W książce Beaty Pawlikowskiej- podróżniczki, pisarki i autorki audycji "Świat według blondynki" w Radiu Zet wyruszysz na fascynującą wyprawę do Peru, podczas której odbędziesz podróż statkiem niewolników, poznasz historię odkrycia i podboju Amazonii oraz dowiesz sie, jak amazońskie złoto - kauczuk - zmieniło oblicze świata. Ponad 130 zdjęć stanowi wspaniałe uzupełnienie tekstu książki.
Beata Pawlikowska is an author of several books and an independent traveller, who wends through the jungles of South America, where she lives with the Indians. Her travel experiences include Africa, both Americas, Asia and Europe, from the Himalayas, through wild savannas, jungles and oceans. She is also a photographer and writer for "National Geographic".
Short stories about food, history, author thoughts. About everything and about nothing. Average humor, stupid jokes. Few interesting photos. If you don't mind horrible style and can get from it only that what interests you it may be good position (I am such a person). But if how it is written is important, do not touch this book.
Ciekawym uczuciem było dowiedzieć się, że razem z Januszem Kaszą Duchy dżungli. Opowieść o Yanomami, ostatnich wolnych Indianach Amazonii.podróżowało kilka osób, w tym sama Pawlikowska, która o reszcie ekspedycji w swojej książce absolutnie nic nie wspomniała, sprawiając tym samym wrażenie, że walczyła z przeciwnościami losu i narażała swoje życie całkowicie sama. Nie podoba mi się takie celowe zatajanie prawdy, żeby wykreować z siebie bohatera - samotnika... coś takiego podważa wiarygodność jej przeżyć w ogóle...
Ciekawe przygody. W większości jest to książka o wewnętrznych przeżyciach i bogatym (czasem nazbyt) opisie syuacji przeżytych czy zaobserwowanych dookoła. Chwilami wręcz te opisy były zbyt szczegółowe. Historie opowiedziane z perspektywy własnego ja - co zjadłam, zrobiłam, myślałam, bardziej nadające się na prywatnego biograficznego bloga niż prawdziwą książkę podróżniczą. Zabrakło mi interakcji z innymi ludźmi, drążenia, dopytywania, interesowania się człowiekiem, dłuższych opisów ich tradycji, ich pracy, pragnień czy historii ludzi lub miejsca. Dopiero pod koniec książki zaczynają brać górę nad szczegółowym opisem spacerowania, spostrzegania, czy lekko wyimaginowanych historii, które na dłuższą metę - niewiele opowiadają poza tym, iż autorka ma bardzo bujną wyobraźnię i bogate w opis słownictwo. A przecież takiej wiedzy Pani Beacie z pewnością nie brakuje i świadczą o tym w tej samej książce rozdziały o Francisco de Orellana, czy opowieść o kauczuku. Bardzo fajne, pouczające a do tego powiązane z miejscem, które odwiedza. Takich historii wplecionych w podróż Pani Beaty chciałoby się zdecydowanie więcej. Mam nadzieję to ujrzeć w następnych książkach.
OGROMNY plus to duża porcja zdjęć z danych miejsc i wydarzeń, które konfrontują własne wyobrażenia z prawdziwym światem, a do tego niosą dodatkową porcję wiedzy.
It's funny how reviews on that piece differ with the readers language. Clearly a translation didn't do any justice for this amusing, quirky travel diary that never meant to be anything but an enjoyable paperback travelling notepad. And it had served its purpose at least in my eyes.
Especially the peruvian guinea pig recipe. Not necessarily for me but I appreciate for sharing!