Nabu jest małym uchodźcą. Takim, jakich tysiące wędruje dziś do Europy, żeby znaleźć bezpieczny dom. Jakich tysiące tonie w Morzu Śródziemnym. Poruszająca książeczka dla dzieci i dorosłych. Napisana przez Jarosława Mikołajewskiego, zilustrowana przez Joannę Rusinek. Nabu mieszka za morzem. W wiosce, w której co i raz płoną domy. Również jej dom rodzinny. Pewnego razu postanawia uciec. Chce znaleźć dom murowany, który się nie spali. A kiedy go znajdzie, zaprosi do niego rodziców i brata. Idzie bardzo długo i nadzwyczaj dzielnie. Podczas wędrówki nabija sobie guza o mur, którego nie widać. Kaleczy się o niewidoczne druty kolczaste. Dowiaduje się, że do pięknego jeziora mogą wejść tylko ci, którzy mieszkają po drugiej stronie. Na brzegu morza próbuje wsiąść do łódki, której nie ma, więc musi przepłynąć je wpław...
"Wędrówka Nabu" z tekstem Jarosława Mikołajewskiego i ilustracjami Joanny Rusinek (Wydawnictwo Austeria) to taki "Mały Książę" z problemami XXI wieku. Oczywiście uwzględniając skalę, ale coś w tym porównaniu wydaje mi się atrakcyjne poza jego oczywistym efekciarstwem.
Dom Nabu i jej rodziców dwukrotnie spłonął przez co rodzina została zmuszona do ucieczki na pustynię. Nasza bohaterka decyduje się na dotarcie do miejsca, gdzie domy nie płoną. Podróż przez pustynie, jeziora i morza jest przerywana spotkaniami ze strażnikami i granicami. Bolesnymi spotkaniami nie tylko dla Nabu ale i - zwłaszcza - dla czytelnika. W tej prostej bajce Mikołajewski i Rusinek pokazują jak trudna i bolesna jest droga większości ludzi, których wrzuciliśmy do rubryki "imigranci".
Niedopowiedzenie, nienachalna i wielowarstwowa metaforyka, prosta, odrobinę poetycka ale nie na siłę spoetyzowana opowieść z fantastycznymi ilustracjami. Joanna Rusinek pokazała jak bardzo różnorodne mogą być jej ilustracje - szkicowe i umowne gdy wymaga tego opowieść a i bajkowo-dosłowne. W "Wędrówce Nabu" napotkacie wiele piękna. Trochę będzie ono uwierało. I dobrze. Bardzo odważne jest zakończenie tej opowieści, nakazujące czytelnikom - dzieciom i dorosłym opowiedzieć się po jakiejś stronie. Bo największym problemem są ludzie obojętni. Trochę takie "nie bądź widzem w grze o jutro", ale na wysokim poziomie estetycznym i literackim.
Спочатку я не зрозуміла, в чому суть. Дитина, яка, втративши дім, покидає родину і йде шукати новий будинок для своєї сім'ї, який все ніяк не може знайти. "Щось занадто замудрене", - подумала я. Але коли приходить розуміння, що ця історія про біженців, усе одразу стає на свої місця. Історія з гарними вражаючими образами і дуже емоційними ілюстраціями. Пояснити дитині ситуацію про те, хто такі біженці, стає набагато простіше, та й багатьом дорослим теж. Мені, як українці, можна провести ще одну паралель. Головного героя звуть Набу. Якщо прокласти паралель з антикорупційним бюро, то історія набуває нового змісту. Бюро, яке все шукає те, чого саме не знає, а всі навколо тикають пальцями у різні боки і сміються. Так і живем.
Parabola o uchodźcach. Mała dziewczynka ucieka z dwukrotnie spalonego domu, by dotrzeć w miejsce, gdzie domy się nie palą. Po drodze przekracza niezrozumiałe dla niej granice, przepływa morze i staje przed ludźmi, którzy mają zadecydować o tym, co stanie się z nią jutro. Nie trzeba było długo czekać na odpowiedź krakowskiej inteligencji - zarówno w sztukach, jak i książkach. Tych głosów z pewnością będzie się pojawiać coraz więcej.