Klara to dziewczyna potrafiąca zauroczyć niejednego chłopaka: bystra, piękna, niebojąca się czerpać z życia garściami, a jednocześnie bardzo niepewna siebie. Jest zagubiona i stoi na życiowym rozdrożu, zastanawiając się, czy prawdziwa miłość istnieje i czy kiedykolwiek uda jej się odnaleźć prawdziwe uczucie. Niespodziewanie spotyka kogoś, kto wywróci cały jej świat do góry nogami.
Aleksander jest prawdziwym bohaterem, który ocalił niejedno życie, przy okazji narażając swoje własne. Uważany za tajemniczego i aroganckiego, ukrywa przed wszystkimi swoją historię, nie mając nadziei na lepsze jutro. Nie spodziewa się, że na świecie jest jeszcze ktoś, kto może pokochać go takim jakim jest. Każdej nocy zadaje sobie pytanie: czy było warto? I doskonale wie, że tak.
Czy bolesne wspomnienia pozwolą Aleksandrowi powrócić do normalnego życia? Czy Klara odkryje, co tak naprawdę wydarzyło się w jego życiu i przebije się przez mur, który zbudował wokół swojego serca? Czy oboje mają szansę na ocalenie?
Weganka i opiekunka czterech kotek, z którymi mieszka w książkowym zaciszu. Jest bezgranicznie zakochana w muzyce zespołu Daughtry, inspirującej ją do tworzenia kolejnych, miłosnych historii. Wierzy w istnienie przeznaczenia i nigdy nie rozstaje się ze swoim notatnikiem. Gdy już cały dom śpi, zamienia zebrane fragmenty rozmów, myśli oraz życiowych doświadczeń w ucztę dla serca i wyobraźni.
190420: 4,5/5 ♥ Kolejna książka Klaudii za mną i muszę przyznać, że z każdą kolejną jest coraz lepiej i widać duży postęp w pisaniu. Dużo cudownych cytatów, niezwykłych momentów i wzruszeń. Ta historia pokazuje, że mimo naszych wad znajdzie się taka osoba, która w pełni je/ nas zaakceptuje. Aleksander i Klara skradli moje serce i pozostaną w mojej pamięci na długo.
Początek był w porządku i myślałam, że cała książka spodoba mi się tak samo jak „Jedyne takie miejsce” czy seria świąteczna od tej autorki. Niestety było inaczej, bo nie przywiązałam się do głównych bohaterów i momentami nic się nie działo :(, pomysł na historię nie jest zły ale czegoś mi tu zabrakło😅 Na tle innych polskich obyczajówek wypada i tak dobrze ale robię teraz definitywnie przerwę od polskiej literatury bo zawsze wywołuje u mnie zastój😞
„Ocalało tylko serce” to przyjemna, momentami wzruszająca młodzieżówka, przy której będziecie dobrze się bawić. Autorka zadbała, aby książka, pomimo wielu schematów, była chwytająca za serce i wciągająca. Jest to niewymagająca, napisana prostym językiem pozycja, ale ma w sobie coś co sprawia, że czytelnik jest nią, w pewnym stopniu, zauroczony. Kryje ona w sobie wiele ważnych wartości, a także pokazuje dobro innych ludzi. Nie jest to jednak książka bez wad. Niestety nie polubiłam się z głównymi bohaterami, co nie pozwoliło mi dać tej lekturze wyższej oceny. Relacja, którą stworzyli na kartach powieści, nie wzbudziła we mnie większego zachwytu i nie sprawiła, że jeszcze bardziej zaangażowałam się w ich historie. Po dłuższym namyśle stwierdzam, że jest to najlepsza książka tej autorki jaką miałam okazje przeczytać.
To książka, która wzbudziła we mnie dużo emocji. Nasunęła mi refleksje. Po jej przeczytaniu wyciągnęłam wnioski. To ile przeszliśmy, nasze doświadczenia, rany, blizny kształtują nas, pokazują to ile przeszliśmy i to jacy jesteśmy. Nie powinniśmy się tego wstydzić, blizny pokazują nam naszą odwagę i ogromną siłę, którą mamy w sobie a często jej nie dostrzegamy. Książka ta jest poprostu piękna, opowiada piękna hisotrię o miłości i o człowieku, który przeszedł dużo w młodym wieku. Czytałam ją z zapartym tchem, przez całą noc, bo nie umiałam się od niej oderwać. Myślę, że jest warta przeczytania.
Miesiąc maj czytelniczo przebiegł mi głównie za sprawą jednego autora: Klaudii Bianek. Na początku było "Jedyne takie miejsce", następnie "Najcenniejszy podarunek", a teraz "Ocalało tylko serce". W tej książce znalazło się to czego brakowało mi w "Najcenniejszym podarunku" czyli stopniowe budowanie relacji pomiędzy bohaterami.
Początkowo nic nie wskazywało na to, aby pełen żalu i bólu po przebytej podwójnej życiowej tragedii Aleksander Daliszewski, miał kiedykolwiek jeszcze kogoś pokochać, ba był przekonany, że do końca swoich dni, jego uczucia będą należały tylko do jednej kobiety: jego żony Sandry, która nie mogła udźwignąć konsekwencji jaką stała się niepełnosprawność męża.
Klara Zegarek, którą fani twórczości mogą kojarzyć z "Jedynego takiego miejsca", również nie prosiła się o miłość i zainteresowanie jakie zaczęła odczuwać wobec syna przyjaciółki swojej mamy. Brat Klary Antek, również w tej części jest bardzo mocno widoczny i wspierający.
Ciekawym zabiegiem zastosowanym przez autorkę jest relacja Aleksandra zarówno z siostrą byłej żony, a także rodziną, której uratował życie tracąc tym samym wszystko, oprócz własnego serca. Nie znajdziecie w nich żadnej litości, współczucia czy chęci zastępowania niepełnosprawnej osoby w każdej czynności. Niepełnosprawność ukazana w takiej właśnie formie jest lekcją i przesłaniem dla tych, którzy ulegają różnym wypadkom i nie potrafią wrócić do życia, zatapiając się w smutku i rozpaczy.
"Ocalało tylko serce" to wspaniała historia o tym, gdzie należy upatrywać piękna i wartości drugiego człowieka, jak ważne jest zdrowe wsparcie najbliższych. To także przypomnienie, że prawdziwa miłość przychodzi nie proszona. Aby nie było tak słodko i cukierkowo to nie zabraknie również momentów pełnych smutku i niezrozumienia. Polecam po raz trzeci książki Pani Klaudii Bianek.
Niestety... Po "Jedyne takie miejsce", "Ocalało tylko serce" to dla mnie okropne rozczarowanie. Zacznę od... powtarzania i dodawania zbędnych informacji. Czułam się, jakby każdy nowy rozdział zaczynał się od dokładnego streszczenia poprzedniego, co raczej cechuje pierwszy chapter kolejnej książki z serii. Drugim minusem był wątek Klary i Kamila. Dlaczego dziewczyna tyle czasu ciągnęła ten związek? Rozumiem, jest bardzo młoda i niepewna, ale tyle czasu wodziła biednego chłopaka za nos, że nie mogłam tego znieść. No i scena kulminacyjna... Błagam was, za dużo już się naczytałam o "samcach alfa", którzy tylko wrzeszczą na swoje partnerki. Naprawdę, toksyczne zachowania to nie jest coś, za co potem można powiedzieć zwykłe "przepraszam" i po sprawie. Te aspekty nie pozwoliły mi na zachwycanie, a nawet chętne pochylanie się nad lekturą.
Klara to dziewczyna potrafiąca zauroczyć niejednego chłopaka: bystra, piękna, niebojąca się czerpać z życia garściami, a jednocześnie bardzo niepewna siebie. Jest zagubiona i stoi na życiowym rozdrożu, zastanawiając się czy prawdziwa miłość istnieje i czy uda się jej odnaleźć tę miłość.
Aleksander jest prawdziwym bohaterem, który ocalił niejedno życie, przy okazji narażając swoje własne. Uważany za tajemniczego i aroganckiego, ukrywa przed wszystkimi swoją historie, nie mając nadziei na lepsze jutro. Nie spodziewa się, że może spotkać dziewczynę, która pokocha go takim jakim jest.
„Ocalało tylko serce” to momentami zabawna i wzruszająca młodzieżówka, przy której miło spędzicie czas. Autorka pomimo utartych już schematów, stworzyła historie, którą szybko się czyta. Mnie jednak czegoś zabrakło. Od samego początku nie mogłam się wciągnąć w życie bohaterów, a sama Klara nie wzbudziła we mnie żadnej sympatii. Książki Klaudii Bianek dla mnie zawsze miały to coś, tą iskierkę magii i autentyczności, co sprawiało, że jej historie odbierałam bardzo osobiście, a tutaj mi tego po prostu zabrakło. Historia Aleksandra i Klary nie była idealna, ale mimo wszystko polecam sięgnąć po tę książkę. Miło spędzicie z nią czas. Przeczytajcie ją choćby dla samego Aleksandra. Przystojnego, dobrego mężczyzny, który poświecił swoje życie, by uratować rodzine z płonącego domu, doznając strasznych szkód na ciele. Mimo wszystko jego postać, pomimo aroganckiej, a czasem wręcz odpychającej postawy była takim promykiem, rozświetlającym tę historie.
Jestem przekonana, że „Ocalało tylko serce” zbierze wiele miłośników tej historii, bo jest to powieść, którą da się lubić. 😊 ⭐️⭐️⭐️/5.📖
Klaudia Bianek "Ocalało tylko serce" 4,5/5 ⭐ Klara, która mimo tego że w głębi duszy jest nieśmiała, śmiało idzie przez życie. Jej uroda zachwyci niejednego chłopaka, jednak nadal nie znalazła sobie tego jedynego. Podczas rodzinnego obiadu natrafia na syna przyjaciółki jej mamy - Aleksandra. Mężczyzna na pierwszy rzut oka bardzo poważny i skrywający tajemnice. Klara nie chce dopuścić do siebie myśli, że pragnie poznać jego sekrety. Jednak Aleks zbudował mur wokół swego serca i za nic nie chce go zburzyć.
Po "Jedynym takim miejscu" z tej samej serii miałam naprawdę duże oczekiwania. Brałam w ciemno, nawet nie patrząc na historie, jedyne co znałam to imiona bohaterów. W pierwszej części nie przepadałam za Klarą, ale na kartkach tej powieści naprawdę ją polubiłam! Wyobraziłam sobie ją jako niesamowicie piękną kobietę i myślę że sie nie pomyliłam. Natomiast Aleksander mimo swojego tajemniczego uroku, wcale nie jest taki arogancki. Chłopak naprawdę dużo przeżył i nie dziwię sie jego zachowaniu. Dużym plusem jest też Patryk i cała rodzina Lelków, których poznajemy wraz z Aleksandrem. Aż sama bym chciała posmakować wypieków mamy małego Patryka!
Mimo tych zalet, uważam że ta część jest odrobinę gorsza od wcześniejszej. Oczywiście, jest świetna, ale mi osobiście mniej się podobała. Na pewno będę kontynuować i zabiorę się za resztę książek Klaudii Bianek. Nawet nie muszę sprawdzać opisu, wiem że mi sie spodobają! Podsumowując, bardzo dobra pozycja i zdecydowanie polecam ją fanom obyczajówek!
Myślę, że nie zostaniemy najlepszymi przyjaciółmi, bo czasami strasznie denerwuje mnie zachowanie bohaterów i nie leże mi do końca ich kreacja, ale całkiem dobrze się bawię i na pewno w przyszłości spojrzę na inne książki autorki, bo świetnie się sprawdzają na lekki wieczór. Podobało mi się, jakie problemy porusza tutaj Klaudia i postać Aleksandra (przynajmniej nie był takim gburem i chamem), ale to wciąż nie do końca jest to i mam wrażenie, że wiem, w jakich momentach powinnam poczuć coś więcej, ale tego nie czuję.
Dobrze się przy niej bawiłam, szybko się czytało. Ma w sobie wiele wartości, pokazuje dobro innych. Z bohaterami się niestety nie polubiłam. Ich relacje nie wzbudziła we mnie większych uczuć, nie wciągnęłam się w ich miłość 😵 Przyjemna młodzieżówka, na chillowe wieczorki.
Przez pierwsze 70 stron nie umiałam się wgryźć ale potem poszło jak burza- chciałam się dowiedzieć więcej, zakończenia. Podobne odczucia co po 1 tomie. Polecam ❤️
To już druga książka tej autorki. Według mnie ta książka jest dużo gorsza od przedniej. Podobał mi się klimat, historia z Patrykiem którego polubiłam i wątek rysunku. Klara była bardzo delikatną, wrażliwa dziewczyną, a Aleks był oschły i niemiły, ale z czasem się zmieniał. Na pewno będę czytać kolejne książki tej autorki, ale na razie zrobię sobie przerwę polecam wam, ale nie tak bardzo jak ,,Jedyne takie miejsce''
To już trzecia książka Klaudii Bianek, którą miałam okazję przeczytać. Byłam zachwycona debiutem autorki, absolutnie mnie kupił. Druga jej powieść "Najcenniejszy podarunek" nie przypadła mi do gustu. Byłam bardzo ciekawa jak spodoba mi się "Ocalało tylko serce". Zwłaszcza, że przewijają się w fabule postacie z "Jedynych takich miejsc". Klara to pilna studentka. Bardzo kocha rodziców, stara się zawsze pomagać. Jest bardzo rozważna i dojrzała jak na swój wiek. Aleksander to poważny, choć może trochę gburowaty facet, który przeszedł w swym młodym wieku już całkiem sporo. Był strażakiem i podczas misji ratunkowej zdarzył się wypadek, który okaleczył go na zawsze. Zamknięty w sobie, nie zachęca swoją osobą do siebie. Co połączy tych dwoje ludzi? Po pierwsze widać u autorki wielki postęp jeśli chodzi o stronę językową, a także samą fabułę. Czytało się to wyśmienicie. Oprócz kilku literówek, nie mam się do czego przyczepić. Sama historia, która rodzi się między Aleksem i Klarą jest bardzo delikatna, rozważna, dojrzała. Klara ma w książce zaledwie 20 lat jednak wierzę, że jest gotowa na związek z kimś takim jak Aleks. Jedynie co mnie zdziwiło to reakcja innych na to, że Klara chce się związać z Aleksem, bo jest starszy. Uważam że 5 lat różnicy w wieku nie jest jakaś bardzo duża. Ale może to tylko ja nie widzę w tym problemu. Podobało mi się, że główna bohaterka nie jest idealna. Mimo, że czuje coś do Aleksandra, brnie w związek z Kamilem by o nim zapomnieć. Waha się i postępuje jak każda z nas mogłaby się zachować. Cieszę się, że znów mogłam spotkać Alana i Lenę. Dzięki temu wiem, że wszytko u nich w porządku 😉 Ogólnie książka mi się podobała. Trochę trafiłam z nią w mój zły czas, bo ciężko było mi się na niej skupić. Odpływałam przy niej z refleksjami nad swoim życiem. Nie znajdziecie tutaj wartkiej akcji czy wielkiego romansu, ale historia zawarta w tej książce jest piękna. Taka jaką może przeżyć każda z nas. Ta powieść rozgrzewa serce i naprawdę warto ją przeczytać.
Ciekawa fabuła, interesujące postaci, jedyna rzecz, która mi trochę przeszkadzała to wydało mi się, że Aleksander bardzo szybko zmienił zdanie co do żony, bo w jednej chwili ma do niej żal i cały czas dostajemy od niego informacje, ze jest dalej w niej bardzo zakochany, a później mi to trochę znika, dla mnie tak trochę znienacka, i zostawia wtedy w głowie z takim pytaniem, czy osoba która tak długo nie potrafiła się od niej odciąć, może tak z dnia na dzień wyznawać miłość innej kobiecie? czy ona w takim wypadku nie staje się trochę takim substytutem, zwłaszcza, że bohater nie miał jakiegoś okresu takiego gdzie powiedzmy jest sam, ale nie kocha już byłej żony, dał i jej i sobie odejść?
This entire review has been hidden because of spoilers.
Sam zamysł książki bardzo ciekawy, ale widać tam braki w wiedzy na temat o którym się piszę. Zauważyłam również że Pani Klaudia ma dość dużą skłonność do użalania się nad postacią i pisania rozległych opisów, które najprościej są niepotrzebne i nudne.
Ta opinia to głównie narzekanko, ale serio ta książka mi się podobała i będę ją nawet polecać. Po przeczytaniu innych tomów z serii stwierdzam, że ten jest najlepszy, ulubiony i ciepło o nim myślę! No ale wady swoje ma... Najpierw plusy.
1. Wątek Aleksandra naprawdę fajny. Wierzę w tę postać, jego rozterki i problemy. Tylko na końcu trochę mnie wkurzał, ale no rozumiem, demony przeszłości itd... Wybaczam. I czy mogę docenić, że wreszcie nikt nie zdrabnia tego imienia na "Olek"? Serio, poprawiło mi to komfort czytania 😅 2. Rodzina Klary oraz Lelkowie to cudowni ludzie. Zwłaszcza Antek, ulubiony bohater! (chętnie przeczytam kolejną część gdzie jest go więcej!) 3. Naprawdę się wciągnęłam, serio, przeczytałam w 2 dni, co ostatnio naprawdę mi się nie zdarza.
Całokształt był przyjemny. Za to z minusów...
1. Styl. Momentami nienaturalne dialogi. Bezsensowne opisy ubioru. Okay, Klara ma dużo sukienek. I powtarzanie tych samych informacji po kilka razy, bo "hej, załapałeś wreszcie czytelniku??". To samo było w "Życiu po tobie" i mnie niesamowicie wkurzało, tutaj trochę mniej. 2. Bohaterowie drugoplanowi mają po 3 cechy i często są przedstawieni dość karykaturalnie albo papierowo.
[SPOILERY] - czepiam się głupotek fabularnych
3. LUDZIE POROZMAWIAJCIE ZE SOBĄ. Bo Aleks ani razu nic nie powiedział że ma dziewczynę, a Klara tak zakłada i mu to wygarnia (i że leci na dwa fronty, kiedy to ona właśnie to robi i serio nie wiem dlaczego mamy z nią sympatyzować w tym momencie). O Sandrze też nasza Klarunia usłyszała w jakiejś rozmowie i nie znając sytuacji trzymała się myśli że Aleks kręci z dwoma na raz. No serio? Bez przesady, ludzie, jesteście dorośli, jak to wielokrotnie powtarzacie 4. Zbiegi okoliczności. Klara i Aleks wpadają na siebie WSZĘDZIE. Ja rozumiem, w życiu też takie rzeczy się zdarzają. No ale nie cały czas. Akurat o tej samej godzinie wchodzą do kawiarni. Klara jedzie do rodziców a tam akurat jest Aleks, który przywiózł swoją matkę na wino i tam czeka bo przecież nie ma nic lepszego do roboty xd a, no nie, wyprowadził psy. Cudze psy, których nie zna. Naprawdę? (aczkolwiek jakbym była na jego miejscu to pewnie też bym wolała wyprowadzać psy niż siedzieć i patrzeć jak mamusia i jej przyjaciółka piją wino). Połowa książki opiera się na całkiem przypadkowych i trochę mniej przypadkowych spotkaniach bohaterów. I tym że do Aleksa cały czas ktoś wpada bez zapowiedzi. 5. Nie jako zarzut, raczej lekkie rozczarowanie - miałam nadzieję że to Aleks powie Klarze o swojej niepełnosprawności. Ale nie dziwię się że zrobiła to jej mama, i tak dość późno. Naprawdę miałam nadzieję że to wyjdzie od niego. Ale! W tej scenie akurat bardzo na plus zachowanie mamy Klary. Bo cieszę się że jej nie zniechęcała do Aleksa, ale też uświadomiła, że to może nie być łatwa relacja. I w dodatku zauważyła że Kamilowi też należy się szacunek, bo wszyscy inni o tym zapomnieli. Za to zarzutem jest to, że ta jej nieświadomość, że Aleks nie ma nogi jest aż śmieszna. Przecież to niewielkie miasto. Raczej by słyszała o pożarze. Poza tym jak wyobrażam sobie że taka sytuacja miałaby miejsce w moim domu (tzn rodzice zapraszają jakichś znajomych) to raczej od razu w rozmowie potem by wyszedł wątek wypadku. I to nie jest żadne plotkowanie, po prostu wydaje mi się, że jest to informacja, którą raczej ciężko ominąć. Bo raczej chciałabym wiedzieć, co to za ludzie nagle tak o zjawili się na kolacji. To jak już Autorka chciała wykorzystać taki motyw to mogła zrobić z Aleksa jakiegoś randoma i wtedy ta tajemnica miałaby większy sens. 6. Z czego utrzymuje się Aleks? No ja wiem, istnieją jakieś renty czy coś, ale nie ma żadnej mowy na temat jego planów zawodowych i życiowych, a mieszka sobie sam, za lekcje Patryka płaci... No więc skąd? Fajnie by było wiedzieć cokolwiek na ten temat. 7. Gdzie Klara studiuje? Bo chyba nie w ich mieście, jego wielkość raczej na to nie wskazuje... No i nie ma mowy o żadnych dojazdach ani nic więc mimo że studia to ważny element jej życia to trochę ciężko mi w nie uwierzyć. 8. Po co ta drama na koniec? I to jakaś dziwnie pospieszona... Zakończenie takie średnie. I te rysunki Klary - niby się przewijają przez całą książkę ale nie poczułam za bardzo że to jej pasja, to już bardziej czuję Antka i jego kawiarnię. Sandra, taka zła do szpiku kości. Ta jej zmiana myślenia pod koniec, że chce być z Aleksem też jest niepoparta niczym. Pies ogrodnika? Przecież Aleksowi nagle noga nie odrosła...
[KONIEC SPOILERÓW]
Gdy tak sobie myślałam o ocenie gwiazdkowej, to naprawdę miałam problem. I w końcu stwierdziłam, że idealnie pasuje tu sytuacja z moich studiów. Pewnego pięknego popołudnia doktor zrobił wejściówkę i wyrzucił połowę grupy z zajęć z tekstem "no ja naprawdę nie mogę". Nawet było mu przykro, bo chyba nas lubił, ale się nie nauczyliśmy (a raczej dał głupie pytania, ale to pomińmy). I tu mam podobnie. Lubię tę książkę. Ale wiele rzeczy realizuje kiepsko. Więc cóż, 3,25/5⭐. Na tym przedmiocie, o którym pisałam, to już by było zdane. Spoko, ja dużo więcej nie wyciągałam 😅. Okej, nie wiem skąd to dziwne porównanie, ale ten przedmiot będę wspominać dobrze, tę książkę też.
Wydawnictwo We Need YA sprawiło mi nie lada niespodziankę, kiedy do moich drzwi zapukał listonosz i przekazał mi przesyłkę z tą oto książką. Jej okładka przewijała się na różnych instagramowych kontach, przykuwając mój wzrok, ale nie spodziewałam się, że i do mnie trafi ta pozycja. Jednak stało się. „Ocalało tylko serce”, które napisała Klaudia Bianek trafiło na moje biurko i czekało na swoją kolej.
Motywacją do szybszego sięgnięcia był patronat Strefy Czytacza, a według mnie Daniel i Natalia byle czego nie polecają. Nie pozostało mi zatem nic innego jak zabrać się za czytanie, by nie robić sobie znów kolosalnych zaległości. O czym jest ta książka? To historia dwójki ludzi, którzy szukają w życiu szczęścia. Wydaje się, że Aleksander miał go bardzo dużo, do momentu aż wydarzyło się coś, co wywróciło jego życie do góry nogami. Z radosnego, towarzyskiego faceta, stał się oschłym, aspołecznym chłopakiem, który stracił jakiekolwiek nadzieje na poprawę swojego życia. Mało tego! On w ogóle nie miał zamiaru wychodzić z dołka. Coraz bardziej pogrążony w swoich problemach i przeszłości nie widział tego, co ma przed nosem, a trzeba przyznać, że miał wiele. „Tyle że jej uśmiech był jak pierwsze promyki wiosennego słońca po pochmurnej jesieni i śnieżnej zimie. Przedarł się przez skorupę, jaką się otoczyłem, i zaczął ją rozbijać kawałek po kawałku. „
Tuż przed nim stała Klara. Młoda studiująca dziewczyna, która mogłaby mieć każdego. Inteligentna, piękna, o dobrym sercu. Dostrzegała w drugim człowieku wewnętrzne piękno. Nie liczyło się to jak ktoś wyglądał na zewnątrz. Uwielbiała rysować, chociaż była raczej zbyt nieśmiała, by zgłosić gdziekolwiek swoją twórczość. Co zatem poszło nie tak, że przy pierwszym spotkaniu z Aleksandrem, oboje nie darzyli siebie zbytnią sympatią? Jak z totalnie obcych sobie ludzi, stali się dla siebie kimś ważnym? No i jak wpłynie to na ich relacje z innymi ludźmi, którzy do tej pory tworzyli ich świat?
Historia ta przedstawiona jest dosyć spokojnie. Nic nie dzieje się od razu. Widać, że Klara i Aleksander potrzebują czasu, by wejść w głębszą relacje. Klaudia Bianek w swojej książce „Ocalało tylko serce”, nie pędzi z fabułą. Wręcz przeciwnie. Elementy układanki wskakują na swoje miejsce po naprawdę długim czasie. Żeby uzmysłowić Wam jak długi był ten czas, napiszę, że krótko przed dwusetną stroną, tak na prawdę jeszcze nic konkretnego się nie wydarzyło. Bywały momenty, gdzie myślałam, że coś ruszy do przodu, ale wtedy, Aleksander się wycofywał i ponownie zostawaliśmy z Klarą bez odpowiedzi. Bez odpowiedzi na pytania co wydarzyło się w przeszłości, że chłopak jest taki skryty. Kiedy tylko otworzy się nieco przed dziewczyną, w następnej chwili ucieka, jakby się bał jej reakcji. „Dał mi odłamek siebie, ale zaraz spakował całą resztę i odsunął się, nie pozwalając poznać go bardziej. „
Uczucie strachu, obawy jest w tej książce dosyć ważne. To właśnie przez lęk, bohaterowie dokonują takich, a nie innych wyborów, które potem wpływają na losy postaci. Pozycja ta jest niebywale życiowa. Pokazuje, że ludzie popełniają błędy, nie są nieomylni i bez winy. Nawet jeśli nie chcą nikogo skrzywdzić to muszą to zrobić by sami poczuć się szczęśliwi, jakkolwiek to teraz brzmi. To właśnie będzie największą bolączką Klary, która będzie miała u swego boku osobę jej bardzo bliską, jednak serce podpowiadać będzie całkiem co innego.
Klara jest dziewczyną, która potrafiłaby poruszyć serce nie jednemu chłopakowi – bystra, piękna, o dobrym sercu, a jednocześnie niepewna siebie. Aleksander wydaje się, że ma serce z kamienia. Jednak jego własne życie naznaczone jest tragedią, przez którą wyszedł ze złamanym sercem i brakiem nadziei na lepsze jutro. Kiedy się spotkają to czy przebiją się przez mury, które postawili wokół swoich serc? O jeju, ale ta książka podbiła moje serce! Nie spodziewałam się tego, kiedy po nią sięgałam. Historia przedstawiona w książce od razu skradła moje serce. Była pełna bólu i cierpienia, serce wciąż mi się krajało nad tym, co musieli przejść bohaterowie. Ale zacznijmy od początku. Sposób, w jaki pisała autorka, od razu trafił w moje serce. Autorka postawiła na lekki styl pisania, a jednocześnie nie był on „za lekki”, przez to pasował idealnie do tej książki. Budował on cudowny, chwytający za serce klimat. Sprawiał, że z przyjemnością czytało się kolejne rozdziały. I to z szybciej bijącym sercem i wypiekami na twarzy! Co do fabuły – większa część książki wciągała. Od samego początku chciało się z poznawać kolejne zawirowania sercowe bohaterów. Jednak był blisko końcówki był moment, w którym tempo akcji mocno spadło. Trochę mniej się działo i już się bałam, że tak będzie do końca, ale chwile później kamień spadł mi z serca, bo akcja ponownie się rozkręciła. I to na tyle, że na moment moje serce prawie się zatrzymało! Szybko wybaczyłam to autorce. Jednak największe brawa należą się autorce za bohaterów, w szczególności za Aleksandra. Autorka świetnie go wykreowała. Był on złożonym bohaterem, który nie otwierał przed ludźmi swojego serca. Bardzo podobało mi się też, jak zmieniał się przy Klarze, jak stopniowo wkradała się ona do jego serca. Za samą Klarę także należy się autorce uznanie. Zwłaszcza za to, że w pierwszej książce autorki Klara nie zajmowała zbyt wiele miejsca w sercach czytelników. W tej powieści autorka pokazała, że będąc dobrą osobą można być złym bohaterem w historii kogoś innego. Ten zabieg ujął mnie za serce. Z czystym sercem mogę Wam polecić „Ocalało tylko serce” z całego serca. Mam nadzieję, że ta książka zawładnie także Waszym sercem!
"Dał mi odłamek siebie, ale zaraz spakował całą resztę i odsunął się, nie pozwalając poznać go bardziej." ~ "Ocalało tylko serce" to moja pierwsza książka od Klaudii Bianek, którą miałam okazję przeczytać. Jakże wielkie moje zdziwienie było, gdy odkryłam, że jest to drugi tom cyklu. Na całe szczęście z tego co zdążyłam wyczytać, łączą się one tylko bohaterami, więc nadrobię pierwszy i mogę czytać spokojnie trzeci. Wracając do głównego bohatera dzisiejszej recenzji, książka opowiada historię Klary i Aleksandra. Dziewczyna jest młoda, piękna, niezwykle inteligentna ale nieśmiała. Do tej pory nie spotkała jeszcze nikogo kto, jak w opisywanych romansach, skradł by jej serce. Nie wie czy już trafiła na prawdziwą miłość i czy w ogóle na nią trafi. W głębi duszy marzy o kimś, kto zawładnie jej myślami i wywróci jej świat do góry nogami. Z kolei Aleksander to dojrzały mężczyzna, który został skrzywdzony przez los. Niegdyś emanował radością do świata, był przystojnym, szczęśliwym człowiekiem z piękną żoną u boku. Jedna noc i wypadek sprawiły że stracił wszystko co do tej pory posiadał. Od sprawności, przez miłość, po nadzieję na to że jeszcze kiedykolwiek będzie mógł żyć jak dawniej. Los jednak chciał, aby Klara i Aleksander się spotkali. Co z tego wynikło? Musicie przekonać się sami. Książka, jak można się spodziewać po literaturze młodzieżowej, jest całkiem lekka i napisana prostym, przyjemnym w odbiorze językiem. Fabuła jest bardzo wciągająca, a bohaterowie wykreowani w taki sposób, że łatwo się do nich przywiązać i dzięki temu przeżywać to co się dzieje jeszcze bardziej. Jestem mile zaskoczona, bo zawsze z tyłu głowy miałam ochotę na sięgnięcie po książki pani Bianek i kompletnie nie mam pojęcia dlaczego zwlekałam. Historia totalnie mnie kupiła. Szczerze mogę powiedzieć że to jedna z lepszych młodzieżówek jakie czytałam. To dowód na to, że można dokładnie opisać emocje i uczucia między bohaterami w sposób kulturalny, przyjemny do czytania i łatwy w odbiorze. Serdecznie ją polecam i sama sięgnę po kolejne książki tej autorki.
Ocalało tylko serce to poniekąd kontynuacja debiutu tej autorki, ale książki są ze sobą bardzo luźno powiązane i można je na spokojnie czytać oddzielnie. Dla mnie było to pierwsze spotkanie z Klaudią Bianek i jestem bardzo zaintrygowana. Na pewno niedługo sięgnę po „Jedyne takie miejsce” ponieważ zaciekawiła mnie historia Leny i Alana, których możemy poznać w tej części. Widziałam nawiązania do pierwszej książki mimo tego, że ich nie rozumiałam. Myślę, że taki powrót do bohaterów będzie bardzo ciekawym aspektem dla osób, które czytają powieści w kolejności ich wydania. Co do samej książki- bardzo pozytywnie się zaskoczyłam. Nie spodziewałam się tego, że aż tak się wciągnę w historię. Na początku akcja toczyła się dosyć wolno, ale druga część książki to wynagrodziła. Co prawda jest trochę przewidywalna, ale nie jest to dla mnie minus w tego typu powieściach. Złapałam się nawet na tym, że kiedy cały dzień byłam zajęta nie mogłam się doczekać aby się dowiedzieć, jak dalej potoczy się ta historia. Bardzo przyjemnie się czytało, idealna pozycja jeżeli ktoś szuka czegoś lżejszego. Zarzut mam właściwie tylko jeden i jest nim główny bohater. Rozumiem, że autorka miała na celu przedstawienie jego walki z traumą, ale z tak denerwującą postacią już dawno nie miałam do czynienia. Były pewne momenty, w których myślałam, że jednak go polubię. Niestety do samego końca irytował mnie jego sposób bycia i niektóre zachowania. Nie jest to jednak na tyle duży minus, żeby przekreślić całą książkę. Bardzo mi się podobała i na pewno będę ją polecać innym. Ogólna ocena 4/5. Książkę odebrałam za punkty na portalu Czytam Pierwszy.
Druga część „Jedynego takiego miejsca” to książka, która chwyciła mnie za serce, spowodowała słoną powódź w moim domu i udowodniła, że Klaudia Bianek jest jedną z najlepszych polskich autorek XXI wieku. Pani Klaudia jest mistrzynią w kreowaniu postaci, które każdy czytelnik pokocha całym serduszkiem, powoduje burzę, bitwę o pierwsze miejsce między męskimi bohaterami z każdej książki Bianek. Kto wygra? Alan? Oskar? Filip? Aleksander? A może Antek? Jestem przekonana, że z każdą nową książką zawodników będzie coraz więcej, a wybór coraz trudniejszy. Na ten moment wygrywa Aleksander, wcale nie dlatego, że to moje ulubione męskie imię… Po prostu, Aleks to chłopak niezwykły. Mężczyzna po przejściach, które zrujnowały jego życie. Straszny wypadek, przez który Aleks został pozbawiony nogi, zdobył straszne blizny na plecach, karku i ręce oraz został prawdziwym bohaterem z dzieciakiem, który obdarzył go niepowtarzalną przyjaźnią. Naszego poturbowanego przez życie bohatera porzuciła żona, którą znienawidzicie od początku – serio! Klarę mogliśmy poznać już w „Jedynym takim miejscu” (tak, to ona miała przelotny romans z Alanem), ale teraz możemy dowiedzieć się o niej trochę więcej. Okazuje się, że jest to spokojna studentka, pilna uczennica, która umila sobie wieczory (czasem całe noce) rysowaniem. Momentami w ogóle nie przypomina Klary z debiutu Bianek, co może się bardzo podobać osobom, które jej w tamtej książce nie polubiły. Jest to kolejna świetna książka Klaudii Bianek, którą polecam wam całym sercem i z czystym sumieniem! (chociaż przyznaję, że troszkę bardziej podobał mi się debiut)
Nastepna cudowna książka autorstwa Klaudii Bianek. Już przy pierwszym spotkaniu z jej twórczością czułam, że się zakocham. Teraz wszystko zdaje się tylko potwierdzać.
Historia Aleksandra i Klary wydawała mi się intrygująca już w trzecim tomie, który przeczytałam jako pierwszy. Teraz utwierdziłam się w tym przekonaniu.
Aleks jest chłopakiem z przeszłością. Jako strażak chciał tylko nieść pomoc i ratować ludzi. Na wskutek wypadku całe jego życie posypało się niczym domek z kart.
Klara to studentka, ktora jeszcze nie znalazła tej właściwej miłosci. Czuje się samotna chociaż otacza ją sporo ludzi. Wybiera bycie praktyczną, niż spełnianie marzeń.
Co się może stać gdy ich drogi się spotkają? Chyba nie wiecie jak dużo. Zderzenie tych dwóch światów jest niezwykłe. Zwłaszcza, że Klara jest cudowną pełną ciepła bohaterką, a Aleks... Aleks z początku może wydawać się gburowaty.
Wielokrotnie czułam gorycz i łzy kręciły się w moich oczach. Nie byłam początkowo przekonana do tej historii. Jednak końcowe wydarzenia całkowicie mnie kupiły. Autorka świetnie kreuje całą opowieść. Znałam zakończenie, bo wzięłam się za czytanie serii od dupy strony. Jednak i tak się bałam!
Uważam, że ten tom jest odrobinę słabszy od pierwszego, zabrakło tutaj tego klimatu, który wręcz bije z Jedynego Takiego Miejsca, jednak poza tym nie mogę narzekać. Historia Klary I Aleksandra to kolejna bomba emocji zaserwowana przez autorkę, która nie raz pokazała, że umie grać na uczuciach czytelników. Bohaterowie są świetnie wykreowni, ich zachowanie, wybory i relacje są niewymuszone i jak najbardziej naturalne. Czasami ma się wrażenie jakby czytało się o ludziach, którzy gdzieś tam żyją wśród nas. Klary i Aleksandra nie da się nie lubić, a ich losy nie pozostaną czytelniką obojętne.
Ocalało Tylko Serce jest momentami schematyczne, do czego można by się było przyczepić, jednak uważam że książka porusza na tyle ważny temat, że zasługuje na wielkie uznanie i na próżno tutaj szukać dziury w całym.
Książkę czyta się błyskawicznie i nie można się od niej oderwać, pomimo swojej tematyki jest lekka, ciepła i urocza. Bardzo serdecznie wam ją polecam, tak samo jak inne książki autorki.
Po udanym debiucie Klaudii Bianek, w ciemno sięgnęłam po kolejną jej powieść. "Ocalało tylko serce" to książka bardzo emocjonalna, trudna w temacie i taka realna, taka książka z sąsiedztwa. Lekka, ciepła i przyjemna. Historia Klary i Aleksandra jednak nie poruszyła mnie tak jak Lena i Alan z pierwszej części cyklu. Tutaj jak dla mnie było za dużo mówienia o uczuciach, oczywiście rozumiem, że to było ważne i potrzebne, ale za pierwszym razem, a potem zostało to powtórzone chyba z pięć razy. Ja nie jestem romantyczna i to przeżywanie uczuć i wracanie do historii Aleksa po raz kolejny, trochę mnie męczyło. Zresztą tak samo jak powtarzanie że Klara jest drobna i filigramowa. Może się czepiam, bo w całym rozrachunku książka mi się podobała, ale nie miała jak dla mnie tego "czegoś". Jednak z chęcia sięgnę po kolejne książki Autorki, bo lubię jej styl i niewymuszoną lekkość jej pióra.
Bardzo długo się wahałam z oceną, ale... doszłam do wniosku, że jak szaleć to szaleć! Po pierwsze dzięki Klaudii znowu zaczęłam wierzyć w romanse! Nie umiem wytłumaczyć dokładnie co, ale ostatnimi czasy romanse wydawały mi się zbyt sztampowe i takie schematyczne, a w tej historii nie chodzi tylko o miłość.... No dobra głównym motywem jest miłość, ale tutaj liczy się też trauma i droga do przezwyciężenia. Mamy Aleksa, niesamowicie przystojnego mężczyznę, który jest po przejściach i musi sobie poradzić z brzemieniem, które na zawsze sprawiło, że nie jest w pełni sprawny. I mamy Klarę ambitną studentkę, która jest - najlepiej to zdefiniować- dobrą osobą. Ciekawość i tajemnica rodzą zaciekawienie tej dwójki względem siebie. Książka baaardzo mi się podobała i przeczytałam ją z wielkim zainteresowaniem. Nie umiem nawet znaleść dobrych słów, ale najlepiej powiem: Czytajcie Klaudię Bianek!