Po pierwsze: Wyparcie
Wielopoziomowe, wielopostaciowe. Od postaw pojedynczych osób, do stosunku państwa polskiego.
Im mniej ktoś jest związany z rabowaniem zbiorowych mogił, tym łatwiej przychodzi mu potępienie tego przestępstwa. Mechanizm racjonalizowania i wypierania doprowadzony jest do granic absurdu, gdy w jednej ze scen, schwytany na gorącym uczynku mężczyzna nie zaprzecza, że wykopywał m.in. koronki zębowe, ale kopał "w popiele, a nie w ciałach". Ergo, jak twierdzi, nie rabował zwłok. Wszyscy zainteresowani wiedzieli gdzie kopać, zakładając, że w dołach ze zwłokami można znaleźć pieniądze, czy złoto. Ale zbiorowo potwierdzają, że nie wiedzieli, że to mogiły. Uzasadnienia: "nie było żadnych tabliczek', "nie było pomnika", "to nie był cmentarz", "nie było zakazu", "teren nie był ogrodzony".
Opisane są sceny grzebania szpadlami ale i rękami w rozkładających się zwłokach, wyrywanie szczęk, odrywanie głów. Przy braku reakcji organów państwowych, proceder trwał przez kilkadziesiąt lat.
Po drugie: Fatum
Za pieniądze z ukradzonych przedmiotów, głównie złota, ludzie z okolicznych wsi budowali domy, rozwijali gospodarstwa, ale też i często po prostu je przejadali i przepijali. Autor nie przytacza ani jednego ewidentnego przykładu nagłego wzbogacenia się na rabunku mogił. Prawdopodobnie najbardziej wzbogacili się paserzy, których wymienia dwóch. W sąsiadujących z terenem obozu wsiach mówi się o klątwie albo fatum. Dużo wypadków śmiertelnych, chorób i nieszczęść w rodzinach hien (to słowo pada zaledwie kilka razy). W jednej ze scen, starsza kobieta wykrzykuje do zgromadzonych, żeby się nie dziwili, że dotykają ich nieszczęścia, że dobrze wiedzą, za co ich to wszystko spotyka. Odpowiada jej cisza. Uderzające jest to, że prawie całe społeczności były zaangażowane w rozkopywanie zbiorowych mogił, ci ludzie zdają sobie sprawę, że to zasługuje na karę, ale nikt nie nazywa tego głośno przestępstwem, zbrodnią, czynem nagannym. Przyjmują nieszczęścia jako konsekwencję, ale odrzucają możliwość przyznania, że uczynili rzeczy moralnie naganne. Nieomal w każdym przypadku hiena okazuje się być religijnym, uczynnym, pomocnym ludziom człowiekiem.
W jednej ze scen archeolog izraelski mówi: "(...) ci, którzy odpowiadają za te wszystkie okropne rzeczy, które zdarzyły się w tym miejscu, to nie Polacy, lecz Niemcy. To oni są odpowiedzialni za wszystko."