Ota Filip (* 9. března 1930, Slezská Ostrava) je jedna z předních postav české exilové literatury.
Po maturitě (1948) pracoval v různých zaměstnáních (sportovní redaktor Mladé Fronty, horník, v letech 1968 – 1969 redaktor ostravského nakladatelství Profil, dělník). V roce 1970 byl odsouzen za podvracení republiky. V roce 1974 se nuceně vystěhoval do Německa. V Německu pracoval jako publicista a komentátor a jako lektor nakladatelství Fischer Verlag. Je členem Bavorské akademie věd a umění. Žije v podalpském městečku Murnau am Staffelsee.
To było… dziwne. Opowieść o człowieku, który zakłada różne maski (dosłownie) i uwodzi tabuny kobiet, które następnie rodzą mu dzieci. Te dzieci są zawalidrogą i nikt się nimi nie przejmuje, bo kto by się zajmował dzieciarnią, jak wzywa świat, rozrywki i hulanki? Do tego plejada postaci historycznych z Leninem na czele. Opowieść ulepiona z różnych historii, trochę obyczajowych, trochę dotyczących stanu świata w pierwszej połowie XX wieku, z wojną i komunizmem na czele.
Postrzeganie Pragi przez hrabię, mimo że spowodowane specyficznymi uwarunkowaniami jego organizmu, jest moim zdaniem ukazaniem tego, w jaki sposób człowiek doświadcza Pragi. Odnosi się wrażenie, że miasto i jego architektura mają wręcz czynny udział w życiu codziennym prażan i jest nieodłączną częścią ich samych. Można się pokusić o stwierdzenie, że słychać tutaj echa motywu Pragi magicznej i dochodzę do wniosku, że wcale nie tak łatwo go uniknąć osadzając fabułę w tym mieście.
Czeska literatura jest dość przewrotna w swoim podejściu do tematu, w formie, czasem treści. Jednak mnie zazwyczaj zastanawia humor w niej użyty. Oczywiście można uznać, że Kafka miał tak duży wpływ na pisarzy, że właściwie wszędzie w literaturze tkwią jego wpływy. Ale można też uznać, że to nie Kafka, tylko po prostu charakter tej literatury jest właśnie taki, lekko kpiący, lekko absurdalny, lekko poważny, po prostu lekki, z dystansu przyglądający się wydarzeniom.
Takie odczucie miałem czytając Cafe Slavia. Powieść wydana jeszcze w innym ustroju opowiada historię pewnego hrabiego, który przeżył rewolucję, wojny, aż w końcu przyszło mu żyć w ustroju socjalistycznym. I tak wędruje sobie po Pradze, głównie po moście Karola i opowiada przygody swojego życia. Można pogubić się w ilości spłodzonych dzieci, kobiet, z którymi przyszło mu spędzić życie, czy bohaterów historycznych. Można też zadać pytanie czy hrabia rzeczywiście jest świadomy tego co mówi, czy fikcji jest więcej niż prawdy. Ale można też przyjąć tę historię taką jaką jest, i wtedy otrzymujemy obraz tamtych czasów. Tragikomiczny tumult historii błądzący w korytarzach przypadkowości. A Praga jest świetnym tego symbolem, bo egzystuje gdzieś na zetknięciu się światów i ustrojów.
Nie powiem, że zdobyła mnie ta historia od razu, ale z czasem wciągnąłem się w historię hrabiego i odkrywając kolejne warstwy symboli i zdarzeń, znalazłem w tej książce niezgodę na wyzysk szarego obywatela, niemoralność czasów, w którym przyszło mu żyć i groteskowy więc rzeczywistości, z którą człowiek najlepiej radzi sobie oddając się jej szaleństwu. Dziękuję wydawnictwu za egzemplarz książki.
Leider war meine Lektüre dieses Kultbuches für mich eher langatmig. Immerhin habe ich es im 3. Anlauf im Café Slavia mit Blick auf die Moldau und Piano-Live-Musik zuendegelesen.
Z jednej strony książka bardzo dziwna, z drugiej jednak na tyle interesująca, że doczytałem do końca. W jej lepszym zrozumieniu bardzo pomaga komentarz z końca wydania polskiego.