Unikalne wydanie prywatnych notatek Kory, z lat 2003–2018, będące zapisem pracy nad utworami. Pozwalają zajrzeć do jej wewnętrznego świata, dowiedzieć się jak rodziły się i dojrzewały pomysły na piosenki. Wyboru dokonał mąż, Kamil Sipowicz.
Ten tomik jest jak odkrywanie oczywistości na nowo, jest rytmicznym przypominaniem sobie zasad świata, które wtopiły się między codzienności. Jest nietypowy nie tylko ze względu na mechanizm stylu Kory, ale także dzięki swojemu nieuporządkowanemu układowi, który pozwala wczytać się w twórczy proces powstawania samych tekstów. Intertekstualny, soczysty w słowa i niezwykle czuły na człowieka.
Paradoksalnie chociaż zaznaczyłam sporo fragmentów, to mimo wszystko nie trafiła do mnie ta książka. Taka sredniawka, ale 3 gwiazdki, za pare pięknych tekstów Edit: jednak 2,5
Dostałam tę książkę w prezencie i baaaaaardzo chciałam, żeby mi się podobała, no ale nic nie poradzę na to, że poezja i ja to dwa niekompatybilne światy. Poza tym miałam wrażenie, że włażę Korze w życie swoimi brudnymi butami; fakt, gdyby nie chciała, żeby te zapiski ujrzały światło dzienne, to by je wyrzuciła do śmieci, ale mimo wszystko... Tak czy siak, największy problem mam z formą, mój prozaiczny mózg nie nadaje się do czytania poezji.
Zostawiam bez oceny, do opinii własnej jest też fakt czy książka powinna zostać wydana, czy też nie.
Niemniej jednak, absolutnie fascynująca przeprawa, pełna emocji i związków z życiem każdego z nas, Przeprawa dotycząca nie tylko miłości, ale też wielu innych aspektów naszej egzystencji.
Fenomenalny zbiór, dla mnie jako ogromnej fanki- niezwykła książka.
nie bede tego oceniac, bo kim jestem zeby jakkolwiek oceniac proces tworczy kogokolwiek, zwlaszcza kory? nie rozumiem celu wydania tej ksiazki, czulam sie czytajac ja jakbym robila cos czego nie powinnam i uwazam ze bardzo nietrafiony i niesmaczny pomysl w stosunku do artystki
Ta książka nie powinna się nigdy ukazać. Sipowicz zrobił nią krzywdę Korze. Nie bez powodu artyści ujawniają dopiero ostateczne wersje utworów. Zbiór czasem bezsensownych kawałków, pensjonarskich wierszyków, banałów, cohelizmow, niektórych nie powstydziłaby się sama Beata Pawlikowska. Bardzo, bardzo złe. Ale ładnie wygląda na półce.
ciesze sie ze moglam blizej poznac tworczosc kory, jej niewydane wiersze czy piosenki. uwielbiam zespol maanam, a sama wokalistka bardzo mnie interesowala juz od malego. co prawda sam zamysl, zeby wydac osobiste zapiski kory wydaja mi sie troche naruszeniem prywatnosci artystki, ale mimo to czytalo mi sie bardzo przyjemnie, wiec pozostawiam 4⭐️
Nie wiem czy kiedykolwiek wcześniej zdarzyło mi się zaznaczyć praktycznie co drugą stronę, tyle razy się zachwycić, tyle razy się wzruszyć. Czytając, jednocześnie pisałam - a to świadczy tylko o tym, że odnalazłam w tych Zeszytach mnóstwo inspiracji i całkiem nowego spojrzenia na świat.
Dziwnie nieprzyjemne uczucie, czytać coś ze świadomością, że nie było przeznaczone dla twoich oczu. Mam głębokie wątpliwości, czy te zeszyty powinny zostać wydane. „Żółty segregator” najciekawszy.