A workaholic with no room in her life for home, family, or love, Monica Banks finds her life dramatically transformed by the arrival of a special spirit from Christmas past, Ebeneezer Scrooge, who takes her on a journey that teaches her about the joy of Christmas.
Elizabeth Ann Scarborough was born March 23, 1947, and lives in the Puget Sound area of Washington. Elizabeth won a Nebula Award in 1989 for her novel The Healer's War, and has written more than a dozen other novels. She has collaborated with Anne McCaffrey, best-known for creating the Dragonriders of Pern, to produce the Petaybee Series and the Acorna Series.
Pamiętacie "Opowieść wigilijną" autorstwa Charlesa Dickensa? Większość z pewnością odpowie twierdząco, no bo kto by nie znał tej ponadczasowej klasyki? "Inna opowieść wigilijna" uderza w bardzo podobny ton tylko z akcją dziejącą się bardziej współcześnie aczkolwiek sam Ebenezer Scrooge też się tutaj pojawia i ma niebagatelny wkład w całą konstrukcję powieści. Autorka bowiem poszła za ciosem i postanowiła tutaj usadowić tego jegomościa w roli ducha przeszłych, teraźniejszych i przyszłych Świąt, który z początku nie bardzo wie, jak ma się z tej roli wywiązać i jak w ogóle ją dostał.
Książka prezentuje podobne przesłanie jak pierwowzór Dickensa, pokazuje jakie wartości są w życiu najważniejsze i przedstawia przemianę głównej bohaterki, dziedziczki firmy komputerowej Databanks, która zwyczajnie nie znosi Świąt. Fajnie oddany klimat, ciekawa fabuła i przyjemny język, to niewątpliwie zalety tej powieści jednak oryginał jest dla mnie bardziej klimatyczny i dużo bardziej czuć w nim tę świąteczna aurę. Przyczepić mogłabym się jedynie do tej okładki, która dużo lepiej wyglądałaby w bardziej świątecznym wydaniu.
I couldn't wait until Christmas to treat myself to another book by Scarborough. I think she's terrific. Great plots, great characters, nice, easy to read style.
In this more modern (published in 1996), gender-swapped conceptualization of the Charles Dickens classic, our Scrooge this time 'round is Monica Banks, a former tax auditor, now CEO of Databanks, a Seattle-based software company that develops Siri-like technology. Secretly addressed as "Dragon Lady" by her employees, Monica's staff sometimes joke that she must have had a past life as a member of the Third Reich. Yeah, THAT bad.
As the holidays approach, Monica gets a visit from the OG Ebenezer one night to give her the heads up on the visitations coming her way. Obviously the skeptic in her disregards the message. But sure enough, the visitors come bearing reminders of painful memories and an even more unpleasant future, should Monica not turn her behavior around. Through these scenes, just as in the original story, we learn what has happened over the course of her life to have turned her into the witchy woman people now see her as. A few of the main deviations from Dickens' original:
1) Monica inheriting Databanks from brother Doug after his untimely death. Doug ran the company much like Google headquarters -- colorful art in offices, fun environments with toys, inflatable furniture, aquariums.... Once Monica takes over, she does away with all that, starting her on the path of becoming the battle-ax boss.
2) Dickens' original "Tiny Tim" character is represented here by eight year old redheaded Tina Timmons, who loves reading and making origami animals. But instead of Tim's faulty legs, Tina's health issue is a problematic heart. Tina's grandfather is the janitor at Databanks. Tina's grandmother and father are both deceased. Tina lives with her grandfather, mother and her teenage aunt and uncle in a slum apartment building where they joke, "cats and dogs not allowed, only rats, mice and cockroaches."
3) The spirit of OG Scrooge also seems to be able to interact with Monica's employees, even though they explain away his presence as some freak computer glitch (this is after he first makes his presence known by speaking through a computer and they can't figure out how to make him stop). Eventually they just accept him as some sort of avatar full of wisdom and mysterious powers of prophecy. It was a little confusing to work out at times but it also seems the employees are sometimes able to witness Monica's visitations as a distanced, detached (not in the room with her, I mean) audience?
Scrooge is able to travel through computer games, virtual reality programs, emails, etc to gather information and communicate with others. This process, the way it's laid out in the book, is sometimes a little difficult to visualize, but the concept is fun and later proves a nice vehicle for Scrooge seeing this modern world and being shocked by the rampant materialism of the day. As he puts it when Monica's employees show him a mall for the first time, "A small pile of these gifts could fund the Cratchetts for several years!".
The prologue to this book almost serves as an epilogue to Dickens' original work, Scrooge giving readers a rundown of what happened after the final scene of that classic story, up to the last five years of Scrooge's life. While the sci-fi / fantasy element introduced into Dickens' original concept makes for good reading fun (especially when reading it now and seeing how dated the 90s ideas already seem), there's also some heavier topics addressed here. Along with talks on unhealthy levels of consumerism, author Elizabeth Ann Scarborough also addresses the important discussion of mental health dips during the holidays. Holiday depression, work fatigue, it all gets hashed out between characters. Even a talk on slave labor comes up. I don't know about Scrooge's comment on overworked employees though, "Surely a Christmas so hard won must be all the sweeter..." LOL
Należę do pokolenia, które bardzo dobrze zna ponadczasową klasykę Dickensa „Opowieść wigilijna". Kiedy poznawałam tamtą powieść, wierzyłam, iż dobro może narodzić się w każdym człowieku, bezwzględu na wiek. Niestety, ale teraz nie jestem pewna, czy wartości, które widziałam w tej lekturze, mogłabym znaleźć w realnym świecie. Jednak mamy potwierdzenie, że ta historia może się odbywać w naszych czasach, poprzez autorkę, która osadziła swoją fabułę w czasach, gdy obowiązkowym sprzętem w domu jest komputer, albo chociażby laptop, a pieniądze stały się towarem, który sprawia, że jesteśmy w stanie za nim gonić, bez oglądania się na boki.
Często oceniamy ludzi, po tym, co widzimy w danym czasie. Nie staramy się poznać jego historii, zrozumieć jego działań czy odnaleźć w nich jakichkolwiek odpowiedzi. Tak samo jest przy głównej bohaterce tej powieści. Poznajemy ją jako pracoholiczkę, która nie ma skrupułów i w swojej pracy jest perfekcyjna. Wymaga tego od siebie i innych. Biuro stało się jej domem, a wszystkie inne wartości, dawno przestały się dla niej liczyć. Jej spełnienie polega na dobrze wykonanych zadaniach. Już po pierwszym jej poznaniu, oceniłam ją na osobę zimną, pozbawioną ludzkich uczuć, jakby była robotem. Niestety, nie polubiłam jej, a wręcz mogłabym powiedzieć, że trzymałabym się od takiej osoby z daleka. Nawet przez najmniejszą chwilę, nie przyszło mi na myśl, że jej zachowanie może zostać spowodowane doświadczeniami z dzieciństwa.
Staje się bezpośrednia w swoich decyzjach, krzywdząc przy tym innych ludzi, co daje się wyczuć na kartkach tej powieści. Sama jestem osobą rodzinną i nie wyobrażam sobie, aby chociaż w święta nie móc się z nimi spotkać. Cała ich magia polega na tym, że w ten czas możemy być blisko i się radować. Rozmawiać o wszystkim i niczym, śmiać się i wspominać. Swoim egoistycznym zachowaniem w tym wątku sprawiła, że bardzo zraziła mnie do swojej osoby. Byłam na nią zła, mając ochotę nią potrząsnąć, aby wreszcie przejrzała na oczy i przestała sprawiać innym przykrość. Jednak ktoś mnie w tym wyręczył. Dałam się w pełni pochłonąć fabule tej książki i dać prowadzić słowami autorki. Śledziłam akcje, reagowałam emocjonalnie na zachowania postaci, ale w głębi siebie, chciałam, aby pierwszoplanowa bohaterka się zmieniła i zrozumiała, że w życiu ważne są pewne wartości.
W tej powieści możemy odnaleźć nawiązanie do oryginalnej „Opowieści wigilijnej”, jednak w żadnym wypadku nie przeszkadza to w dalszej przygodzie. Mogłabym powiedzieć, że nawet dzięki tym nawiązaniom, sami jako już dorosłe osoby, możemy powrócić do czasów, kiedy poznawaliśmy Ebenezera Scrooge i patrzeliśmy na przemianę jego zachowania. Może to dawać nam nadzieję, że każdy człowiek potrzebuje pewnego drogowskazu, aby móc obrać prawidłową drogę i należy mu dać szansę, aby mógł zrehabilitować swoje krzywdy.
Powieść taka jak ta uczy nas, iż człowiek nie zawsze jest złym z wyboru, czasem po prostu się pogubił. Wybaczenie jest ogromnym krokiem, który nie jednokrotnie wymaga od nas wewnętrznej siły.
Przyjemne pióro autorki i subtelna obyczajowa forma tej opowieści sprawia, że książkę się pochłania, przerzucając jej strony. Jednak małym minusem dla mnie było, iż słabo wyczuwałam tutaj ten świąteczny klimat niż w prototypie tej powieści. Jednak nie jest to kopia, a historia opierająca się na tej od Dickensa, więc może to był celowy zabieg pisarki.
Lektura ta sprawdzi się dla czytelnika w każdym wieku, jedynie każdy z nas odbierze ją inaczej, wytaczając z niej odpowiednie dla nas wartości.
Dickens inspiruje i nie ma się co dziwić. Jego OPOWIEŚĆ WIGILIJNĄ zna chyba każdy. Piękno i ponadczasowość zachwyca małych i dużych, więc i współcześni pisarze pragną pójść w ślady wielkiego mistrza pióra i jednocześnie napisać coś nowego, ale i sentymentalnego. INNA OPOWIEŚĆ WIGILIJNA jest właśnie taką sentymentalną podróżą i w pewnym sensie hołdem złożonym pierwowzorowi - całkiem udanym, choć nie bez błędów. Elizabeth Ann Scarborough wskrzesiła Ebenezera Scrooge'a i dała mu nową rolę, rolę przewodnika po Bożym Narodzeniu - minionym, obecnym i przyszłym. Główną bohaterką jest Monika Banks, która oczywiście Świąt nie uznaje i dręczy pracowników. Posiada wielką firmę, a wszystko opiera się w niej na komputerach i to właśnie komputery odegrają w tej historii decydującą rolę - rolę magicznego wehikułu. Styl autorki jest miły, dobrze się to czyta i udało się jej uchwycić "ducha świąt", choć wydaje mi się, że chciała złapać wiele tematów i trochę przesadziła. Fabuła znacząco odbiega od oryginału, choć decydujące elementy pozostały bez zmian - mamy nawet nową wersję Małego Tima. Ogólnie podobało mi się, choć mnie nie zachwyciło. Książka została bardzo ładnie wydana. Projekt okładki uważam za udany i zachęcający do czytania. To moje drugie spotkanie z inną wersją OPOWIEŚCI WIGILIJNEJ. Pierwsze było niedawno, a mam na myśli książkę JAK POZNAŁEM ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA? i to był jednak taki plagiat, a tutaj mamy coś ciekawego. Zdecydowanie autorka bardziej się wycliła.
Opowieść wigilijną zna chyba każdy z nas czy to po lekturze książki czy po jednej z filmowych adaptacji. Można by więc spokojnie powiedzieć, że nie da się tu już nikogo niczym zaskoczyć ale… nie jest to całkiem prawda. Inna opowieść wigilijna to bowiem książka, która dzieje się we współczesnych czasach i wyłącznie bazuje na pewnych schematach z oryginału. Mamy tu więc szefową, dla której liczą się wyłącznie zyski i która nie widzi świata poza pracą, uważając święta za wymysł, duchy, które mają jej uświadomić, że się myli a także…Ebenezera, który pojawia się tu w dość nietypowej roli. Lektura przyjemna pomimo naiwnego końca.
Hokey retelling of Dickens' A Christmas Carol in a late 20th century setting. The Scrooge character is a domineering high tech software executive, and Tiny Tim is tiny Tina. The question is why did the author feel it was necessary to retell the story - everything is the same, so why not stick with the original.
A funny modern day retelling of the classic Dickens tale. I laughed out loud, shook my head a few times, and wanted to join in with the geeks as they cheered on the ghost and worked towards salvation of the woman at the head of the company.
Hmmm, this has an average rating of 3.5 but I can't believe I even finished it. It is another version of Dicken's A Christmas Carol but it is a little TOO close to the original and became tedious. I wouldn't recommend it.