Główna bohaterka Joanna ma 44 lata i jest redaktorką w poczytnym piśmie dla kobiet. Jej świat legnie w gruzach, gdy dowiaduje się, że uwielbiany przez nią mąż od ponad roku zdradza ją z inną kobietą.
Pewnego zimowego dnia postanawia zostawić za sobą przeszłość, zabiera córkę i wyrusza w podróż do "Jutrzenki" mazurskiej wsi, przepełnionej mrozem, chłodem i magią. Miejsca, w którym wychowała się jej matka. Joanna chce nawiązać kontakt z bratem zmarłej matki, wujem Hilarym, który jest gospodarzem domu, ale niestety nikt w rodzinie nie wie co się z nim dzieje. Podczas podróży, która zamienia się w zimową zawieruchę, Joanna znajduje w rowie przy drodze potrąconego wilka. Zawiadamia odpowiednie służby i ratuje życiu zwierzęciu, z którego głowy myśliwi chcieli sobie zrobić trofeum. Spotkanie z jednym z nich będzie miało ciąg dalszy, a wyjazd do Jutrzenki zmieni całe życie Joanny. Odżyją wspomnienia z dzieciństwa przepełnione zapachem ziół, mazurskich legend i wolności. Niemałą rolę odegra również znaleziony przypadkiem przedwojenny pierścień babci Anieli oraz jej pamiętnik...
Tak płytkiego gniota już dawno nie miałam w swoich rękach. Na rynku jest wiele ciepłych historii, które dzieją się w okresie świątecznym, naprawdę nie warto sięgać akurat po tą. Okrutnie mnie wymęczyła podczas czytania, aż nie mogę zdecydować co było najgorsze. Te nienaturalne dialogi? Ta próba połączenia świata rzeczywistego z nadnaturalnym? Próba totalnie nieudana i spłycona, jeśli mam być szczera. Czy wątki skupiające się na relacji babki-matki-córki, które można było dużo ciekawiej przedstawić? Nastawiałam się na coś przyjemnego, a dostałam historię tak banalną, nienaturalną i irytująco-pierdzącą jakiej już dawno nie miałam okazji czytać. NIE POLECAM i gdybym mogła dałabym 0 gwiazdek.
Oj trudno mi ocenić tę książkę. Bardzo trudno. To nie jest jakieś wybitne dzieło. Dodatkowo książka jest mocno inspirowana „Biegnącą z wilkami”. Jest jednak w niej coś prawdziwego, coś co chwyta za gardło i ściska mocno... czasem miałam ochotę ocenić tę książkę nisko, czasem dać dziesiątkę... To był emocjonalny rollercoaster. Czy polecam? Chyba tak, ale nie wszystkim. Podejrzewam, że jeszcze rok temu ta powieść by mnie wyłącznie irytowała, więc i dziś trudno mi polecić ją każdej kobiecie.
ta książka nie wie czym chce być. pociąga za sobą mnóstwo wątków, ale praktycznie żadnego nie kończy i żadnego nie robi dobrze. gdybyśmy skupiali się tylko na wątku pogodzenia się że zdrada, myślę że wypadłaby super. za dużo rzeczy w tej książce udaje się za łatwo głównej bohaterce. dialogi między bohaterami są bardzo infantylne
spoko, bez szału obrazy, które mi się kojarzal: domek przy lesie i obok drozka wszystko to na pustkowiu, wanna nad ogniem, typ drwal, wilk potrącony i wilk w klatce, psychiatryk i wuj hilary, anioly
This entire review has been hidden because of spoilers.