Senność, nowa powieść Wojciecha Kuczoka to książka filmowa. Jej pierwszym szkicem był scenariusz pod tym samym tytułem, napisany na zamówienie reżyserki Magdaleny Piekorz. Adam jest młodym lekarzem naznaczonym piętnem tradycyjnego, prowincjonalnego wychowania. Rodzice lokują w nim wszystkie ambicje, jednak on, skrywający swój homoseksualizm i dręczony poczuciem winy, wie, że nigdy ich nie zadowoli. Robert to rozgoryczony autor jednej wybitnej książki. Pozostając pod dozorem żony i jej koszmarnej rodziny, od lat nie napisał ani słowa. Jego pracownia coraz bardziej staje się dla niego więzieniem. Róża była niegdyś wspaniałą i sławną aktorką teatralną, ale odkąd została żoną despotycznego karierowicza, a Pana męża, cierpi na narkolepsję i całe dnie spędza w domowej samotni. Zbieg okoliczności sprawia, że drogi bohaterów Senności, udręczonych własna niemocą, przecinają się. Czy te spotkania zmienią coś w ich życiu? Czy uda im się przebudzić z długiego snu? Przejmująca i brawurowo napisana powieść.
Znowu masochizm, tym razem burżuazyjny. Trochę zżyna z Rotha, trochę nieudolna podróba Witkowskiego (nieudolna, bo niehetero bohater naprawdę nie daje się lubić).
gorzka to książka, smutno-zjadliwa; dotyka w inny sposób niż „gnój”, może dlatego, że dotyczy dorosłych, autonomicznych jednostek, które poczucie swojej autonomii i sprawczości gdzieś zgubiły; postacie znajdują się na skraju wyjścia z dręczących je sytuacji, ale do samego końca zastanawiamy się, czy ów krok podejmą; Adam stoi na progu własnej orientacji i w każdej chwili może się potknąć, wpaść na czyjąś wyciągniętą pięść, stracić wszystko, co ma; Robert stoi na progu własnego domu, z którego uleciał genius loci, pisanie stało się niemożliwe i zostało tylko uciekanie przed własną rodziną; Róża stoi na progu przytomności, zapada w sen w przypływach emocji, a Pan Mąż spędza chwile jej nieobecności w ramionach innych kobiet
progi nie znikają do końca, ale w pewnym momencie orientujemy się, że ucieczka zmieniła wektor i prowadzi postacie ku samym sobie; każdy z bohaterów wycofuje się z tego, co go niszczy, tak jak wcześniej uciekał od konfrontacji z faktem, że życie mogłoby wyglądać inaczej; może nic nie skończy się dobrze, ale odnalezienie siebie w bałaganie przynosi chwilę ulgi
językowo książka cieszyła mnie niezmiernie; Kuczok konsekwentnie realizuje swoją frazę, ni to Pilchowską, ni to Szostakowską — swoją własną, którą ja kupuję całkowicie i płynę przez tekst bez odrywania oczu
Niezwykle cenię film "Senność" w reżyserii Magdaleny Piekorz, jest mi szczególnie bliski, ponieważ ściśle wiąże się z jednym z ważniejszych okresów w moim życiu. Kiedy zobaczyłam książkę na podstawie tego filmu, wiedziałam, że muszę ją przeczytać... Och, jak wielkie rozczarowanie przeżyłam! 😔 Boli mnie tak bardzo zmarnowany potencjał trzech niezwykłych historii, które można było przedstawić w sposób ujmujący. Nieco ponad 200 stron, a moje serce (i wzrok) krwawiły coraz bardziej z każdą kolejną... Bardzo trudno czytać zdania długie na pół strony i pozbawione znaków interpunkcyjnych. Nie wiem czy to celowy zabieg, czy słaby kunszt pisarski autora, jednak efekt jest wysoce niezadowalający... 😔
Książkę naprawdę świetnie podsumowują słowa: "Wojciech Kuczok obdarzony jest słuchem absolutnym do polszczyzny. Jego niezwykła inwencja językowa ma soczystość śląskiej gwary i swing wielkiej polskiej literatury. Czytanie Senności niesie radość obcowania ze słowem pisanym- Kazimierz Kutz" Historie ludzi opisane w książce są dość ciekawe i choć ten końcowy splot okoliczności wydaje się być naciągany, to muszę przyznać, że tego autora po prostu lubię. Podoba mi się język i sposób w jaki pisze.