Zazwyczaj sięgałam po poezję tylko wtedy, kiedy nie czułam się najlepiej, a to pomagało mi się uspokoić i lepiej poczuć. Jednak z tą książką miałam całkiem inaczej. Do niej musiałam podchodzić tylko wtedy, kiedy nic nie zaprzątało mi głowy. Wymagała mojego całego skupienia, żeby coś zrozumieć. I chociaż starałam się, nie wszystko zrozumiałam. Jednak ze 180 stron, zaznaczyłam 3 całe wiersze i 4 pojedyncze zdania. A ja zaznaczam coś tylko wtedy, jeśli naprawdę zapadnie mi w pamięć. Także mimo że początku się przestraszyłam, dalej poszło całkiem nieźle. Cieszę się, że w końcu po nią sięgnęłam.