Malcolm xD jest najbardziej nieznanym człowiekiem w Polsce, a jego debiutancka powieść robi furorę na rodzimym rynku literackim. Zdobyła nie tylko uznanie czytelników, ale i przychylność krytyków literackich. Dla wszystkich „analogowych” odbiorców, którzy nie mieli okazji zapoznać się z internetową twórczością Malcolma xD, przygotowaliśmy zbiór jego najlepszych past. Historia starego - fanatyka wędkarstwa, Wojsk Obrony Terytorialnej, Patologa i Pauliny i wiele innych. Wszystko to poprzedzone wstępem pióra Sylwii Chutnik i pastą wprowadzającą od samego Malcolma xD.
nie mam nic przeciwko wulgaryzmom w literaturze, o ile są one uzasadnione silnymi emocjami bohatera/ sytuacją. Jednak gdy mają one na celu tylko wzbudzenie kontrowersji, pojawiając się w co drugim zdaniu, brzmi to jak "łacina podwórkowa" Stereotypowych sebixów spod bloku. Mówiąc krótko - język autora nie przypadł mi do gustu. Uważam również, że książka nic nie wnosi do życia czytelnika i tak jak się ją szybko przeczytało, tak równie szybko się o niej zapomni. Nie mniej jednak jest ona przesiąknięta typowo polskim humorem, co czasami wywołało uśmiech na mojej twarzy
Fajne, jak się lubi humor Malcolma XD to można brać w ciemno, o ile nie zna się już tych past z internetu. Ja nie znałem (poza fanatykiem), więc śmiechom nie było końca. Poza tym, mam nadzieję, że poprzedzający treść właściwą "Pastrami, wstęp Sylwii Chutnik to też jest pasta, bo "luzacki" wykład starszej pani dla rówieśników mający na celu im objaśnić internet, to najdłuższy tekst w zbiorze...
Pasta na papierze to jak szop pracz: niby kot, ale jednak nie do końca. Jesli znacie pasty Malcolma, nic nowego tu nie znajdziecie (ale sporo sobie przypomnicie i się pobawicie). Jeśli nie znacie, to uśmiejecie się jak norki po raz pierwszy.
Mimo tego, że wszystko to już jest w necie, to i tak - by wesprzeć imć autora w zbożnym dziele pisania ciągu dalszego Emigracja - warto kupić. Bo fajen :3
Moje trzecie spotkanie z twórczością Malcolma XD to niejako powrót do stylu kojarzącego się z "Emigracją". Po bardzo słabiutkiej "Edukacji" stwierdziłam, że dobra, audiobook jest krótki to przejdę to szybko i będzie z głowy.
"Pastrami" jest inną książką niż "Emigracja" i "Edukacja". Przede wszystkim tamte dwie książki charakteryzowała ciągłość historii, a tutaj mamy zbiór krótkich historyjek o dużej rozpiętości tematycznej. Wiadomo, że w takim zbiorze są fragmenty słabe, a niektóre mocniejsze. Dla mnie większość tekstów była mocno średnia, nie zwróciłam uwagę, żeby jakieś opowiadanie wybitnie się wybiło na tle pozostałych. Jednak, koniec końców, nie było tak źle i znowu zdarzało mi się parsknąć śmiechem. Owszem, książka nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia, ale jest taka, że nie wymaga żadnego myślenia tylko żeby pochłonąć treść, odpocząć i zapomnieć.
Książkę uratowało przede wszystkim to, że była spora różnorodność. Teksty są krótkie i obejmują szeroką rozpiętość tematów, a tym samym gdzieś czytelnik czuje, że dokończy tę książkę, nawet jeśli te teksty nie są jakieś genialne. Dla mnie to jest poziom "Emigracji", więc daję taką samą ocenę.
O ile rozumiem jeszcze wydawanie książki pisanej stylem past, ale stanowiącej a) całość oraz b) świeży materiał, o tyle kompletnie nie rozumiem celu wydania zbioru past, pomimo przydługiego i przeintelektualizowanego wstępu od redakcji.
To moje kolejne spotkanie z Malcolmem XD. Po „Emigracji” wiedziałem już, że i tym razem będę bawił się świetnie. Zdecydowanie jest to mój rodzaj poczucia humoru i nie koloryzuję tutaj, poraz kolejny śmiałem się do łez.
Malcolm XD to anonimowy twórca internetowy, a tzw. pasty to krótkie opowiadania niby to bazujące na faktach, a często kompletnie zmyślone. Żyją sobie takie pasty w internetach, czasem nawet nie zwraca na nie nikt uwagi, zdarza się że ktoś poda dalej i w końcu umierają, ale w przypadku tych autorstwa Malcolma nie ma takiej możliwości aby przepadły. Kiedy czyta się te opowieści aż chciałoby się wierzyć w to, że zdarzyły się one naprawdę. Tym bardziej jeśli ktoś tak jak ja ma obrazową wyobraźnię. Do teraz widzę gębę Zbyszka, który przywala w szybę na lotnisku, albo chociażby debatę na temat napisów w windzie, a to tylko niektóre z anegdotek przedstawionych w "Pastrami", a każda kolejna bawi jeszcze bardziej. Pewnie szybko zapomnę o czym czytałem, ale to jak się bawiłem było warto poświęconego czasu.
"Pastrami" to książka na jedno posiedzenie więc jeśli nie macie zbytnio wyczulonego filtra na wulgaryzmy, dystans do siebie i otaczającej rzeczywistości to nie macie się co nawet zastanawiać tylko sięgajcie śmiało po tą pozycję. Ja ze swojej strony podzielę się jeszcze jednym spostrzeżeniem, niby to wszystko co znajdujemy w pastach Malcolma z założenia przejaskrawione, podrasowane, a mimo wszystko człowiek ma wrażenie że rzeczywistość goni ten cały absurd i groteskę i to sadzi przy tym konkretne szusy. To powoduje, że śmiech jest trochę przez łzy bo czy niby historia z windą bądź Bory Tucholskie są mocno nieprawdopodobne? Nie sądzę.
To najnowsza książka tego autora. Po genialnym (według mnie) debiucie jakim była #emigracja chciałam więcej. Ogromnie się ucieszyłam na wieść o tym że jeszcze w tym roku wyjdzie kolejna jego książka * Tym razem jest to inna forma. "Emigracja" była jedną, spójną fabularnie historią. Natomiast "Pastrami" to zbiór najlepszych past Malcolma, które publikował pierwotnie w Internecie (w tym ta o fanatyku wędkarstwa). W mocnym uproszczeniu pasty to opowiadania, które w przydaku tego pisarza są inspirowane prawdziwymi wydarzeniami (to zagadnienie jest bardziej szczegółowo opisane w tej książce). Autor ma niezwykły dryg do pisania zabawnym, czasem z morałami historii, które potrafią poprawić człowiekowi dzień. * * Według mnie jest to genialny tytuł, który umili Wam najgorszy poniedziałek. Ja bawiłam się przy nim świetnie. Bardzo się cieszę że wydawnictwo pokusiło się tym razem o wsporadzenie ilustracji. Jedyna moja uwaga to to, że przez swoją krótszą formę te historie nie angażują czytelnika tak bardzo, jak by mogły, ale to jest mój ogólny zarzut do zbiorków opowiadań. Nie zmienia to faktu że polecam obie książki tego autora równie mocno. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości dostaniemy jeszcze coś spod pióra Pana Malcolma (7/10⭐) * PS Oba wymienione dziś tytuły mogą się świetnie sprawić jako prezent pod choinkę. Ostrzegam tylko, autor lubi używać przekleństw. Warto przed zakupem przeczytać chociaż fragment by wiedzieć z czym ma się do czynienia * PSS Info dla posiadaczy Empik Go, audiobook jest tam dostępny, a lektor robi świetną robotę.
Książka była przyjemna i dość lekka, szybko się słuchało.Chciałabym napisać o tym coś więcej ale średnio pamiętam cokolwiek i nie wiem czy to przez to że słuchałam tego kiedy byłam chora i średnio kontaktowałam czy to dlatego że mnie nie wciągnęło tak czy inaczej dorwałam za 7 zł wersję papierową i może któregoś dnia po to sięgnę, wtedy tu wrócę i może moja opinia się zmieni.
Jeden się pośmieje, a drugi powie że degrengolada i smutny to obraz społeczeństwa czytającego takie "książki", bo przecież jasne jest, że poniżej Tołstoja to w ogóle nie ma co sięgać i się kalać.
Ja z tych pierwszych. Można parsknąć śmiechem nawet znając pasty i nikomu od tego nie ubędzie.
Trochę pośmiane pod nosem przy niektórych pastach, ale jak to ze zbiorami opowiadań, bywają różnice w poziomie. Tak jest także tutaj, ponieważ część wydaje się przekombinowania, a chyba nie ma żadnej perełki (poza Fanatykiem, którego człowiek widział w internecie już setki razy). Ogólnie ktoś stwierdził: "Ej dawaj, wydrukujemy internet" i to zrobił. Natomiast chyba całości nie czytał, ponieważ zostałem pozostawiony sam sobie z cytatem "Obecne warunku mojej pracy ilustuje zamieszczona tutaj fotografia xD." i musiałem szukać pasty w internecie, bo tej fotografii w książce ani widu. xD
Ciężko się ta majówka dla mnie zaczęła i szczerze to nie wiem jak ona się skończy. Zakładam tutaj bardzo nie optymistyczny finał, bez żadnej nadziei na poprawę ale dzięki moim cudownym przyjaciołom i poleconej mi przez nich tej książce, udało mi się z ich pomocą odbić się od tej ściany płaczu, wziąć głęboki oddech i po raz pierwszy do wielu dni, szczerze się uśmiechnąć. Rozdziału "Zbyszków na lotnisku" nie dało się czytać ani na spokojnie, ani na poważnie. Za to na pewno lepiej uważać, żeby nic w tym czasie nie jeść ani nie pić- ja tego nie wiedziałam i przy jednym z tekstów zakrztusiłam się kawą.
Jedynie co mnie trochę raziło, to zbytnie najeżenie książki wulgaryzmami, których nie lubię ale że książka naprawdę postawiła mnie na nogi, to machnęłam już na to ręką i puściłam bokiem...
Ocena może lekko zawyżona, ale nie ukrywam że czytało sie całkiem przyjemnie. Same historie czy język mogą być odebrane przez wielu za dosyć wulgarne, mnie to całkiem bawiło, biorąc pod uwage konwencje internetowej pasty.
Zakupione pod wpływem chwili w jednym z tyskich lumpów za 2 złote. To nie jest coś z rzeczy w stylu które czytam na co dzień. Czy mogłem spędzić ten czas czytając coś bardziej ambitnego? Oczywiście że tak. Czy żałuję? Nie, świetnie się bawiłem.
Niektóre rzeczy powinny zostać w internecie, ale spoko, możecie uważać, że to zasługiwało na wydruk. Każdy ma własne zdanie, ale muszę przyznać, że się rozczarowałam. Pochwalam autora, bo ma dobre poczucie humoru, ale to wygląda bardziej jak scenariusz dla stand-uppera, a nie materiał na książkę. Zdecydowanie zabawniej by to wszystko wyszło, może na takim występie bym się nawet pośmiała, ale czytanie tego samemu jest niezwykle nużące, dlatego nie polecam.
Zbiór past z internetu. Zabawne, nieprzewidywalne ale też skłaniające do refleksji nad anegdotyczną rzeczywistością, która robi się niepokojąco realistyczna.
śmieszne, i dlatego daje 5. Czy uważam w takim razie że jest lepsze od takich książek jak "Zbrodnia i kara" czy "Lalka" którym dawałem po 4? Nie, w ogóle ich ze sobą nie porównuję bo to zupełnie inne kategorie. Ocena którą wystawiam to ocena tego jak dobra jest książka na tle innych z nurtu który przedstawia. Dlatego Lalka ma 4 jako świetna ale nie do końca ponadczasowa, a pastrami ma 5 jako lekka, zabawna komedia przy której nie trzeba dużo myśleć a można odpocząć i się zrelaksować śmiejąc się co drugą stronę lub co drugie zdanie, jak kto woli