Polska prozaik, reportażysta, autorka utworów dla młodzieży.
Ukończyła wydział historii na Uniwersytecie Warszawskim. Debiutowała w 1945 r. na łamach prasy jako poetka pod nazwiskiem Kazimiera Kosińska. W latach 1946–50 była redaktorką dziennika "Polska Zbrojna", a w latach 1951–76 dziennika "Trybuna Ludu". W latach 1977–90 była redaktorem tygodnika "Perspektywy". W latach 1964–1975 była korespondentem wojennym w Wietnamie.
W 1967 r. otrzymała nagrodę III stopnia Ministra Kultury i Sztuki. W 1972 r. nagrodę Instytutu Wydawniczego CRZZ za twórczość dla młodzieży.
Od 1945 r. mieszkała w Warszawie.
Zmarła 9 kwietnia 2010. Została pochowana 15 kwietnia 2010 r. na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.
"Wzięliśmy tego młodzieńca wraz z jego wyczuloną, genialną zdolnością przewidywania, doświadczania wszystkich wartości życia i umiejętnością znajdowania między nimi równowagi - a także z jego aż nazbyt oczywistym lękiem, że może nie sprostać zadaniu, i wepchnęliśmy go w pułapkę i piekło rzezi, mówiąc mu, aby odważnie zabijał. I myśleliśmy, że wyjdzie stamtąd płacząc i trzęsąc się ze zdenerwowania. On zaś wyszedł grzmiącym głosem, żądając krwi i rzucając w niego gromki okrzyk - świadectwo radości, jaką mu sprawia zabijanie, religilna ekstaza mordu - i co najbardziej żałosne, najbardziej godne litości, traktując zabijanie jako prostest przeciw śmierci..." Nie sądziłam, że będę zaczynać recenzję biografii Ernesta Hemingwaya od słów Maxa Eastmana, ale czasy się zmieniają.
Jestem pod wrażeniem pracy Warneńskiej. Biografia jest ogromna, autorka doszła do wielu informacji z samego dzieciństwa Ernesta, opowiedziała mi wiele historii i anegdot z życia pisarza, o których nigdy nie słyszałam (np. podróż Hemingwayów bez biletu, tańczenie z prawie nagą Josephine Baker czy cała znajomość z Bronisławem Zielińskim oraz jej konsekwencje), to naprawdę ciepła i słodko-gorzka opowieść, i świetnie się ją czyta; zaimponowały mi również wspomnienia autorki z podróży do miejsc, gdzie przebywał Hemingway, jej zaangażowanie w przedstawienie jego życia i odczuwana mocno sympatia do pisarza. Pobiła moje oczekiwania co do "biografii Ernesta Hemingwaya spisanej przez polską autorkę", i teraz rozumiem, jak wielki błąd popełniłam nie doceniając tego potencjału; śp. pani Moniko, moja imienniczko, przepraszam. Naprawdę to bardzo dobra i starannie opracowana biografia i lektura.
Tylko że... mam wrażenie, że autorka za bardzo starała się ocieplić wizerunek Papy? Zabrakło mi rozwinięcia tylu ważnych wątków, i myślę, że musiała już o nich wiedzieć, bo przecież powoływała się już np. na Bakera; zabrakło mi głębszej rozmowy na temat zaburzeń psychiki Ernesta, również w konsekwencji jego wypadków i uszkodzeń mózgu; zabrakło mi opisania toksyczności małżeństwa Gellhorn i Hemingwaya i w ogóle przedstawienia mroczniejszych aspektów jego związków z kobietami, bo były one tak trudne; i jeszcze nigdy nie przestanę żałować tego, jak bardzo pomijany jest przez biografów wątek relacji Hemingwaya i Scotta Fitzgeralda, jednej z największych przyjaźni w historii literatury XX wieku, wzbudzającej tyle kontrowersji, wielowymiarowej i wpływowej, która w tak wielu opracowaniach biograficznych jest streszczana w kilku niewielu dających nam zdaniach, jeszcze w większości zaczerpniętych z tego jednego rozdziału Hemingwaya w "Ruchomym święcie". Jest tak dużo materiału, który można by było jeszcze wykorzystać, a który stworzyłby bardziej rzeczywisty i po prostu pełny obraz pisarza; Ernest Hemingway nie potrzebuje adwokata diabła, bo sam nim nie był; był po prostu człowiekiem, a każdy człowiek ma negatywne rozdziały w swoim życiu. Chciałabym, żeby ta biografia był bardziej rozwinięta.
A, i jeszcze jedno - wiem, że może była w tamtych latach taka tradycja, ale naprawdę nie ścierpię tłumaczenia imion postaci na spolszczoną wersję, zwłaszcza, kiedy wcale nie są trudne.
Ta biografia jest naprawdę fajna i polecam wam ją, jeśli chcecie dowiedzieć się, kim w sumie ten Ernest Hemingway był; przyniosła mi wiele radości i ciepła. Chciałabym po prostu, by była trochę większa i pełniejsza.
I chyba sięgnęłam już po za dużo biografii Hemingwaya, tak sobie teraz myślę. Może już mi go po prostu wystarczy.
PS. Bardzo chciałabym też, żeby biografowie Ernesta Hemingwaya pojęli, że przeżył on traumę związaną z wojną i odczuwał jej konsekwencje i następstwa, i może dlatego zachowywał się tak "niedojrzale", kiedy nie chciał o tym rozmawiać i jechać na kolejną.