Jeśli odzyskasz świadomość w zniszczonym przez promieniowanie lesie, nie pamiętając, kim jesteś, skąd pochodzisz i jak się tu znalazłeś… Jeśli twój wygląd wzbudza wśród innych tylko dwa uczucia: strach i agresję… Jeśli wybuch wściekłości w każdej chwili może zamienić się w prawdziwy pożar… Jeśli jedyną nadzieją na przywrócenie pamięci pozostaje Dziadek Mróz, a on wcale nie jest miłym czarodziejem z bajki… Jeśli grzesznicy są bardziej ludzcy niż ci, których miałeś za świętych…to wyjaśnienie może być tylko jedno: JESTEŚ MUTANTEM!
Fabuła nie jest może bardzo skomplikowana, ale całą historię czyta się dobrze i szybko. Najbardziej kontrowersyjną kwestią pozostają według mnie dialogi toczone między głównym bohaterem, a jednym z jego towarzyszy. Prawdopodobnie w założeniu miały być zabawne, tak też odebrała je część czytelników (przynajmniej wnioskuję tak po przeczytaniu garści internetowych recenzji). Osobiście ten rodzaj humoru osobiście mnie drażnił, zamiast wywoływać salwy śmiechu. Zwłaszcza, że co za dużo, to niezdrowo.
+ balansowanie między powagą a humorem w powieści + motyw utraconej pamięci i budowania napięcia razem z tajemnicą + wielowymiarowi bohaterowie, którzy mają szansę pokazać się z każdej strony + bardziej fantastyczna niż post apo - językowo ciężki początek książki
I teraz pytanie: czy faktycznie jest to pierwszy tom trylogii? No ja nie sądzę.
Nie dalem rady skonczyc, po jakis 100 stronach wymieklem. Nie mam ogromnych wymagan co do jezyka jakim jest ksiazka napisana ale w Mutancie jezyk jest fatalny. Mialem wrazenie, ze dialog jest napisany przez pietnastolatka. Akcja jest slaba, wszystko jest jakies takie plastkie i bez wyrazu. Ostatnia rzecz, ktora mnie strasznie zirytowala to jeden z glownych bohaterow, ktory sie przejezycza. Nie da sie tego czytac. Nie polecam.
Czyta się szybko, bo historia zasuwa... no i zasuwa za bardzo. Autor miał świetny pomysł, ale odniosłam wrażenie, że nie starczyło umiejętności/ chęci na pogłębienie tematu. Zatrzymanie nas w tym dziwnym świecie. Postacie płaskie, jednowymiarowe. Właściwie nie przejmowałam się ich losami. Pod koniec jakieś pseudofilozoficzne tyrady... Niemniej jak ktoś potrzebuje czego niezobowiązującego to może być.
Zachęcam was do sięgnięcia po „Mutanta”. Nie musicie być fanami dzieł Glukhovsky’ego, ani też mieć pojęcia o Uniwersum Metro 2033, by odnaleźć się w tej historii i czerpać z niej przyjemność. Czytać ją można bowiem jako zupełnie odrębny twór. To po prostu dobra książka, więc warto się skusić na lekturę. Więcej o książce na moim blogu: ➡️https://magicznyswiatksiazki.pl/mutan...
Bardzo fajna książka. Trzymająca w napięciu i jak najbardziej osadzona w klimatach Metra. Serdecznie polecam każdemu miłośnikowi serii ale nie tylko bo jako niezależna część świetnie też się spisuję.