuneli" (Gordon & William), zwłaszcza pod koniec, jak już znamy wszystkie fakty i właśnie pod koniec robi się mega ciekawie. Czuć mocno, że to debiut, jest trochę niedopracowany, trochę toporny, ale ostatecznie cieszę się, że dałam szansę, bo jestem strasznie ciekawa, co będzie dalej i jak autorka się rozwinęła.
Poza tym chyba po prostu lubię takie klimaty.