Rafał pracuje jako Inspektor w tajemniczej Instytucji. Jego zadaniem jest kontrolowanie wybitnych myślicieli i pilnowanie, aby nie narazili świata na niebezpieczeństwo. Jego życie jest pełne rutyny: zlecenie, delegacja, powrót. Wykonuje swoją pracę perfekcyjnie.
W bezwzględny, skuteczny i pozbawiony emocji sposób unieważnia dokonania Talesa z Miletu, Sokratesa, Platona i innych wywrotowców. Do czasu, gdy podczas jednej z podróży spotka Monikę. Perfekcyjne życie Rafała zaczyna się rozpadać.
Co by się stało, gdyby idee, które rodzą się w głowach filozofów, od razu zmieniały coś w świecie fizycznym? I gdyby wszystkie systemy filozoficzne zostały podważone?
Powieść Tomasza Mazura to nie tylko pasjonująca filozoficzna zabawa, ale również trzymająca w napięciu historia miłosna.
Powieść, w której główny bohater spotyka słynnych filozofów? Czy my tego przypadkiem już nie znamy? Taki “Świat Zofii” to wspominam do dzisiaj jako trochę naiwną, ale całkiem udaną lekturę z okresu nastoletniego i nie za bardzo rozumiałem po co ktoś miałby iść w ślady Josteina Gaardera, bo tak wyobrażałem sobie pomysł Tomasza Mazura na “Zakazaną historię filozofów” po wydawniczym opisie. Zaskakująco się to udało i lektura był przyjemnym powrotem do historii filozofii jak i czytelniczą przygodą.
Przed urzędem nie ma ucieczki, szczególnie takim urzędem, który tropi wypaczenia w myśleniu. Rafał pracuje w instytucji, która śledzi poczynania filozofów i gdy wyczuwa w ich ideach niebezpieczeństwo dla porządku dziennego, interweniuje. Instytucja ma moc zawieszania filozofów za nielogiczne tezy. Wydawać by się mogło to trochę przekombinowaną bajką mającą na celu opowiedzieć o teoriach filozoficznych od Platona przez Talesa i Heraklita, ale Mazur całkiem przytomnie uzupełnia swoją książkę o wątek obyczajowy (miłość!) i odrobinę kafkowską opowieść o absurdach instytucji. Jednak najważniejsi są nasi filozofowie, których poznajemy w absurdalnych sytuacjach i z którymi rozmawiamy dialogami mającymi wykazać, że ich myślenie, albo w ogóle samo myślenie, bywają niebezpieczne.
“Zakazana historia filozofów” to bardzo udana rozrywka intelektualna, bo Mazur sprawnie opowiada o zawiłościach filozoficznych tez, zwraca uwagę na ich logiczne konsekwencje, zadając pytanie - a co, gdyby teorie stały się obowiązującym prawem? Jaki wpływ na nasze myślenie dzisiaj mają Tales czy Anaksymander? Jest do tego ironicznym humorystą, co zdaje się być atrakcyjne, bo książki o filozofii niekoniecznie tryskają dowcipem. Tu jest go tyle, ile być powinno. Bez durnego rechotania.
Przez kilka dni całkiem dobrze się bawiłem wikłając się w zagadki stawiane przez bohaterów tej książki. Zaskakująco dobrze wplecione są w to wszystko wątki narracyjne i główny bohater ze swoimi wątpliwościami i odrobinę nienormatywnym podejściem do relacji międzyludzkich wydaje się kimś, z kim można się zaprzyjaźnić. Ale tego już nie będę zdradzał, bo można dziecko z kąpielą za łatwo wylać. Gdyby Mazur chciał kiedyś napisać zwyczajną powieść o relacjach on-ona-ktoś-tam-jeszcze to ja bym chętnie czytał, mimo pewnego oporu przed tego rodzaju opowieściami.
Mazur jest stoikiem, a nauka tego jak nim zostać (stoikiem, nie Mazurem) wydaje się być dzisiaj atrakcyjną, jednocześnie czytając “Zakazaną historię filozofów” można uruchomić synapsy i choć przez chwilę się zastanowić, czy nie byłoby dobrze, gdybyśmy wrócili do podstaw i pytań prostych, mocno podstawowych? Pewnie byłoby dobrze, ale czy mamy na to czas? Przecież znamy wszyscy odpowiedź - czasu na myślenie za dużo nie mamy, zatem chociaż sobie książkę o myśleniu przeczytajmy. Bez mrugnięcia okiem polecam, bo ani to nowy “Świat Zofii”, ani Tatarkiewicz, a całkiem udana lektura, która łączy kilka opowieści i choć na chwilę odrywa od tej brutalnej rzeczywistości, w której wszystko płynie i lepiej nie wchodzić do tej samej rzeki. A może jednak? Sami zdecydujcie po lekturze przygód inspektorów Instytucji. A wtedy przyjdą po was...
Dla tych, którzy tak jak ja nie są asami filozofi będzie dość ciężko przebrnąć przez tę książkę, ale nie ze względu na język, który jest niezwykle przystępny ani historię, która naprawdę wciąga, ale przez poczucie niedouczenia, by w całości posiąść wszelkie idee proponowane nam przez autora. To fascynująca podróż przez historię kolejnych filozofii pokazana z perspektywy inspektora, który czuwa nad trafnością kreowanych idei. Bardzo podobała mi się ta powieść. Jest niezwykle innowacyjna, zmuszająca do myślenia i motywująca do dalszego zgłębiania najróżniejszych zagadnień filozoficznych. Cieszę się, że i takie pozycje mają szansę na naszym wolnym rynku książki, bo w takich właśnie widzę potencjał prowokowania zmian myślenia współczesnych ludzi. Polecam
Dziwna to książka, jedna z najdziwniejszych jakie czytałem. Nie potrafię ocenić treści, a jedynie emocje jakie wywołuje. Te są generalnie pozytywne, więc i trzy gwiazdki się należą.
Gdybym miał napisać z czym mi się kojarzy ta cała historia, to chyba najtrafniej bym to ujął tak: z Lemem. Od początku do końca miałem wrażenie, że czytam coś a la Lem. Czy to komplement? Chyba tak. Czy się dobrze bawiłem? Tak sobie. Jeśli jednak ktoś lubi Lema, to na pewno będzie się z tworem Tomasza Mazura bawił przednio.
A co z resztą? Sądzę, że swobodnie lekturę tej akurat książki mogą sobie darować, a zamiast tego sięgnąć po inne tego autora, które powinny być zjadliwe dla szerszego grona odbiorców. Wszystko o stoicyzmie Pana Tomasza jest warte przeczytania i przemyślenia, a ta konkretna książka, chyba niekoniecznie. Znowu pozycja w mojej bibliotece do otagagowania jako 'tylko dla koneserów'... Pomimo wszystko.
Postanowiłem skrobnąć parę słów, gdyż myślę że ocena sama w sobie byłaby odrobinę krzywdząca. To bardzo ciekawa książka, z całkiem zgrabnie napisaną fabułą. Moim rozczarowaniem był fakt że tak naprawdę niewiele wyściubiliśmy nosa poza antyk, a musze przyznać że to właśnie od spotkania z Plotynem w górę zrobiło się naprawdę ciekaw. Ciężko jest mi ją polecić każdemu, ale myślę że jeśli ktoś ma w sobie choć odrobinę zainteresowania filozofią. Sam nie wiem czy mnogość przypisów uznać za wadę czy zaletę - żarty tłumaczone nie zawsze siadają, a czasem miałem wrażenie że autor aż chciał się pochwalić "popatrzcie jakie tu mam sprytne nawiązanie", ale biorąc pod uwagę tematykę ciężko to było zrobić inaczej, a sporo się z nich dowiedziałem.
Ogólnie zdecydowanie czekam na ciąg dalszy bo przechodzimy w nieco mniej "oklepane czasy" :)
Ciekawa historia, lekkie pióro i dobre przypomnienie poglądów filozoficznych w pigułce. Zdecydowanie bardziej przypadnie do gustu osobom w temacie czy studentom filozofii ale przystępne także dla zwykłych śmiertelników. Szkoda tylko że zakończenie pozostawia czytelnika trochę w zawieszeniu. Mam wrażenie że albo nie zrozumiałam puenty albo muszę poczekać na kontynuację żeby autor wszystko wyjaśnił w części 2.
Świetnie napisana i doskonale skonstruowana powieść filozoficzna z elementami powieści obyczajowej, historycznej i humoreski! Absurd i żart królują w tej pełnej zwrotów akcji powieści, która mieści w sobie dosłownie wszystko. Muszę przyznać, że ciężko jest się po tej lekturze otrząsnąć i wrócić do rzeczywistości. A może rzeczywistość już nigdy nie będzie taka sama? Wszędzie widzę filozofię!
Napisze krotko, gdyz nie lubie krytykowac, ale dla mnie bardzo zbyt infantylne i bez polotu. Lekko leca kartki ale czyta sie to ciezko. Zreszta dostalem te ksiazke w spadku po kolejnej oosbie ktora nie dala rady.
Bardzo ciekawie mi się to czytało. Filozofia pomieszania z abstrakcją a nawet żartami fekalnymi (to mi przywodziło na myśl fantastyczny serial "The Good Place"). Czuję się wzbogacona 😉